advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Porozumienie Jarosława Gowina delikatnie odcina się od podatku od reklam. "Projekt nie był z nami konsultowany"

tokfm.pl/PAP
3 min. czytania
11.02.2021 04:36
"Porozumienie Jarosława Gowina z niepokojem analizuje projekt nowego podatku od mediów" - głosi oświadczenie ugrupowania. Jak poinformowano, z partią nie konsultowano kształtu nowych zapisów, przeciwko którym protestuje większość prywatnych polskich mediów.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, której konsekwencją będzie wprowadzenie nowego podatku. Jak napisano w dokumencie, połowa 'składki' z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej ma trafić m.in. do NFZ.

'Porozumienie Jarosława Gowina z niepokojem analizuje projekt nowego podatku od mediów. Projekt ten na żadnym etapie nie był z nami konsultowany' - napisano w środowym oświadczeniu ugrupowania, które tworzy rządzącą Polską Zjednoczoną Prawicę.

Jednocześnie - jak podkreślono - partia z uwagą wsłuchuje się w głos mediów i obywateli. 'Finalne stanowisko Porozumienia Jarosława Gowina przedstawi w najbliższych dniach zarząd partii' - zapowiedziało w oświadczeniu.

PiS obstaje przy swoim i zaprasza na "konsultacje"

Rzecznik rządu Piotr Müller w rozmowie z PAP zwrócił uwagę, że projekt został wpisany już kilka dni temu do wykazu prac legislacyjnych rządu. - Rozpoczęła się procedura legislacyjna, która obejmuje wiele etapów. To wstępny projekt, który będzie podlegał konsultacjom międzyresortowym w rządzie i konsultacjom społecznym również z przedstawicielami mediów - wskazał.

- Rozwiązania proponowane w projekcie stosowane są w wielu krajach na świecie m.in. we Francji czy Belgii i obejmują gigantów internetowych oraz wielkie firmy. To sprawiedliwe rozwiązanie w zakresie opłat. Opłat, które będą przeznaczone m.in. na Narodowy Fundusz Zdrowia oraz ochronę dóbr kultury. Finalny projekt zostanie przedstawiony po zakończeniu konsultacji - dodał Müller.

Solidarna Polska raczej z PiS

O sprawę podatku była pytana w środę Beata Kempa, europosłanka i wiceprezes Solidarnej Polski. - Jeżeli nakłada się podatki, a one w różnych innych krajach, również UE, te rozwiązania są przewidziane i funkcjonują, to wtedy jest taki powiedzmy opór - oceniła europosłanka.

Zaznaczyła, że oglądała we wtorek dyskusję dwóch dziennikarzy 'z tych mediów, które nie kochają prawicy'. - I słyszałam te, przepraszam za wyrażenie, naprawdę totalnie gorzkie żale. A gdzie oni byli wtedy, kiedy spółki Skarbu Państwa przekazywały naprawdę gigantyczne reklamy? Oczywiście to było prawem dozwolone, ale takie były też decyzje - jak rozumiem - polityczne. Wtedy jakichś tego typu gorzkich żali nie słyszałam - powiedziała Kempa.

Na pytanie, w jakich krajach obowiązują podobne podatki, europosłanka odparła, że z opracowań, do których docieraliśmy, wynika, że 'to są przede wszystkim Niemcy, wprowadzili też oczywiście te podatki Węgrzy'. Zdaniem Kempy te 'podatki muszą być nałożone'. Dopytywana, dlaczego, odparła: 'bo musi być równość wobec prawa'. Dodała, iż podejrzewa, że w tej sprawie będzie też 'bardzo duża awantura' w Unii Europejskiej.

'Media bez wyboru'

W ramach akcji 'Media bez wyboru' w środę telewizje informacyjne TVN24 i Polsat News zamiast programu nadają specjalny komunikat. Na stronach tvn24.pl, Onet.pl, gazeta.pl i interia.pl w środę rano czytelnicy nie przeczytają żadnych artykułów informacyjnych. Do akcji przyłączyły się także stacje radiowe, m.in. RMF FM, ZET, TOK FM, Rock Radio - zamiast audycji stacje nadają komunikat specjalny.

Media, które przyłączyły się do akcji, na swoich stronach internetowych publikują list otwarty do władz RP i liderów ugrupowań politycznych. List został podpisany m.in. przez Agorę S.A., Dziennik Wschodni, Edipresse Polska, Grupę Eurozet, Kino Polska TV S.A., Polska Press Grupę, Ringier Axel Springer Polska, TVN S.A. i Telewizję Polsat.

Według nich wprowadzenie go będzie oznaczać osłabienie, a nawet likwidację części mediów działających w Polsce, a także ograniczenie możliwości finansowania jakościowych i lokalnych treści. Nowe przepisy, zdaniem autorów listu spowodują też 'pogłębienie nierównego traktowania podmiotów działających na polskim rynku medialnym, w sytuacji, gdy media państwowe otrzymują co roku z kieszeni każdego Polaka 2 mld złotych, media prywatne obciąża się dodatkowym haraczem w wysokości 1 mld zł'.

Inny problem podnoszony w liście, wynikający z nowych regulacji, to faktyczne faworyzowanie firm, które nie inwestują w tworzenie polskich, lokalnych treści, kosztem podmiotów, które w Polsce inwestują najwięcej.