Czarzasty bije się w pierś ws. związków partnerskich. "Nie daliśmy rady"
Oczywiście mam żal, że tego się nie zrobiło szybciej, ale również umiem o tym mówić. Po prostu nie daliśmy rady, bo trzeba ludzi przekonywać, setki ludzi przekonywać. Tysiące ludzi przekonywać - mówił o ustawie o związkach partnerskich Włodzimierz Czarzasty.
- Włodzimierz Czarzasty i Władysław Kosiniak-Kamysz zobowiązali się do zakończenia prac nad projektem ustawy o związkach partnerskich w tym roku;
- Prace nad formalizacją związków partnerskich trwają w Polsce ponad 20 lat;
- Czarzasty podkreśla, że wprowadzenie regulacji jest trudnym procesem, wymagającym przekonania wielu osób;
- Gość TOK FM wyraził pewność, że proces legislacyjny zostanie zamknięty do końca roku.
W piątek światło dzienne ujrzeć ma wreszcie projekt ustawy o związkach partnerskich. Choć Urszula Pasławska z PSL poinformowała, że "to nie będzie ustawa o związkach partnerskich".
- Zobaczymy ten projekt jutro i ja z Władkiem Kosiniakiem-Kamyszem postanowiliśmy - mogę to powiedzieć bez względu na to, czy to jest zarozumiale, czy nie, mam nadzieję, że nie arogancko - że musimy ten temat rozpocząć oraz w tym roku zakończyć, musimy postawić kropkę nad i - podkreślał w "Poranku TOK FM" Włodzimierz Czarzasty.
- To już trwa od dwóch lat - zwróciła uwagę Karolina Lewicka. - Ale jeżeli chodzi o rolę Władka Kosiniaka-Kamysza i moją, ta rola jest od czterech miesięcy - ripostował współprzewodniczący Nowej Lewicy.
Dwadzieścia lat prób
Czarzasty podkreślał, że wprowadzenie tego typu przepisów to "bardzo trudny proces". Powoływał się na przykłady innych państw, np. w Austrii cały proces zajął dziewięć lat.
Lewicka przypomniała natomiast, że próby unormowania związków w Polsce trwają już ponad 20 lat. Faktycznie, już w 2003 roku projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich złożyła grupa senatorów SLD (przygotowała go Maria Szyszkowska). Senat przyjął go w 2004 roku i skierował do Sejmu. Tam wpadł do zamrażarki.
Prowadząca "Poranek" dodała, że kolejne pojawiały się w 2011, w 2012 (dwa), 2018 czy 2020 roku. - Trzeba było nie dokładać tych kolejnych dwóch lat i załatwić w pierwszym roku - oceniła.
W październiku 2024 roku projekty ustawy o związkach partnerskich i ustawy wprowadzającej związki partnerskie zostały opublikowane na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Nie zostały jednak poddane pod głosowanie Rady Ministrów. W czerwcu tego roku klub Lewicy złożył do Sejmu te projekty jako poselskie. Z kolei PSL przygotowało alternatywny projekt o statusie osoby najbliższej. We wrześniu kwestia uregulowania związków partnerskich pojawiła się w wykazie priorytetów rządu.
- Nie daliśmy rady i trzeba to jasno powiedzieć - stwierdził Czarzasty. Jak dodał, ma nadzieję, że w tym roku sprawa zostanie zamknięta. - Nawet jestem tego pewien. Czy podpisze tę ustawę pan prezydent? Nie wiem tego, ale wiem, że moim psim obowiązkiem jako jednego z liderów formacji lewicowej w Polsce jest zrobienie wszystkiego, żeby zakończyć w tym roku proces legislacyjny, sejmowy i zrobimy to. Razem z Władkiem Kosiniakiem-Kamyszem - przekonywał.
- Oczywiście mam żal, że tego się nie zrobiło szybciej, ale również umiem o tym mówić. Po prostu nie daliśmy rady, bo trzeba ludzi przekonywać, setki ludzi przekonywać. Tysiące ludzi przekonywać - podkreślał wicemarszałek Sejmu.
Czarzasty dodawał, że nawet wprowadzenie przepisów nie zakończy sprawy. - Ludzie będą musieli się przyzwyczaić do tego, co w projekcie zostanie wprowadzone. Jak zobaczą, że to nie jest Smok Wawelski, coś złego, będzie można o nim dalej dyskutować - stwierdził. - Może brakowało nam empatii w tej sprawie, dystansu, a może są po prostu takie projekty, które się robi długo i za to politycy powinni przeprosić - mówił polityk.
Źródło: TOK FM