Dziemianowicz-Bąk też kiedyś pracowała na "śmieciówce". "Zyskują na tym cwaniacy i oszuści"
- Na umowach śmieciowych traci gospodarka i uczciwi przedsiębiorcy, którzy wychodzą na frajerów, jeżeli przestrzegają prawa, a muszą konkurować z cwaniakami - stwierdziła w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej podkreśliła, że reforma PIP jest potrzebna.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne wyzwania rynku pracy według Dziemianowicz-Bąk?
- Dlaczego rząd postuluje reformę Państwowej Inspekcji Pracy?
- Których grup wyborców dotyka problem umów śmieciowych?
- Nie mam żadnych przecieków, nie rozmawiałam z panem prezydentem - oświadczyła w "Poranku TOK FM" Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, odpowiadając na pytanie o to, czy Karol Nawrocki podpisze ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy. Jak zaznaczyła ministra z Nowej Lewicy, to "wyłączna decyzja pana prezydenta". Jeśli jednak będzie taka potrzeba, Dziemianowicz-Bąk jest gotowa odpowiedzieć na wszystkie pytania.
- Decyzja o tym, czy będzie poprawa bezpieczeństwa pracowników, czy zrealizujemy kamień milowy, czy otrzymamy miliardy złotych, zależy już od prezydenta - skomentowała gościni Jacka Żakowskiego. Stawka, jak podkreśliła szefowa MRPiPS, "jest bardzo wysoka". - Mamy rekordową liczbę umów cywilnoprawnych, ogromny problem z patologią umów śmieciowych, ogromne wyzwania demograficzne - wyliczyła Dziemianowicz-Bąk.
Umowy śmieciowe to "okradanie z przyszłości"
Zdaniem ministry pracy, na tzw. umowach śmieciowych zyskują nieuczciwi pracodawcy, a tracą pracownicy i firmy działające zgodnie z zasadami.
- Na umowach śmieciowych zyskują tylko cwaniacy i oszuści. Traci na tym gospodarka, tracą na tym uczciwi przedsiębiorcy, którzy wychodzą na frajerów, jeżeli przestrzegają prawa, a muszą konkurować z tymi cwaniakami - oceniła gościni TOK FM. Ministra zaznaczyła, że reforma Państwowej Inspekcji Pracy de facto dotyczy także polityki rodzinnej i demograficznej, bo to brak poczucia stabilności na rynku pracy jest jedną z głównych barier przed założeniem rodziny.
Rząd przekonuje, że zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy są konieczne - wskazuje na rekordową liczbę umów cywilnoprawnych i nadużycia na rynku pracy.
- To jest okradanie siebie z przyszłości. Jeżeli nieuczciwy pracodawca wypycha kogoś na samozatrudnienie i odprowadza niższe składki, to odbiera mu bezpieczeństwo emerytalne - wyjaśniła Dziemianowicz-Bąk.
Patologia śmieciówkowa ponad politycznymi podziałami
Według ministry problem patologii umów śmieciowych nie zna podziałów. - Na śmieciówkach lądują wyborcy Lewicy i wyborcy Karola Nawrockiego, wyborcy PiS-u i wyborcy Konfederacji - mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w TOK FM, zaznaczając, że "to nie jest ustawa dla niej".
- To nie ja jestem na śmieciówce, choć bywałam - przyznała ministra. - To nie premier Donald Tusk obawia się o swoją przyszłość. O swoją przyszłość obawiają się także wyborcy pana prezydenta Karola Nawrockiego; ci, którzy są zmuszani do zakładania fikcyjnej jednoosobowej działalności gospodarczej po to, żeby jakiś biznesmen mógł zaoszczędzić na ich zatrudnieniu - dodała rozmówczyni Jacka Żakowskiego.
- Jeśli prezydent Nawrocki zawetuje tę ustawę, to nie mnie, a milionom polskich pracowników zrobi na złość - zaznaczyła szefowa MRPiPS.
Źródło: TOK FM