Ucieczka Romanowskiego "to operacja polityków PiS". "Żeby się 'nie rozpruł' przed świętami"
"Gazeta Wyborcza" poinformowała, że według prokuratury posłowi PiS Marcinowi Romanowskiemu ktoś pomagał w ucieczce z Polski. Były wiceminister sprawiedliwości, który decyzją sądu powinien na trzy miesiące trafić do aresztu, przebywa na Węgrzech. - Idziemy w kierunku postawienia zarzutów z art. 239 kodeksu karnego - powiedział w rozmowie z "Wyborczą" jeden ze śledczych Prokuratury Krajowej.
Europoseł Michał Szczerba w "Wyborach w TOK-u" mówił, że jego zdaniem ucieczka na Węgry, to "nie była operacja Romanowskiego, jego adwokata". - To była przede wszystkim operacja polityków PiS-u najwyższego szczebla. Po to, żeby (Romanowski) się "nie rozpruł" przed świętami w zakładzie karnym, żeby nie mówił za dużo, żeby nie obciążał swoich mocodawców - ocenił polityk Koalicji Obywatelskiej.
Szczerba dopytywany przez prowadzącą audycję Dominikę Wielowieyską, czy coś wie o tym, kto mógł pomagać - jak utrzymuje prokuratura - Romanowskiemu w ucieczce z Polski, odpowiedział: "Nie wiem, bo nie mam żadnego dostępu do tego, czym zajmuje się prokuratura".
- Te czasy się skończyły razem z Dariuszem Barskim i Zbigniewem Ziobrą. Prokuratura prowadzi śledztwa, politycy nie mają na nie wpływu - podkreślił.
'Orban wywrócił stolik'. Po co mu otwarta wojna z Polską?
Romanowski uciekł na Węgry. Szczerba pyta o podróż jednego z posłów PiS-u do Budapesztu
Gość TOK FM przypomniał, że politycy PIS-u publikowali zdjęcie Romanowskiego ze szpitala, przekonując, że poseł przeszedł operację zagrażającą życiu. - To była akcja dezinformacyjna być może skierowana wobec opinii publicznej, a być może wobec służb państwa polskiego - stwierdził Szczerba.
Polityk ujawnił też informacje dotyczące podróży, jaka do Budapesztu odbył jeden ze znanych posłów Prawa i Sprawiedliwości. - Sygnaliści potwierdzili, 12 grudnia w samolocie do Budapesztu widziany był Janusz Kowalski. Są na to świadkowie - podkreślił. Szczerba dodał, że poseł był widziany "wraz z całą grupą ludzi, którzy byli odpowiedzialni za różne działania dezinformacyjne w internecie". - Z pewnością nie leciał na zakupy przedświąteczne. Z pewnością był inny cel - powiedział gość "Wyborów w TOK-u".
- Janusz Kowalski leciał do Budapesztu 12 grudnia? - dopytywała Wielowieyska.
- Tak - powtórzył Szczerba.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- A pytał go pan może? - dopytywała dziennikarka.
- Nie, nie mam kontaktu z Kowalskim - odpowiedział Szczerba.
Nic o podróży Janusza Kowalskiego do Budapesztu nie wiedział też Janusz Cieszyński. - Nie pytałem mojego imiennika, co robił 12 grudnia - powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości.
'To się w głowie nie mieści'. Europoseł zszokowany słowami Andrzeja Dudy
Cieszyński podkreślił, że to "jak to przedstawia europoseł Szczerba, pokazuje, że to sprawa polityczna". - W sytuacji, kiedy premier mówi, że: "Nie raz popełnimy czyny, które w oczach niektórych autorytetów prawnych będą niezgodne z zapisami prawa", to jakby sam Tusk ułatwia Marcinowi Romanowskiemu otrzymanie ochrony międzynarodowej - stwierdził były wiceminister zdrowia.
Cieszyński dodał, że "Marcin Romanowski jest pierwszym w historii posłem zatrzymanym, kiedy miał immunitet". - I właśnie dlatego niezawisły sąd wypuścił go, uznał, że chroni go immunitet - przypomniała Wielowieyska. Chodzi o zatrzymanie po uchyleniu przez polski Sejm immunitetu Romanowskiemu, kiedy okazało się, że polityka PiS-u chroni też immunitet jako członek Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Z sondażu opublikowanego w piątek przez "Rzeczpospolitą" wynika, że według ponad 63 proc. ankietowanych to, że Romanowski ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości, wskazuje na jego winę w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. "Nie" odpowiedziało 13,4 proc. respondentów, a 23,3 proc. badanych nie ma zdania w tej sprawie.