advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Alkohol w tubkach pokazał skalę problemu. "System zupełnie nie zdał egzaminu"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
03.10.2024 19:29
Afera z alkotubkami doskonale pokazuje, że w Polsce nie mamy spójnej i sensownej polityki wobec alkoholu. - Nie widzimy skutków tego, że dzisiaj młodzi ludzie piją, bo będą one widoczne za lat 10, 15, 20 lat - mówił w TOK FM Krzysztof Brzózka.
|
|
fot. Błażej Kulesza

Alkotubki po kilku dniach coraz poważniejszych protestów zostały wycofane ze sprzedaży. Taką decyzję podjął producent. Sprawa wywołała wielkie oburzenie, ale wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującym prawem.

Zdaniem byłego szefa Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Krzysztofa Brzózki, polskie państwo 'nie ma obecnie polityki wobec alkoholu', czy szerzej patrząc 'w zakresie zdrowia publicznego'. Rozmówca Karoliny Lewickiej uważał, że głównym powodem jest brak myślenia perspektywicznego. - My nie widzimy skutków tego, że dzisiaj młodzi ludzie piją alkohol, bo te skutki będą za lat 10, 15, 20 - tłumaczył gość 'Poranka Radia TOK FM'.

Alkohol to w Polsce artykuł pierwszej potrzeby? Czas ograniczyć sprzedaż

Brzózka przypomniał, 'powszechnie znaną informację', że państwo zarabia na sprzedaży dzięki podatkowi akcyzowemu. - Myślę, że za mało przebija się to do nas wszystkich, którzy płacimy za to, że ktoś ma chęć wypić dużo więcej niż rozsądek przewiduje - stwierdził.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ekspert nie ma wątpliwości, że jednym z największych problemów w Polsce jest bardzo łatwy dostęp do alkoholu. Bo miejsc, w których jest sprzedawany mamy bardzo dużo. - To jest największa porażka ustawy samorządowej. Ustawodawca, dając samorządom możliwość limitowania liczby punktów sprzedaży, nie przewidział, że samorząd się rozpędzi - ocenił.

Co słyszą Ukraińcy w Polsce? 'Trochę mi za to wstyd'

Jak podkreślił Brzózka, gdyby samorządy w pełni skorzystały z możliwości, jakie daje prawo, to punktów sprzedaży alkoholu byłoby o 1/3 więcej. - Ten system zupełnie nie zdał egzaminu. Dlatego trzeba zrobić to, co Litwini: zdecydowanie ograniczyć godziny sprzedaży alkoholu - tłumaczył. Jego zdaniem zakaz powinien obowiązywać od 22 do 10 rano. Ograniczyłoby to poważnie zakup tzw. małpek, kupowanych w Polsce często wczesnym rankiem.

Polska alkoholem stoi? Wzorujmy się na Litwie

Gość TOK FM podkreślił, że dzięki zmianie przepisów na Litwie spożycie alkoholu spadło w ciągu czterech lat o blisko 20 proc. - To likwidacja reklam, bo przecież oprócz tych kolorowych soczków na półkach, to mamy jeszcze kolorowe pokazywanie tego, co w obecności alkoholu nas czeka, czyli piękny wypoczynek albo zdobycie siły - tłumaczył. Kolejnymi elementami było wspomniane już wcześniej ograniczenie godzin sprzedaży i podniesienie cen alkoholu.

Gość TOK FM przypomniał, że w Senacie leży petycja z propozycją wprowadzenia minimalnej ceny za standardową porcję alkoholu. - To spowoduje, że dla klienta alkohol będzie sporo droższy niż dotąd, natomiast dla producentów, którzy będą musieli pewnie zmniejszyć swoją produkcję, zysk w zasadzie pozostanie - powiedział rozmówca Karoliny Lewickiej. Zdaniem Brzózki alkohol powinien być w Polsce droższy.

Burza o alko-tubki. Ważne ostrzeżenie. 'Kto pomyśli, że piją wódkę?'

Aktualna sytuacja przekłada się ok. 600 tys. uzależnionych. - Ich sytuacja jest w miarę stabilna, z czego należy się cieszyć. System lecznictwa odwykowego działa - stwierdził Brzózka. W efekcie według raportu Instytutu Zdrowia Akademii Polonijnej w Częstochowie, w Polsce liczba uzależnionych od alkoholu i nadmiernie pijących sięga 4-5 milionów osób. - Tu jest połączenie tych 600 tysięcy i ok. 3,5 miliona osób, które piją nadmiernie i szkodliwie. Bo trzeba pamiętać, że nie każdy pijący duże ilości alkoholu przekroczy barierę uzależnienia - wyjaśnił.