Leszek Miller i rosyjska propaganda. Żakowski pyta o prokuraturę. "Mogę to przemyśleć"
- Komisja, która bada rosyjskie i białoruskie wpływ w Polsce, przekaże 1 kwietnia premierowi Tuskowi raport;
- Członek tej komisji, prof. Adam Leszczyński nie chciał w TOK FM ujawniać osób, których nazwiska zostały w raporcie wymienione. Jacek Żakowski pytał go, czy komisja zwróciła uwagę na działania Leszka Millera. Goniec.pl napisał o roli byłego premiera w szerzeniu rosyjskiej propagandy;
- Zdaniem prof. Leszczyńskiego prokuratura powinna zająć się wypowiedzią Millera o cywilach zabijanych przez Ukraińców.
Portal Goniec.pl napisał, że były premier Leszek Miller od lat powiela rosyjską narrację, usprawiedliwia działania Kremla i podważa wiarygodność Zachodu. - Jak się podsumuje wypowiedzi, aktywność, posłucha tego, co Leszek Miller mówił na antenie Polsat News, to są wstrząsające rzeczy - ocenił Jacek Żakowski. Dziennikarz prowadzący piątkowy "Poranek Radia TOK FM" cytował Millera, który stwierdził, że Ukraińcy zamordowali 16 tysięcy niewinnych cywilów w Donbasie. Słowa te padły 24 lutego, czyli w trzecią rocznicy ataku Rosji na Ukrainę.
Żakowski zapytał prof. Adama Leszczyńskiego, czy nazwisko Millera znajdzie się w raporcie komisji, która bada rosyjskie wpływy w Polsce.
- Nie mogę odpowiadać na pytania dotyczące personaliów. Natomiast mogę powiedzieć o raporcie, ponieważ komisja skończyła właśnie prace nad raportem rocznym i 1 kwietnia wyląduje on na biurku premiera. To jest ogromny dokument, kilkusetstronicowy, zawiera także wiele nazwisk. Ale nie mogę powiedzieć jakich, gdyż jest to dokument niejawny. I to, ile z niego ujawnić, to już jest decyzja pana premiera - odpowiedział dyrektor Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza.
Czy prokuratura powinna zająć się wypowiedzią Millera o cywilach rzekomo zamordowanych przez Ukraińców? - Można by było złożyć zawiadomienie w tej sprawie, potem zobaczyć, co prokurator zrobi - stwierdził Leszczyński.
- Złoży pan zawiadomienie? - dopytywał Żakowski.
- Mogę to przemyśleć. Nie wiem, czy to zrobię - odpowiedział gość "Poranka Radia TOK FM".
Rosyjskie wpływy. Jak działa polskie państwo?
Jaki obraz wyłania się z prac i raportu komisji? Jak stwierdził prof. Leszczyński, państwo i jego organy lepiej zauważa i reaguje na "kontrwywiadowcze sprawy", niż na aktywność w kwestiach "cywilnych, gospodarczych". - Jak ktoś fotografuje pociągi, próbuje coś podpalić. I to jest dobra wiadomość. (...) Ale różne instytucje państwowe - to dotyczy np. instytucji edukacyjnych - tych wpływów nie widzą. Na przykład możemy mówić o popularnych studiach z zakresu bezpieczeństwa wewnętrznego, które są prowadzone przez uczelnie o kapitale białoruskim. I państwo nie miało narzędzi, żeby się zainteresować tym, czego tam uczą, kto to robi. To historia sprzed jakiegoś czasu - mówił gość "Poranka Radia TOK FM".
Rosjanie znaleźli jej nagie zdjęcia i zmusili do zamachu. 'Dzieci jak żywe bomby'
- Państwo polskie powinno być wyczulone, żeby te sprawy widzieć - podkreślił. Ale przyznał też, że w instytucjach niełatwo jest wyrugować nawyki i utarte schematy działań. - Ta cała maszyneria w momencie, w którym porusza się swoimi koleinami, działa naprawdę nie najgorzej - stwierdził prof. Leszczyński, oceniając, że opinie na temat tego, że Polska jest państwem z kartonu, są "głęboko przesadzone". - Natomiast są momenty, w których trzeba do różnych biurokratycznych instytucji wprowadzić nowy sposób działania, a to jest niesłychanie oporne. Są sekcje, w których to działa nie najgorzej, są takie, które wymagają poprawy - ocenił.
Które konkretnie? - W dużym stopniu kwestia dezinformacji, wojny kognitywnej i kwestia wpływów gospodarczych - odpowiedział rozmówca Jacka Żakowskiego.