Zandberg sromotnie przegrywa z Mentzenem. Skomentował i przypomniał wynik Pawła Kukiza
- Adrian Zandberg - jak pokazują sondaże - ma znacznie niższe poparcie niż Sławomir Mentzen. Ale kandydat Razem przekonywał w TOK FM, że sondaże nie zawsze przekładają się na wyniki wyborów;
- Poseł ocenił, że w czasach prezydentury Trumpa Europa i Polska muszą stanąć na własnych nogach. "Naturalnym partnerem dla Polski w kwestiach obronnych są kraje skandynawskie" - mówił;
- Zandberg przypomniał o tym, że Polska w wielu strategicznych kwestiach nie jest niezależna. Dotyczy to nie tylko przemysłu wojskowego, ale też m.in. leków.
Sondaże jednoznacznie pokazują, że Adrian Zandberg nie ma szans w wyborach prezydenckich. W najnowszym - opublikowanym w piątek badaniu - lider Razem znalazł się na odległym miejscu, chce na niego głosować niespełna 3 proc. ankietowanych. Zandberg w "Poranku Radia TOK FM" przekonywał, ze do wyborów zostały prawie trzy miesiące i wiele może się zmienić. Jak mówił, "jedną rzeczą, która pojawia się absolutnie wszędzie, jest poczucie zmęczenia tym, w jaki sposób polityka była zorganizowana pomiędzy Platformą Obywatelską a PiS-em".
- Rzecz w tym, żeby nie dopuścić do sytuacji, w której jedyną alternatywą dla PO i PiS-u będzie skrajna prawica Konfederacji - ocenił rozmówca Jacka Żakowskiego. Ale to właśnie kandydat Konfederacji zaczyna wyrastać na bardzo poważnego konkurenta dla reprezentujących dwie największe partie Rafała Trzaskowskiego i przede wszystkim Karola Nawrockiego. Kandydat Konfederacji zmniejsza dystans do Nawrockiego. A w piątek pojawił się pierwszy sondaż, w którym to właśnie Mentzen zajął drugie miejsce.
- Trzy miesiące przed wyborami w sondażach Bronisław Komorowski miał 68 proc. i wygrywał wybory w pierwszej turze; trzy miesiące przed wyborami Paweł Kukiz miał 1 proc. w sondażach - przypominał Zandberg.
Rozgrywka Trumpa. Polska ma o czym myśleć
Polityk Razem pytany przez Jacka Żakowskiego o działania Donalda Trumpa ws. Ukrainy, mówił, że nowy amerykański prezydent pokazuje "bardzo transakcyjne myślenie w polityce międzynarodowej". Mówiąc o tym, co działo się wokół umowy USA-Ukraina w sprawie wydobycia minerałów, stwierdził, że "Trump zdarł kurtynę i pokazał, co dzieje się na zapleczu". - Kłopot polega na tym, że brutalizacja transakcyjnego aspektu polityki międzynarodowej oznacza, że te kraje, które nie są mocarstwami, dużo rzadziej siadają przy stole, a dużo częściej trafiają na stół - podkreślił gość "Poranka Radia TOK FM".
Nowa władza w USA - jak dodał Zandberg - wymaga poważnych zmian w polityce państw europejskich. - Musimy w bardzo szybkim tempie pogłębić współpracę obronną w Unii Europejskiej i w naszym regionie, czyli przede wszystkim z krajami skandynawskimi. My, jako Europa, musimy stanąć w wielu dziedzinach na własnych nogach - stwierdził. Zdaniem polityka, kraje skandynawskie "podobnie identyfikują zagrożenia, mają podobne żywotne interesy". - Tym bardziej, że bezpieczeństwo na terenie Bałtyku będzie dla nas bardzo ważne nie tylko w przypadku otwartego konfliktu, ale i zabezpieczeniu dostępu do kluczowych surowców, których część przypływa do Polski morzem - argumentował.
Jak dodał rozmówca Jacka Żakowskiego, "mamy swoje do odrobienia". - W Polsce mamy kuriozalne sytuacje, nie jesteśmy w stanie sami siebie zabezpieczyć, jeżeli chodzi o naszą obronność. Ale nie chodzi tylko o broń czy amunicję, ale także np. przemysł farmaceutyczny. W znacznej części podstawowe leki importujemy spoza UE - mówił Adrian Zandberg.