Rząd na wojnie z producentami alkoholu. Będzie cena minimalna? Wiceminister chwali jedno rozwiązanie
Politycy pracują nad wprowadzeniem zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Jak mówił wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny, w rządzie pojawił się m.in. postulat wprowadzenia ceny minimalnej za 1 gram alkoholu. Dyskusję tę, jak od razu dodał, podjęto po niedawnej aferze wokół tzw. alkotubek, których opakowywania przypominają musy owocowe dla dzieci.
Jak zapewnił w TOK FM Jarosław Neneman, teraz dyskusji o cenach alkoholu już nie da się uniknąć. Trudno jednak, jak tłumaczył, już dziś rozstrzygnąć, czy lepszym rozwiązaniem jest minimalna cena alkoholu, czy różna wysokość akcyzy na wódkę, wino i piwo.
- To temat do dyskusji. Tym bardziej że minimalna cena alkoholu jest czymś, co funkcjonuje w świecie, m.in. w Szkocji i Kanadzie. I ma swoje plusy i minusy - zwrócił uwagę wiceminister finansów w audycji "EKG".
Jak dodał od razu, przede wszystkim dla zdrowia publicznego ma ona 'liczne plusy dodatnie', bo może np. zniechęcać do spożywania alkoholu. - Ma też plusy dla producentów, którym uniemożliwia walkę cenową. Z ich punktu widzenia to fajne rozwiązanie, bo nie ma problemu z konkurencją - zastrzegł w rozmowie z Maciejem Głogowskim.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Minimalna cena alkoholu a podatek
- A co dla budżetu jest bardziej opłacalne? - chciał też wiedzieć prowadzący.
- Jeśli mamy do wyboru podnieść akcyzę albo wprowadzić cenę minimalną, żeby alkohol nie był tak tani, to z punktu widzenia ministra finansów, zdecydowanie lepsze będzie oczywiście to pierwsze rozwiązanie - odpowiedział wiceminister finansów.
Jak zastrzegł, gdyby nowe rozwiązanie weszło w życie, to funkcjonowałoby obok akcyzy. - Akcyza byłaby, bo nie przesądzajmy jeszcze niczego, na tym poziomie, na którym jest przewidziana. Natomiast oprócz tego istniałaby regulacja, która nie pozwalałaby sprzedawać "taniej niż" - mówił.
A to oznacza, jak podkreślił, że minimalna cena nie byłoby w żaden sposób związana z podatkiem. - Podatek funkcjonowałby osobno - dopowiedział.
Alkohol w tubkach pokazał skalę problemu. 'System zupełnie nie zdał egzaminu'
Reklama alkoholu. "Sytuacja nie powinna mieć miejsca"
Dziś minimalnej ceny alkoholu w Polsce nie ma, a to pozwala sklepom na sprzedaż używek w promocyjnych cenach, zwracają uwagę eksperci.
- Z mojego punktu widzenia - już jako obywatela - sytuacja, w której mamy reklamę "Kup trzy butelki, a zapłacisz tylko za dwie" nie powinna w ogóle mieć miejsca - skomentował Jarosław Neneman.
Zastrzegł przy tym, że bardzo często rozmawia na ten temat z Izabelą Leszczyną. - Bardzo ją dopinguje, by nie było promocji cenowych alkoholu - skwitował w TOK FM.
Wiadomo, jak na razie, że rząd chce ograniczyć, na mocy ustawy, promocję alkoholu i zwiększyć kary za niewłaściwą jego sprzedaż.