Tusk dogadał się za plecami Nowackiej z PSL-em? "Kosiniak-Kamysz tego nie wymyślił"
- Nowy przedmiot szkolny, czyli edukację zdrowotną, ostro krytykuje PiS oraz Kościół. Widać, że także w koalicji rządowej nie wszyscy mówią jednym głosem. "Ktoś znów pomylił MON z MEN jak czytam" - napisała ministra edukacji, komentując deklarację Władysława Kosiniaka-Kamysza;
- Prezes PSL-u, który jest wicepremierem i szefem resortu obrony, zadeklarował, że nowy przedmiot nie będzie obowiązkowy;
- Jak przekonywał w "Poranku Radia TOK FM" wiceprezes PSL-u Krzysztof Hetman, taka deklaracja ze strony szefa MON musi być wynikiem ustaleń wewnątrz koalicji rządowej.
Edukacja zdrowotna to przedmiot, który od nowego roku szkolnego ma zastąpić wychowanie do życia w rodzinie. Jego wprowadzenie wywołało ostrą krytykę ze strony Kościoła i PiS-u. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wyraźnie zaskoczył szefową MEN-u Barbarę Nowacką, zapowiadając, że nowy przedmiot szkolny nie będzie obowiązkowy.
"Ktoś znów pomylił MON z MEN jak czytam" - komentowała w niedzielę min. Nowacka na platformie X.
Edukacja zdrowotna nieobowiązkowa? Kosiniak-Kamysz "Z pewnością sam tego nie wymyślił"
- Z pewnością ministra będzie miała okazję porozmawiać z premierem Kosiniakiem-Kamyszem na ten temat. Pan premier nie powiedział nic nowego. Od dawna konsekwentnie przedstawialiśmy stanowisko w sprawie tego przedmiotu w szkole - komentował w "Poranku Radia TOK FM" wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Hetman. Polityk dodał, że ludowcy cieszą się "z deklaracji min. Nowackiej, że nie będzie tam żadnej ideologii".
- Natomiast z pewnością część rodziców będzie oczekiwała, aby mogła podjąć decyzję - po zapoznaniu się z zakresem tych lekcji co do tego, czy ich dzieci będą mogły wziąć udział w tych lekcjach, czy też nie - przekonywał rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.
Zdaniem dziennikarki Kosiniak-Kamysz przedstawił sprawę nieobowiązkowych lekcji jako kwestię przesądzoną. A po reakcji Nowackiej można wnioskować, że to dla niej zaskoczenie.
- Władysław Kosiniak-Kamysz, mówiąc, że będzie to lekcja nieobowiązkowa, z pewnością sam tego nie wymyślił. Jestem przekonany, że było to wynikiem rozmów, jakie się odbyły na ten temat z premierem Tuskiem. Pani redaktor, nie jestem asystentem pana wicepremiera, ale Jeśli pan Kosiniak-Kamysz takie stanowisko wczoraj przedstawił, to oznacza, że musiał na ten temat rozmawiać - powtórzył europoseł PSL-u. Hetman stwierdził, że w sprawie nowego przedmiotu kluczowa jest "suwerenna decyzja każdego rodzica co do własnego dziecka".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Na ponowne zwrócenie uwagi przez Wielowieyską, że min. Nowacka wydaje się być zaskoczona deklaracją Kosiniaka-Kamysza, polityk powiedział: "Rozumiem, że pani bardziej wierzy i bierze stronę pani min. Nowackiej".
- To nie jest kwestia brania strony, tylko stwierdzam, że Nowacka ma inne zdanie niż Władysław Kosiniak-Kamysz - podkreśliła prowadząca "Poranek Radia TOK FM".
- Z całym szacunkiem pani redaktor. Wyraźnie pani to powtórzyła czwarty czy piąty raz podczas naszej rozmowy. Więc ja powtórzę po raz czwarty, że jeśli pan premier Kosiniak-Kamysz wypowiedział wczoraj takie stanowisko, to oznacza, że rozmowa na ten temat musiała się odbyć. I on z takim stanowiskiem musiał z takiej rozmowy wyjść - podsumował wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.