advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Dron spadł na Lubelszczyźnie. "My takich rzeczy nie widzimy"

opracowała Anna Siek
2 min. czytania
20.08.2025 17:01

Obecnie mamy niewielkie zdolności, żeby coś takiego zaobserwować - tak o fragmentach rosyjskiego drona, który spadł na Lubelszczyźnie, mówił w TOK FM Maciej Miłosz z "Rzeczpospolitej". Autor podcastu "Przedwojnie" podkreślił, że "to na szczęście zmieni za kilka lat". - Ale teraz po prostu my takich rzeczy nie widzimy - powtórzył. 

  • Nieznany obiekt w nocy z wtorku na środę spadł i eksplodował na polu kukurydzy w okolicy miejscowości Osiny w powiecie łukowskim na Lubelszczyźnie;
  • Z nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej wynika, że to dron wojskowy, najprawdopodobniej tzw. wabik, pozbawiony głowicy bojowej;
  • Jak to możliwe, że wojsko nie zauważyło, jak dron wlatywał do Polski?  "To obiekt stosunkowo małe i my obecnie mamy niewielkie zdolności, żeby coś takiego zaobserwować" - mówił w TOK FM Maciej Miłosz.

W miejscowości Osiny na Lubelszczyźnie wybuchł wojskowy dron. To najprawdopodobniej - jak poinformowała Polska Agencja Prasowa - tzw. wabik, pozbawiony głowicy bojowej, zwierający jedynie niewielką ilość materiałów wybuchowych. Jak komentował w TOK FM Maciej Miłosz, "po prostu wojsko nie zauważyło tego obiektu". - To najbardziej prawdopodobny scenariusz. Bo jeśli to był dron Shahed, to jest to obiekt stosunkowo mały i my obecnie mamy niewielkie zdolności, żeby coś takiego zaobserwować. To na szczęście zmieni się za kilka lat, ale teraz po prostu my takich rzeczy nie widzimy - wyjaśnił dziennikarz "Rzeczpospolitej" i autor podcastu "Przedwojnie" w Tokfm.pl. 

Rozmówca Piotra Jaśkowiaka dodał, że "w roku 2027 powinny być już operacyjne aerostaty Barbara". - Czyli takie - w cudzysłowie - cepeliny wiszące na łańcuchu, które będą obserwować ziemię z dużej wysokości. One będą miały zasięg około 200 - 300 kilometrów i będą miały szansę wykrycia takich obiektów (jak drony) - powiedział gość "TOK 360", ale dodał też od razu: "To nie znaczy, że zawsze się to uda wykryć".