Zadyma w Sejmie przed nami. "Wąsik duży chłop, daj boże, że się nie pobije ze Strażą Marszałkowską"
Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik nie uznają prawomocnego wyroku sądu, a także postanowienia marszałka Sejmu o wygaszeniu im mandatów poselskich. Decyzję Szymona Hołowni uchyliła nielegalna i obsadzona nominatami PiS-u Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego.
Dyrektor generalny Gabinetu Marszałka Sejmu Stanisław Zakroczymski przekazał, że w piątek szef Kancelarii Sejmu Jacek Cichocki wydał dyspozycję dezaktywacji ich kart poselskich. Ale to nie zniechęca polityków Prawa i Sprawiedliwości. Obaj zapowiadają, że wezmą udział w rozpoczynających się już w środę obradach Sejmu. Kamiński stwierdził nawet, że 'tylko przemoc fizyczna' uniemożliwi mu 'wzięcie udziału w głosowaniach, które będą odbywały się w środę w Sejmie i wejście na salę sejmową'.
- Idą na zwarcie - tak o postawie polityków mówiła w TOK FM politolożka dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz. - Jeżeli Straż Marszałkowska ich wpuści, to marszałek straci twarz. Wyjdzie na to, że gadasz, gadasz, a jak przyjdzie co do czego, to ci panowie siedzą i następne wały nam tutaj będą pokazywać - mówiła ekspertka z Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z Piotrem Maślakiem.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Zadyma będzie, bo ma być"
Gościni TOK FM nawiązała tym do sytuacji z końca grudnia, gdy były szef CBA Mariusz Kamiński pomimo pozbawienia mandatu poselskiego pojawił się w Sejmie i pokazał w kierunku rządzących tzw. gest Kozakiewicza. Zdaniem Pietrzyk-Zieniewicz marszałek Hołownia powinien wtedy zachować się inaczej, zareagować ostro. - Za ten gest Kozakiewicza, za tego 'wała', którego pokazał wszystkim pan Kamiński, należało go z sali po prostu wyrzucić. Za chamstwo. Chamów nie tolerujemy w debacie publicznej. Pan Hołownia myślał, że ma do czynienia z ludźmi o elementarnym poczuciu państwowości. Przeliczył się bardzo i dalej się będzie przeliczał - oceniła.
Jak oceniła, w środę w Sejmie może dojść do dantejskich scen, bo Kamiński i Wąsik "nawet bardzo chętnie dadzą się wynieść, jak się okaże, że się nie przebili". - W tym planie pisowskim, który opiera się na założeniu, że rząd Tuska tu jest tylko na chwilę, my tu zaraz wrócimy, po prostu taka zadyma jest potrzebna - podkreśliła Pietrzyk-Zieniewicz.
Co może Straż Marszałkowska w Sejmie? Nie tylko 'stępione szable'
"Jesteśmy w stanie anarchii. Ten, kto będzie przecinał węzeł gordyjski, będzie płakał"
Politolożka z UW wskazała, że "fotel marszałka Sejmu to jest w tej chwili najbardziej gorący fotel w Europie, jeśli nie na świecie". - Bo co by nie zrobił (marszałek), będzie krzyk - dodała, podkreślając, że Szymon Hołownia nie może sobie pozwolić na brak zdecydowanych kroków. - Musi ten bałagan tak po męsku rozwiązać, przeciąć węzeł gordyjski. Jesteśmy w stanie anarchii. Marszałek Stanisław Małachowski, który zatwierdzał pierwsze liberum veto, płakał, ale zachował się formalnie. Teraz być może ten, kto będzie ten węzeł gordyjski przecinał, będzie płakał, ale tym razem to będą dobre łzy, bo przeciąć trzeba - stwierdziła.
W ocenie ekspertki PiS gra "naprawdę na ostro, na zasadzie po nas choćby potop". W tym kontekście wskazała także kwestię zatwierdzania budżetu, który jest kolejnym elementem chaosu w państwie. - A przecież pan prezydent tylko przebiera nogami i czeka. Gdyby mógł ten budżet odrzucić, to wtedy by to zrobił już przed nami będą następne wybory - podsumowała rozmówczyni Piotra Maślaka.