,
Obserwuj
Polityka

Kosiniak-Kamysz przestraszył się gender w wojsku. "To strzelanie sobie w kolano"

oprac. Marta Zdanowska
2 min. czytania
24.02.2026 14:21

- Ta decyzja oznacza, że kobiety nie są chronione. Co minister chce przez to osiągnąć? On pozbawia kobiety pewnej ochrony, a mężczyznom przyzwala na to, żeby działo się źle. Dla mnie to był szok - tak wycofanie się MON ze szkoleń dotyczących praw człowieka i perspektywy płci w operacjach wojskowych komentowała w TOK FM Bożeny Szubińska, była pełnomocniczka MON ds. wojskowej służby kobiet.

Władyslaw Kosiniak-Kamysz
Władyslaw Kosiniak-Kamysz
fot. Adam Burakowski/East News
  • Po fali krytyki ze strony prawicowych mediów MON wycofało szkolenia z praw człowieka i perspektywy gender w wojsku;
  • Co naprawdę oznaczają takie szkolenia?
  • Jakie mogą być skutki ich odwołania?

"Tęczowy Władek wtłacza do wojska lewacką ideologię. Żołnierze szkolą się z... gender" - to nagłówek, który wystarczył, by Ministerstwo Obrony Narodowej w ciągu kilku godzin wycofało szkolenie dotyczące praw człowieka i perspektywy płci w operacjach wojskowych. Decyzja zapadła błyskawicznie po fali politycznej i medialnej krytyki ze strony prawicy.

Zdaniem Bożeny Szubińskiej, byłej pełnomocniczki MON ds. wojskowej służby kobiet i komandor w stanie spoczynku, politycy przestraszyli się słowa "gender". - Słowo "gender" działa trochę jak postrach i każdy się boi, żeby się do niego nie przykleiło. A szkolenia obejmowały przede wszystkim kwestie równości płci, przeciwdziałania dyskryminacji, przeciwdziałania molestowaniu i mobbingowi, czyli wszelkim patologiom, których nie powinno być w żadnym środowisku pracy i w środowisku służby też. Czyli to jest coś, co jest bardzo pożyteczne i potrzebne - mówiła w audycji "W zasięgu" w TOK FM.

Jak dodała, takie szkolenia obejmowały też różne regulacje prawne dotyczące np. kwestii macierzyństwa. - Dla mnie ta decyzja ministra od razu oznaczała, że kobiety nie są chronione. Co minister chce przez to osiągnąć? On pozbawia kobiety pewnej ochrony, a mężczyznom przyzwala na to, żeby się działo źle. Dla mnie to był szok, coś niezrozumiałego, co się wydarzyło - alarmowała gościni Anny Piekutowskiej.

"To jest strzelanie sobie w kolano"

Także zdaniem prof. Aleksandry Gasztold to bardzo zła decyzja. - Traktuję ją wyłącznie jako rozgrywkę polityczną. Jest kilka słów, które wzbudzają pewien niepokój, to jest "gender" i "radykalizacja" w ostatnich latach. I tam, gdzie te słowa się pojawiają, każdy chce ugrać coś dla siebie - powiedziała sekretarz generalna Woman in International Security. 

I podkreśliła, że "Polska jest jedynym krajem, który obecnie zdecydował się na zniesienie szkoleń z praw człowieka i równości płci". - Jaki to jest znak dla ofiar licznych nadużyć, jaki to jest znak dla osób, które właśnie stoją przed wyborami karier zawodowych, służby wojskowej, jaki to jest znak dla naszych partnerów z krajów NATO? - pytała retorycznie.

Redakcja poleca

- Absolutnie nie mieści się w głowie taka decyzja, szczególnie że Polska będzie z tego rozliczana, będzie podlegać audytom chociażby NATO-wskim. Oczywiście to nie wpłynie na decyzje dotyczące misji stabilizacyjnych np. wysłania kontyngentów, ale będziemy musieli uzupełnić braki poprzez organizację dodatkowych szkoleń, żebyśmy byli w stanie wysyłać nasze wojska, które będą spełniały te same standardy co inne państwa zaangażowane na daną misję. Więc to jest strzelanie sobie w kolano - podsumowała prof. Gasztold.

Źródło: TOK FM