,
Obserwuj
Polityka

"Prezydent został wprowadzony w błąd albo nie przeczytał przepisów". Motyka o wecie Nawrockiego

opracowała Anna Siek
2 min. czytania
21.08.2025 17:32

Min. Miłosz Motyka krytykował w TOK FM weto prezydenta Nawrockiego ws. ustawy wiatrakowej. - Albo prezydent został wprowadzony w błąd, albo nie przeczytał przepisów - ocenił minister energii.

Pierwsza weto prezydenta Karola Nawrockiego to ustawa wiatrakowa. Nowe przepisy liberalizowały obowiązujące do tej pory zasady inwestowania w wiatraki na lądzie. Między innymi zamiast dotychczasowych 700 metrów zapisano w ustawie 500 metrów jako minimalną dopuszczalną odległość nowych turbin wiatrowych od budynków mieszkalnych. Nawrocki mówił, że parlament nie wsłuchał się w głos obywateli, którzy nie zgadzają się na mniejszą odległość. Stwierdził też, że będzie "stał po stronie ludzi". 

- Szkoda tylko, że pan prezydent Nawrocki albo został wprowadzony w błąd, albo nie przeczytał tej ustawy. Bo to jest ustawa, która w pełni zabezpieczała interesy lokalnych samorządów - komentował w TOK FM minister energii Miłosz Motyka. Podkreślił, że ostateczna decyzja w sprawie postawienia wiatraków "zawsze była w rękach rady gminy", a do tej pory takich przepisów w Polsce nie było. 

Rozmówca Karoliny Lewickiej dodał, że także zawetowana przez prezydenta nowelizacja, jako pierwsza zawierała zapisy dotyczące obligatoryjnych konsultacji ws. stawiania elektrowni wiatrowych. - I fundusz - realne pieniądze dla mieszkańców, którzy w okolicy kilometra od takiej inwestycji by mieszkali - dodał Motyka. Jak stwierdził, średnio w grę wchodziło 100 tys. złotych rocznie dla gminy.  

Redakcja poleca

- Te zapisy dobrze zabezpieczały interesy lokalnych wspólnoty  - powtórzył gość "Wywiadu politycznego". Minister przekonywał, że podobne regulacje, jak te, które znalazły się w zawetowanej ustawie, obowiązują od lat w wielu państwach. - Tam nic złego się nie dzieje. Rozumiem, że w Polsce mielibyśmy do czynienia z sytuacją, w której - według przeciwników energetyki (wiatrowej) - kury by się nie niosły, śmigła spadałby komuś na głowę. (...)  To jest fałsz, antynaukowe brednie - stwierdził.