Tomasz Lis usłyszał prokuratorski zarzut. "Absurdalny. Byłem i jestem Tomaszem Lisem"
"Super Express" ustalił, że Tomasz Lis w piątek był w prokuraturze w Warszawie. Miał tam usłyszeć zarzut związany z reklamowaniem napojów alkoholowych wbrew przepisom ustawy o wychowaniu w trzeźwości i o przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Dziennikarz nie przyznał się do winy, a samą sytuację skomentował na Twitterze. - W prokuraturze postawiono mi dzisiaj zupełnie absurdalny zarzut złamania ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Informuję przy okazji, że nie życzę sobie, by nazywano mnie Tomaszem L. Byłem i jestem Tomaszem Lisem - napisał Tomasz Lis.
Za takie czyn Tomaszowi Lisowy grozi grzywna w wysokości do 10 tysięcy złotych.
Tomasz Lis i oskarżenia pracowników "Newsweeka"
Według informacji Wirtualnej Polski, pracownicy "Newsweeka" oskarżają Tomasza Lisa o mobbing. W pierwszej reakcji na tekst, jaki przed ponad tygodniem opublikował dziennikarz WP Szymon Jadczak, były redaktor naczelny tygodnika mówił - w Radu TOK FM - że jest to "zestaw półprawd, ćwierćprawd". Kilka dni później Lis postanowił "zastosować się do kategorycznego zalecenia lekarzy, wziąć na wstrzymanie, odsapnąć i podreperować własne zdrowie".
Nowym naczelnym "Newsweeka" został Tomasz Sekielski. Tomasz Lis niedawno rozpoczął działalność własnego kanału na YouTube.
Co z tym Lisem? Publikujemy list otwarty do Radia TOK FM i odpowiedź Jacka Żakowskiego