PiS je otwierało, teraz nimi straszy. Czym są Centra Integracji Cudzoziemców
- W całej Polsce ma powstać 49 Centrów Integracji Cudzoziemców;
- To pomysł, który narodził się za rządów Zjednoczonej Prawicy. Co ciekawe, ci sami politycy teraz krytykują Centra, ostrzegając przed migrantami z Afryki i Bliskiego Wschodu;
- "To punkty informacyjno-doradcze. Obcokrajowiec może tam uzyskać na przykład skierowanie na szkolenie zawodowe, na kurs językowy, wsparcie psychologiczne dla dziecka" - wyjaśniał w TOK FM prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński;
- Celem działania takich punktów jest udzielanie pomocy doradczo-usługowej zarówno cudzoziemcom, ale także Polakom (np. nauczycielom, urzędnikom i członkom organizacji), którzy mają częsty kontakt z osobami zza granicy - zaznaczył dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach Grzegorz Sikorski.
Między innymi w mediach społecznościowych pojawiają się nieprawdziwe informacje na temat Centrów Integracji Cudzoziemców (CIC). Dotyczą przede wszystkim ich przeznaczenia. W różnych miastach Polski zorganizowano pikiety przeciwko powstaniu takich punktów. Na początku kwietnia manifestacja, w której uczestniczyło około 300 osób, odbyła się w Toruniu, ok. 250 osób protestowało kilka dni wcześniej w Płocku.
Centra Integracji Cudzoziemców to pomysł PiS
Przeciwko powstawaniu Centrów Integracji Cudzoziemców protestują m.in. politycy Konfederacji, a także Prawa i Sprawiedliwości, i rozpowszechniają informacje wprowadzające w błąd. Utworzenie CIC to jednak pomysł Zjednoczonej Prawicy, a nowy rząd postanowił go kontynuować. Pierwsze takie punkty - W Opolu i Poznaniu - pilotażowo zostały otwarte jeszcze w 2022 roku z inicjatywy Marleny Maląg jako ministry rodziny i polityki społecznej. Program znacznie przyspieszył po inwazji Rosji na Ukrainę i przyjęciu uchodźców z Ukrainy.
W tym roku Maląg, obecnie europosłanka PiS, na wiecu kandydata tej partii na prezydenta Karola Nawrockiego, sprzeciwiała się tej idei. Wypowiadała się przeciwko niej krytycznie także w internecie.
Przeciwko jest też m.in. poseł PiS Jan Mosiński, który trzy lata temu przecinał wstęgę na otwarciu punktu w Kaliszu. - To rodzaj skrajnej hipokryzji. Ci politycy wykorzystują niewiedzę zwykłych ludzi, straszą, grają na emocjach. Wszystko z powodu kampanii wyborczej, jak sądzę. Pewnie po 1 czerwca (termin drugiej tury wyborów) te nastroje znacznie się wyciszą - komentował w TOK FM Krzysztof Kosiński, wiceprezes Związku Miast Polskich, prezydent Ciechanowa, gdzie ma powstać jeden z punktów. Jak przyznał, "część mieszkańców się sprzeciwia, ale wynika to z dezinformacji, która jest prowadzona przez część polityków".
Będzie 49 punktów "informacyjno-konsultacyjnych"
W sumie Centrów Integracji Cudzoziemców ma być w całym kraju 49, w dawnych (częściowo też obecnych) miastach wojewódzkich. Ich powstawanie koordynuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Finansowane są przede wszystkim z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji Unii Europejskiej.
- To są punkty informacyjno-doradcze. Obcokrajowiec może tam uzyskać na przykład skierowanie na szkolenie zawodowe, na kurs językowy, wsparcie psychologiczne dla dziecka - wyjaśniał Krzysztof Kosiński na antenie TOK FM. Natomiast - jak mówił - przez polityków PiS-u i Konfederacji są one przedstawiane jako miejsca noclegu "dla imigrantów ściąganych z Afryki".
Specjalny komunikat w sprawie CIC wydał Samorząd Województwa Mazowieckiego. Na Mazowszu zaplanowano sześć takich punktów. Pierwsze z nich znajdą się w Radomiu i Siedlcach. Trwa przygotowanie tych miejsc na potrzeby standardów urzędowych i biurowych.
Jak poinformowano, "będą to punkty informacyjno-konsultacyjne, w których legalnie przebywający w Polsce cudzoziemcy uzyskają m.in. porady w zakresie praw pracowniczych, systemu opieki zdrowotnej i edukacji czy kursów zawodowych. Będą mogli również skorzystać z kursów przybliżających im historię i kulturę naszego kraju, a także wziąć udział w lekcjach nauki języka polskiego".
Podkreślono, że tego rodzaju punkty to nie "noclegownie". Ich rolą jest "pomoc w adaptacji cudzoziemców, a nie tworzenie miejsc, w których mogą zamieszkać".
Fake newsy w związku z Centrami Integracji Cudzoziemców dementował kilka dni temu dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach Grzegorz Sikorski. W województwie śląskim utworzenie centrów zaplanowano w Bielsku-Białej, Częstochowie i Katowicach.
- Centra nie wypłacają cudzoziemcom żadnych świadczeń finansowych. (…) Nie zastępują urzędów ani nie wpływają na decyzje administracyjne. Udzielają jedynie informacji i wsparcia, ale nie mają mocy prawnej w zakresie wydawania dokumentów czy przyznawania statusu pobytowego - tłumaczył Sikorski. Dodał, że celem działania takich punktów jest udzielanie pomocy doradczo-usługowej zarówno cudzoziemcom, ale także Polakom (np. nauczycielom, urzędnikom i członkom organizacji), którzy mają częsty kontakt z cudzoziemcami. Przypomniał, że za funkcjonowanie centrów w Bielsku-Białej i w Katowicach odpowiada Caritas Archidiecezji Katowickiej, a w Częstochowie Instytut Społecznego Rozwoju.
Nie mają związku z paktem migracyjnym
Samorządy podkreślają, że CIC nie mają nic wspólnego z paktem migracyjnym i z relokacją uchodźców.
Polska jest jednym z krajów, które nie złożyły planu wdrożenia przepisów paktu migracyjnego. Rządzący wielokrotnie deklarowali, że nie zamierzają wcielać jego zapisów w życie. Został on przyjęty w 2024 r. mimo sprzeciwu Polski, Słowacji i Węgier. Kontrowersje wzbudza mechanizm dobrowolnej solidarności. Wiąże się on z rozdzielaniem między kraje członkowskie co najmniej 30 tysięcy osób rocznie. Alternatywą ma być zapłacenie ekwiwalentu w wysokości 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę. Przewidziano także "alternatywne środki solidarnościowe". Komisja Europejska wobec krajów, które nie wdrożą paktu, zapowiedziała podjęcie "odpowiednich działań".
Posłuchaj:
Dodajmy, że Centra Integracji Cudzoziemców nie są tym samym, co ośrodki dla cudzoziemców. Te drugie to tzw. ośrodki otwarte, w których migranci w tzw. procedurze (ubiegający się o ochronę międzynarodową) i będący w Polsce legalnie, czekają na decyzje szefa Urzędu ds. Cudzoziemców.