Jacek Sasin i wybory kopertowe. Jaką rolę odegrał wpływowy polityk PiS?
Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych w rządzie Mateusza Morawieckiego odpowiadał za realizację pomysłu PiS, dotyczącego korespondencyjnych wyborów prezydenckich, które miały się odbyć 10 maja 2020 roku, czyli w szczycie pandemii COVID-19.
Ustawy nie ma, ale druk kart do głosowania trwa w najlepsze. Wicepremier Sasin problemu nie widzi
Prace nad realizacją pomysłu trwały, choć przeciwko organizowaniu wyborów protestowała nie tylko opozycja. Także w Zjednoczonej Prawicy nie było zgodności. Ówczesny wicepremier Jarosław Gowin i jego Porozumienie nie popierali pomysłu wyborów kopertowych. Cała sprawa zakończyła się odejściem Gowina z rządu i rozpadem Porozumienia.
Wybory korespondencyjne miały być pomysłem Adama Bielana. "Wybory kopertowe wymyślił Adam Bielan. Pojechał z tym do Kaczyńskiego, który nie chciał odkładać głosowania. Bał się, że je przegramy, jeśli odbędą się w późniejszym terminie. W trakcie jednej z narad powiedział: 'To mam czekać, aż nam się zawali poparcie?'. On zdawał sobie sprawę, że obostrzenia związane z pandemią i złe nastroje wśród ludzi mogą zmieść PiS. Co ciekawe, na początku był sceptyczny wobec idei przeprowadzenia głosowania kopertowego, ale z biegiem czasu coraz bardziej się do niej przekonywał" - pisał w książce 'Kulisy PiS' Kamil Dziubka.
Jacek Sasin i wybory kopertowe. Jaka była rola Sasina?
Jacek Sasin jako szef resortu aktywów odgrywał kluczową rolę w organizacji wyborów kopertowych. To należąca do państwa Poczta Polska miała być tą firmą, która dostarczy wyborcom pakiety do głosowania. Także za pośrednictwem poczty wyborcy mieli odsyłać wypełnione karty do głosowania.
I jeszcze przed decyzją Sejmu w sprawie wyborów korespondencyjnych Poczta Polska rozpoczęła przygotowywanie kart do głosowania. Wnioskowała też - w ocenie wielu prawników i samorządowców bezprawnie - wnioskowała do gmin o przekazanie danych adresowych wyborców. Działania te koordynował właśnie Jacek Sasin.
70 mln za wybory kopertowe. Jacek Sasin nie widzi problemu
Korespondencyjne wybory prezydenckie ostatecznie się nie odbyły Wydrukowane pakiety, z których nie skorzystano, kosztował prawie 70 mln zł. Ale ani Jacek Sasin, ani inni liderzy Zjednoczonej Prawicy nie widzieli w tym marnotrawstwie problemu.
'Gazeta Wyborcza': Władza potajemnie zniszczyła wyborcze 'pakiety Sasina'
Sasin cały czas nie ma sobie nic do zarzucenia. Polityk Prawa i Sprawiedliwości mówił niedawno, że w czasie organizacji wyborów kopertowych, "każdy działał w zakresie swoich kompetencji". - Zgodnie z tzw. ustawą covidową rzeczywiście kompetencje do tego, żeby wydać odpowiednie decyzje Poczcie Polskiej, Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych, ale również odpowiednim ministrom, w tym ministrowi aktywów państwowych, czyli mnie, ale również ministrowi spraw wewnętrznych, te kompetencje przynależały do premiera. To premier w ramach kompetencji te decyzje wydawał, a nie ja, bo nie miałem takich kompetencji - tłumaczył były minister aktywów państwowych.
Posłuchaj podcastu:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>