,
Obserwuj
Polityka

Demokracja warcząca, sześć elektrowni atomowych w pół roku, okrzyki "gdzie jest Rafał?". Taka była debata TV Republika

tokfm.pl
7 min. czytania
11.04.2025 22:40
Tylko pięcioro kandydatów stawiło się na debacie w Końskich organizowanej przez prawicowe stacje telewizje. Zgromadzona tam publiczność faworyzowała Karola Nawrockiego. Ze strony prowadzących nie zabrakło przytyków do TVP i rządu Donalda Tuska.
|
|
fot. Pawel Wodzynski/East News
  • W piątek wieczorem na koneckim rynku odbyła się debata kandydatów na prezydenta organizowana przez TV Republikę, wPolsce24 i TV Trwam;
  • Udział wzięli w niej Karol Nawrocki, Szymon Hołownia, Marek Jakubiak, Krzysztof Stanowski i Joanna Senyszyn;
  • Zgromadzona publiczność skandowała "Karol", a Stanowskiego, Hołownię i Senyszyn wygwizdywała;
  • Jeden z prowadzących Michał Adamczyk w pytaniach nie stronił od krytyki obecnego rządu.

W piątek o 18:50 na rynku w Końskich rozpoczęła się debata przedwyborcza organizowana przez Telewizję Republika, telewizję wPolsce24 i TV Trwam. Dzień wcześniej przedstawiciele TV Republika stawili się w siedzibie TVP na rozmowy dotyczące debaty Trzaskowskiego i Nawrockiego transmitowanej przez TVP, TVN i Polsat. Nie zostali jednak wpuszczeni.

"W związku z niedopuszczeniem naszej telewizji do przedwyborczej debaty organizowanej przez TVP w likwidacji, postanowiliśmy stworzyć przestrzeń do rzeczowej, uczciwej i otwartej rozmowy o przyszłości Polski" - poinformowała w komunikacie TV Republika.

Początkowo w debacie mieli wziąć jedynie kandydaci KO i PiS, ale pozostali uczestnicy wyścigu o fotel prezydenta poinformowali, że również zmierzają do Końskich. Organizatorzy debaty zmienili wtedy format i zaprosili wszystkich. Debatę prowadzili Katarzyna Gójska-Hejke z TV Republika, Michał Adamczyk z wPolsce24 i Jakub Więcław z TV Trwam.

Na koneckim rynku ustawiono dziewięć mównic - nie wszystkie ostatecznie zostały zajęte. Każdy uczestnik miał półtorej minuty na odpowiedź na sześć pytań. Na końcu mieli po dwie minuty na swobodną wypowiedź.

Na scenie pojawili się Krzysztof Stanowski, Karol Nawrocki, Marek Jakubiak i Szymon Hołownia. Później dołączyła do nich Joanna Senyszyn.

Publiczność skandowała "Karol, Karol", kiedy zaś prowadzący wymieniali nazwiska Stanowskiego czy Hołowni, słychać było gwizdy.

Debata w TV Republika. "Gdzie jest Rafał?"

Ok. 19:05 rozpoczęła się właściwa część debaty. "Gdzie jest Rafał?" - skandowała publiczność. Michał Adamczyk poinformował, że został on zaproszony, ale nie przyszedł i nie ma kontaktu z jego sztabem.

Kim jest Maciej Maciak? Prorosyjskie narracje i stawianie Węgier za wzór

Pierwsze pytanie debaty dotyczyło tego, czy Polska powinna realizować pakt migracyjny i łożyć z budżetu państwa na migrantów.

Stanowski w pierwszych słowach pochwalił TV Republika, że "bardziej realizuje misję publiczną niż telewizja publiczna". - Ja mam dzisiaj takie same prawa jak Rafał Trzaskowski - zaznaczył. Na końcu powiedział jednym zdaniem, że jest przeciwko paktowi.

Nawrocki również odniósł się do "cyrku", który zapanował w związku z organizacją debat. - Jesteśmy w preludium demokracji warczącej - ocenił. Na końcu, podobnie jak przedmówca dodał, że jest przeciwko paktowi.

Hołownia jako pierwszy zaczął od odpowiedzi na zadane przez organizatorów pytanie. Mówił, że jest przeciwko paktowi i "narzucanym kwotom" migrantów. Jak podkreślał, Polska przyjęła wielu uchodźców z Ukrainy i jej "wyporność" jest na granicy. Apelował też, aby nie szczuć przeciwko innym ludziom. Wypomniał PiS, że najpierw popierali tworzenie centrów integracji uchodźców, a teraz są przeciwko. W tym momencie Katarzyna Gójska-Hejke prosiła publiczność o powściągnięcie emocji.

Debata w Końskich. Jakie pytania i jakie odpowiedzi? Najważniejsze kwestie

Tymczasem do uczestników dołączyła kandydatka niezależna Joanna Senyszyn. Powiedziała, że pakt migracyjny jest potrzebny, bo tylko on "zapewni porządek". - W innym razie będą i tak przyjeżdżać imigranci, ale nie będzie porządku. Inne kraje będą ich przysyłać - podkreśliła.

Jakubiak opowiedział się przeciwko paktowi migracyjnemu. Nazwał uchodźców "nachodźcami" i "darmozjadami, dla skrótu myślowego". Mówił, że Niemcy cofnęli do Polski dziesięć tysięcy migrantów.

