Awantura w Sejmie. Giertych i Kaczyński wypraszali się z mównicy. "Jarku, uspokój się"
Wszystko działo się wkrótce po rozpoczęciu posiedzenia Sejmu. Głos zdążyło zabrać zaledwie kilku polityków, w tym Adrian Zandberg, który mówił o wyłączeniu reaktora "Maria", oraz Sławomir Mentzen, który uderzał w rząd w związku z tworzeniem Centrów Integracji Cudzoziemców. Potem na mównicę wkroczył Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS zaapelował o zwołanie Konwentu Seniorów i w efekcie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu. Nawiązał do zwolnienia z zakładu karnego Ryszarda Cyby, skazanego za zabójstwo Marka Rosiaka w biurze PiS w Łodzi w 2010 r. Mówił również o "znęcaniu się nad dwoma paniami z Ministerstwa Sprawiedliwości" czy "doprowadzeniu do śmierci Barbary Skrzypek". Nadzwyczajne posiedzenie Sejmu miałoby być poświęcone - jak stwierdził - dyskusji nad tym, co oznacza "humanitaryzm w demokracji walczącej i jaki jest stosunek tego humanitaryzmu do sadyzmu".
W pewnej chwili prezes PiS stwierdził, że "mamy na sali głównego sadystę, niejakiego (Romana) Giertycha". Dodał, że to "człowiek Giertycha, jego adwokat najbardziej się znęcał" podczas przesłuchania Skrzypek. - Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy demokracja to jest odwrócenie wszystkich reguł, czy może jeszcze coś pozostało - stwierdził prezes PiS.
Ryszard Cyba zwolniony z więzienia? Wiceministra sprawiedliwości komentuje
Giertych wkracza na mównicę
Giertych zareagował na nazwanie go "sadystą", również wchodząc na sejmową mównicę. Obaj z Kaczyńskim mówili jednocześnie. Prowadzący obrady wicemarszałek Piotr Zgorzelski (PSL-TD) stwierdził, że głos ma Giertych.
Poseł KO powiedział do prezesa PiS "Jarku siadaj, uspokój się", na co ten odpowiedział: "nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie". - Nie jestem z panem, panie Kaczyński po imieniu, tylko badacze genealogii wykazali, że jestem wujkiem pana Kaczyńskiego, daleko spowinowaconym. Mów mi wuju, Jarku - powiedział Giertych do Kaczyńskiego.
Mównicę momentalnie otoczyło kilkunastu posłów klubu PiS. Słychać było okrzyki "złaź morderco", skierowane do Giertycha. Następnie wicemarszałek Zgorzelski zarządził przerwę w obradach.