,
Obserwuj
Polityka

Ziobro jak "niesforny bobas". A co jeśli nic nie powie? "Jest bezpiecznik"

Marek Podmokły, Zakopane
4 min. czytania
30.01.2025 19:07
W piątek Zbigniew Ziobro ma zostać doprowadzony na posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa. - Spodziewam się absolutnie wszystkiego, bo on cały czas myśli, że jest PiS-owskim szeryfem, któremu przez osiem lat wolno było wszystko - skomentował w TOK FM Tomasz Trela, wiceprzewodniczący komisji.
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER / Filip Naumienko/REPORTER
  • Były minister sprawiedliwości, poseł PiS Zbigniew Ziobro ma zostać zatrzymany i przymusowo doprowadzony na posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa
  • Zdaniem Tomasza Treli, jeżeli Ziobro nie będzie chciał współpracować, to są inne możliwości, by go do tego przymusić.
  • "On przed sprawiedliwością i tak nie ucieknie. Nawet jeżeli będzie się chował i kombinował, to i tak sprawiedliwość go dopadnie" - dodał w TOK FM wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa.

Sąd Okręgowy w Warszawie opublikował w czwartek uzasadnienie do postanowienia o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu byłego ministra sprawiedliwości, obecnie posła PiS Zbigniewa Ziobry na posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa . Jest ono zaplanowane na piątek. Zdaniem Ziobry decyzja ma "charakter przestępczy". - Poinformuję o tym policję, która po mnie przyjdzie, ale nie będę stawiał czynnego oporu" - dodał.

Tomasz Trela, gość TOK FM, przyznał, że spodziewa się "absolutnie wszystkiego". A to tym bardziej, jak tłumaczył, że "Zbigniew Ziobro cały czas myśli, że jest PiS-owskim szeryfem, któremu przez osiem lat wolno było wszystko". - Doniesienia do prokuratury wrzucał do niszczarki, degradował ludzi, awansował ludzi według własnego widzimisię. A teraz przyszło po niego prawdziwe prawo i prawdziwa sprawiedliwość - mówił wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa.

Zastrzegł przy tym, że jeżeli Zbigniew Ziobro nie będzie chciał współpracować, to są inne możliwości, by go do tego przymusić. - Jest bezpiecznik w postaci art. 287 paragraf 2 kodeksu postępowania karnego, który pozwala aresztować pana Ziobrę do 30 dni - wskazał rozmówca Karoliny Lewickiej. 

Zastrzegł przy tym jednocześnie, że nigdy mu się nie śniło, że taka procedura mogłaby być zastosowania wobec parlamentarzysty, a tym bardziej byłego prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości.

"Jakby chłop nie znał drogi do Sejmu"

Komentując decyzję sądu, Ziobro powiedział w Polsat News, że pomimo tego, iż przebywa za granicą, to przybędzie do Polski, bo "nie obawia się funkcjonariuszy". Zaznaczył jednocześnie, że nie stawi się dobrowolnie przed komisją. 

- Jutro rano pojadą do niego. W Sejmie - tak, jak to było w przypadku pana Pogonowskiego przekażą go w ręce Straży Marszałkowskiej, a Straż Marszałkowska jak niesfornego bobasa, weźmie pana Ziobrę i powie: "Panie Ziobro tu jest pana miejsce, my pana sadzamy. Jak pan sam nie znał drogi, to my panu pokazujemy" - parodiował Tomasz Trela. 

Ocenił przy tym, że sam Ziobro to parodysta. - Naprawdę, jakby chłop nie znał drogi do Sejmu i nie wiedział, że przed komisją się składa zeznania. Jutro funkcjonariusze i policji i Straży Marszałkowskiej mu to będą musieli jak krowie na rowie wyłożyć - podkreślił. 

W jego ocenie stan zdrowia byłego szefa resortu sprawiedliwości pozwala na jego udział przed komisją. Tym bardziej, jak mówił, że ten "bryluje na konferencjach prasowych". - W mrozie stoi przed siedzibą Sądu Najwyższego i wszystkich chce wsadzić do więzienia i wszędzie straszy. Panie Ziobro, pan zdrowy jest jak koń, więc trzeba przyjść i mówić - dopowiedział. 

Dopytywany, ile razy Ziobro może być wzywany przed komisję, odpowiedział krótko. - Jak znam swoje koleżanki i swoich kolegów z komisji śledczej i zakres materiału, to zdziwiłbym się, gdyby jutro temat pana Ziobry był załatwiony - zastrzegł. 

"PiS-owskie eldorado" i "szeryf Ziobro z pukawką"

Do tej pory Zbigniew Ziobro nie stawił się przed komisją cztery razy. Dopytywany wcześniej przez dziennikarzy o doprowadzenia przed komisję przez policję, mówił m.in. że "dysponuje arsenałem rozmaitych jednostek broni". Choć zapewnił, że "nigdy by mu nie przyszło do głowy, by policjantom krzywdę zrobić jakąś".

- On naprawdę myśli, że to jest eldorado PiS-owskie, a on jest szeryfem i będzie biegał z pukawką - skomentował Tomasz Trela.

Zastanawiał przy tym, czy Ziobro chciał zrobić wrażenie, że komisja się cofnie albo powie: np. "Odstępujemy od przesłuchania, jak ten Ziobro taki groźny. Bo i po co? Jeszcze nam się krzywda stanie". - To są podrygi człowieka, który kiedyś coś znaczył, dzisiaj znaczy coraz mniej i który próbuje części swojego elektoratu powiedzieć: "Posłuchajcie, ja się w ogóle ich nie boję" - podkreślił. 

Zastrzegł też, że nie o broń chodzi, a decyzje, które podejmował były minister sprawiedliwości.

- On przed sprawiedliwością i tak nie ucieknie. Nawet jeżeli będzie się chował i kombinował, to i tak sprawiedliwość go dopadnie. Czy to na komisji śledczej, czy to w prokuraturze, a docelowo i tak przed niezawisłym sądem. Więc radziłbym mu nie uciekać i nie straszyć, bo tu się nikt, panie Ziobro pana nie boi - skwitował w TOK FM.