Co dalej z Polską 2050? "Cała Polska szuka pracy dla Hołowni"
- Szymon Hołownia nie jest długodystansowcem. Był jak supernowa, która rozbłysła na firmamencie polskiej polityki i bardzo szybko też gaśnie, bo nie miał politycznego doświadczenia - mówił w TOK FM Patryk Michalski z "Wirtualnej Polski".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Szymon Hołownia złożył aplikację w publicznym naborze ogłoszonym przez sekretarza generalnego ONZ na funkcję Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców;
- Lider i założyciel Polski 2050 Szymon Hołownia przekazał też, że nie będzie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii. Wskazał, że nadszedł odpowiedni moment, aby przekazać "pałeczkę w sztafecie".
- Jak mówił w TOK FM Patryk Michalski, główną przyczyną odejścia Szymona Hołowni z Polski 2050 "jest on sam";
- A jak dziennikarz "Wirtualnej Polski" widzi dalsze losy Polski 2050?
Marszałek Sejmu, lider Polski 2050 Szymon Hołownia składa wizytę w USA. W piątek w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku polityk ubiegający się o funkcję Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców spotkał się z sekretarzem generalnym ONZ Antonio Guterresem. Po spotkaniu, w rozmowie z TVP Info, Hołownię zapytano m.in. o to, czy będzie Wysokim Komisarzem ONZ ds. Uchodźców. - Żadne tego rodzaju zobowiązania nie padły - zaznaczył. Jak dodał, było to spotkanie "zapoznawcze". - Wymieniliśmy się uwagami na temat tego, co dzisiaj dzieje się na świecie - powiedział.
Na uwagę, że Hołownia przyjechał "w konkretnym celu", odparł, że przyjechał "przede wszystkim, żeby spotkać się z polonią".
Przekazał też, że był też pytany o "sytuację w Polsce z prezydentem Nawrockim i premierem Tuskiem". - A więc niestety muszę rozczarować. Nie była to rozmowa o pracę - podkreślił.
Zdaniem Patryka Michalskiego, główną przyczyną odejścia Szymona Hołowni z Polski 2050 "jest on sam". - Jego podejście do polityki, jego wiara w to, że był w stanie odnieść sukces w wyborach prezydenckich, że będzie w stanie zmienić oblicze polskiej polityki - to są te czynniki, w które Szymon Hołownia długo wierzył. Ale kiedy okazało się, że jego wynik w wyborach prezydenckich jest dużo niższy niż zakładał, że nie udało mu się renegocjować umowy koalicyjnej i że nie zostanie dłużej w fotelu marszałka Sejmu, to doszedł do wniosku, że po prostu ma dość, że zostawia partię swoim koleżankom i kolegom - mówił w TOKM FM dziennikarz "Wirtualnej Polski".
Inna rzecz, jak od razu dodał, że "zostawia partię w bardzo trudnej sytuacji". Wskazał w tym kontekście na sondaże, które wahają się pomiędzy 1 a 4 proc. poparcia.
- Szymon Hołownia nie jest długodystansowcem. Był jak supernowa, która rozbłysła na firmamencie polskiej polityki i bardzo szybko też gaśnie, bo nie miał politycznego doświadczenia. To w tym wszystkim należy też upatrywać przyczyn jego podejścia - dodał w rozmowie z Karoliną Lewicką.
"DNA Polski 2050 nie ma"
W ocenie gościa "Wywiadu politycznego", nie widać jak na razie, by Polska 2050 miała plan na to, co dalej. - Ten spór w Polsce 2050 dotyczy nie tylko tego, kto miałby przejąć partię po Szymonie Hołowni, ale też tego, czym ta partia ma być. DNA Polski 2050 właściwie nie ma, bo z jednej strony Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz proponuje wizję, która jest wizją partii bardziej lewicowej albo przynajmniej lewicującej, a z drugiej strony mamy Ryszarda Petru, który chce budować partię całkowicie liberalną - wskazał Patryk Michalski.
Wskazał przy tym, że nurt liberalny "w innej odsłonie" jest też widoczny np. w tym, co mówił i mówi Michał Kobosko, który również, choć nie podjął decyzji, nie wyklucza startu na szefa tego ugrupowania.
- Żaden z kandydatów nie ma też tak wyraźnego poparcia, że dla zdecydowanej części byłby naturalnym liderem. To też nie wróży dobrze partii, szczególnie tej, która jest młoda i ma tak niesprecyzowane i program, i plany na przyszłość - podkreślił.
Zdaniem dziennikarza "Wirtualnej Polski" to oznacza także, że politycy ugrupowania Szymona Hołowni muszą się zdefiniować na nowo albo odejść i odnaleźć swoje miejsce w innych ugrupowaniach. Tyle tylko, jak zastrzegł, nie jest to łatwe, bo liderzy tworzący koalicję rządzącą obiecali sobie na samym początku, że nie będą podbierali sobie posłów. - Teraz musieliby na nowo uzgodnić warunki. Stąd przetasowań pomiędzy klubami tworzącymi większość rządzącą nie spodziewam się do końca roku, ale jednak jakieś pęknięcie w najbliższych miesiącach nas czeka - dodał.
"Cała Polska szuka pracy dla Szymona Hołowni"
Hołownia o tym, że złożył aplikację w publicznym naborze ogłoszonym przez sekretarza generalnego ONZ na funkcję Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców poinformował tydzień temu. Jeśli jego nominacja zostanie zaakceptowana, pod koniec roku będzie musiał zrezygnować z mandatu poselskiego, by od nowego roku objąć funkcję w ONZ.
- Jedna rzecz wypada nieszczerze: Szymon Hołownia swoją walkę o pracę i nową posadę przedstawia tak, jakby nagle ta propozycja spłynęła do niego jako zaszczyt, jako zaproszenie dla Polaka, które miało być formą awansu całego kraju. Tak nie jest. Szymon Hołownia ma pracę, którą dostał na cztery lata i tą pracą jest bycie posłem - skomentował rozmówca Karoliny Lewickiej.
Inna rzecz, jak przypomniał, że szybko udało mu się zostać drugą osobą w państwie, ale też od początku wiedział, podpisując umowę koalicyjną, że jest to umowa na pewien czas. - Sam żartował z siebie, mówiąc o marszałku rotacyjnym. Tyle tylko, że kiedy ta rotacja się zbliża, Szymon Hołownia nie potrafi się z tym pogodzić i urządza akcję pt. "Cała Polska szuka pracy dla Szymona Hołowni". Często zresztą grupa zwolenników w jego partii przedstawia to tak, że Szymon Hołownia miał wielki plan, że odmieniał polską politykę, tyle tylko, że tego geniuszu nie dostrzegła wystarczająca liczba wyborców - wskazał.
Zastrzegł przy tym na koniec, że w polityce taka metoda nigdy nie jest skuteczna. - Z tego też powodu Szymon Hołownia, niezależnie od tego, jak potoczą się dalej jego losy, nie uzyska już nigdy takiego poparcia, na jakie mógł liczyć. Rozmienił to poparcie na drobne - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP