Krzyki na sesji Rady Miasta. SOR chce referendum ws. Trzaskowskiego
Afera w Szpitalu Południowym to główny temat sesji warszawskich radnych. Dyskusja w Pałacu Kultury i Nauki jest powiązana z absolutorium i wotum zaufania dla prezydenta Rafała Trzaskowskiego. - Pojawiały się krzyki o referendum - relacjonuje reporter TOK FM.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Stołeczna Operacja Referendalna chce przeprowadzenia referendum w Warszawie?
- Co prezydent Trzaskowski powiedział o odpowiedzialności za sytuację w Szpitalu Południowym.
- Co burmistrz Ursynowa mówił na posiedzeniu rady dzielnicy ws. Szpitala Południowego.
W Warszawie trwa sesja Rady Miasta, gdzie przedstawiane są nowe informacje dotyczące funkcjonowania warszawskich szpitali. Początek sesji zdominowały jednak wnioski formalne dotyczące odwołania trójki z czterech zastępców prezydenta Trzaskowskiego. Jak przypomniał obserwujący posiedzenie reporter TOK FM Tomasz Fenske, Koalicja Obywatelska ma w RM przewagę. - Żadne rozstrzygnięcia na niekorzyść prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego raczej nie są możliwe - ocenił.
SOR przed Radą Miasta
- Na sesji pojawiały się krzyki o referendum w sprawie odwołania Rady Miasta Warszawy i samego prezydenta miasta. Pojawili się tutaj członkowie Stołecznej Operacji Referendalnej - relacjonował w rozmowie z Filipem Kekuszem w "TOK 360". Przedstawiciele SOR-u nie zostali jednak wpuszczeni na salę.
- Wierzymy, że tylko przez takie wstrząśnięcie rządzącymi obywatelskim zrywem, jesteśmy w stanie wymóc zmiany w naszym mieście - mówił w rozmowie z Błażejem Kuleszą z TOK FM szef komitetu Maciej Wilk. Na razie zbiórki podpisów, która ma startować niebawem, nie zamierza poprzeć żadna z opozycyjnych sił politycznych w stołecznej RM.
Trzaskowski o konsekwencjach i odpowiedzialności
Jak mówił Tomasz Fenske, politycy Koalicji Obywatelskiej bronią się, mówiąc, że afera w Szpitalu Południowym to w dużej mierze atak polityczny. A sam prezydent też podkreślił, że nie ponosi osobistej odpowiedzialności za wszystko, co się dzieje - także w Szpitalu Południowym.
Rafał Trzaskowski stwierdził, że dotychczasowa kontrola potwierdza, iż odwołanie zarządu Szpitala Południowego było w pełni uzasadnione. I podkreślił, że jeżeli kolejne - przedstawione przez dra Emila Jędrzejewskiego - zarzuty się potwierdzą, osoby odpowiedzialne muszą ponieść konsekwencje. - Jeżeli okażą się nieprawdziwe, konsekwencje powinni ponieść także ci, którzy je formułują. Bo w takiej sprawie nie ma miejsca ani na bezkarność, ani na rzucanie oskarżeń, które mogą zniszczyć zaufanie pacjentów do szpitala i do całego systemu ochrony zdrowia - dodał prezydent.
Burmistrz nic nie wiedział, nic nie słyszał
Afera w Szpitalu Południowym była też tematem nadzwyczajnej sesji rady warszawskiego Ursynowa. To właśnie w tej dzielnicy znajduje się placówka, a burmistrzem jest były już przewodniczący rady nadzorczej szpitala, Robert Kempa.
Cezary Jaszczyk był świadkiem, jak burmistrz odpowiadał na pytania radnych. - Streszczę to za pomocą trzech krótkich zdań: Nie wiem. Nie słyszałem. Nie miałem informacji - mówił reporter TOK FM.
Takie odpowiedzi padały na pytania dotyczące działań dra Dawida Kacprzyka, saloniku VIO, który miał działać w szpitalu. Burmistrz Kempa przyznał, że zna byłego Kacprzyka, ale zapewniał, że nie znał wysokości wynagrodzenia lekarza.
W wyjaśnienia burmistrza nie wierzyli dzielnicowi radni. Przy okazji zarzucali mu - jak relacjonował Jaszczyk - "przepracowanie". Robert Kempa do niedawna pełnił różne funkcje w aż w pięciu miejscach. - Po co płacimy dodatkowe setki tysięcy złotych we wszystkich szpitalach i ZOZ-ach w Warszawie za rady nadzorcze, jeżeli rady uważają, że wystarczającym przejawem ich działalności jest to, że zatwierdzą co roku sprawozdanie finansowe - mówił Jeremi Czarnecki z Nowej Lewicy.
Na nadzwyczajnej sesji pojawili się też oburzeni mieszkańcy dzielnicy. Część skarżyła się też na termin zwołania rady i nie kryła zdziwienia, że doszło do niej dokładnie w tym samym momencie, co rady całej stolicy.
Źródło: TOK FM