Farmazony i fedrowanie

Kolejne pytanie dotyczyło modeli transformacji energetycznej - opartego na odnawialnych źródłach, inwestycji w atom czy utrzymaniu wydobycia węgla.

Stanowski drwił, że to jest ten moment, w którym można mówić "farmazony" albo jedno, a za kilka dni drugie. - Zbuduję sześć elektrowni atomowych do końca roku - obiecał.

Nawrocki również opowiedział się za energią atomową, krytykując rząd Tuska. Dodał, że dopóki nie będzie elektrowni atomowych, powinniśmy "fedrować węgiel". - Dzisiaj miksu energetycznego nie wypełnią odnawialne źródła energii. Droga na atom, a polski węgiel fedrować, wydobywać - nawoływał.

Senyszyn podziękowała ironicznie za oklaski (wybuczano ją). - Musi to być miks wszystkiego - stwierdziła i dodała, przebijając propozycję Stanowskiego, że wybuduje sześć elektrowni atomowych w sto dni. - Nie lękajcie się - zacytowała Jana Pawła II. Dodała, że nie można z dnia na dzień zamknąć kopalni węgla.

Kandydat Trzeciej Drogi przypomniał, że wcześniej ani PO, ani PiS nie chciały inwestować w rozwój energii atomowej. - Musimy zadbać o to, żeby Niemcy kupowali w Dino, a nie Polacy w Lidlu czy Rossmannie - podkreślał.

Jakubiak, przewodniczący koła Wolni Republikanie, mówił, że węgla wystarczy nam na 900 lat. - Komu to przeszkadza? Dlaczego Niemcy mogą otwierać kopalnie nowe, a my musimy zamykać? - pytał. Podkreślał rolę geotermii.

Jak naprawić gospodarkę

Michał Adamczyk z właściwym sobie obiektywizmem mówił o złej sytuacji gospodarczej panującej obecnie w Polsce. Jak kandydaci chcą odwrócić "niekorzystny trend"?

Kandydat PiS mówił, że w Polsce jest źle i coraz drożej. - Likwiduje się nasze marzenia i aspiracje - żalił się. Proponował zerowy podatek VAT na artykuły spożywcze.

- Panie Karolu, panie Tadeuszu - zwrócił się do Nawrockiego Hołownia, nawiązując do jego pseudonimu literackiego (Tadeusz Batyr). Zapowiedział odwrócenie Polskiego Ładu, wprowadzonego przez PiS, który "zarżnął polskich przedsiębiorców". Mówił też o wysokich stopach procentowych, utrzymywanych przez prezesa NBP Adama Glapińskiego.

Gójska-Hejke ponownie apelowała o ciszę po okrzykach z publiczności.

Senyszyn oceniła, że polska gospodarka obecnie dobrze się rozwija. Podkreśliła, że należy zadbać o małych przedsiębiorców, obniżając VAT i chroniąc ich przed drożyzną. Jak przekonywała, Polacy są bezpodstawnie straszeni wojną.

Stanowski stwierdził, że nie zrobi nic, by Polacy się wzbogacili, bo jako prezydent nie będzie miał w tej sferze nic do powiedzenia. - Marzy mi się Polska, w której kandydat jeżdżący po Polsce może pokazywać polskie produkty, nie musi pokazywać ogórków i wafli - nawiązał do spotkań Trzaskowskiego.

Jakubiak stwierdził, że kompetentny rząd powinien zacząć rządzić, a nie "grać w ping-ponga". Przypomniał, że 85 proc. handlu w Polsce od 1989 roku oddano zagranicznym graczom.

Euroarmia i bezpieczeństwo

Czy Polska powinna poprzeć plany budowy europejskiej armii oraz zniesienia weta ws. bezpieczeństwa - to było kolejne pytanie debaty.

Kandydat "obywatelski" ocenił, że NATO jest najważniejszym sojuszem, w strukturach którego znajduje się Polska. Sprzeciwił się budowie armii Unii Europejskiej.

Przeciwnego zdania był Hołownia, podkreślając, że kraje UE wydają coraz więcej na obronność. - Kontrola nad polską armią zawsze zostanie w polskich rękach - zastrzegał. Nazwał sabotażem głosowanie przez PiS i Konfederację przeciwko Tarczy Wschód.

- Polska powinna mieć silną, zawodową, dobrze wyszkoloną armię - mówiła Senyszyn. Dodała jednak, że wojsko musi działać także w ramach UE, zwłaszcza kiedy USA rządzi "nieodpowiedzialny i nieprzewidywalny" Trump.

Stanowski stwierdził, że outsourcing bezpieczeństwa to szalony pomysł. Dodał, że ma wrażenie, iż stanowiska w polskim rządzie są losowane i np. resortem obrony zajmuje się lekarz.

Jakubiak zwrócił uwagę na problem podwójnego dowództwa europejskich wojsk. - Potrzebujemy własnej armii. Z każdej strony może przyjść zagrożenie, z zachodniej i z wschodniej - stwierdził.

Kto może kupować ziemię

Następne pytanie dotyczyło tego, czy kapitał zagraniczny powinien mieć prawo do kupowania ziemi i czy Lasy Państwowe powinny być sprywatyzowane.

Hołownia przekonywał, że Lasy Państwowe powinny zostać państwowe. A kapitał zagraniczny nie powinien wykupować polskich mieszkań.

Nawrocki stwierdził, że zagwarantuje polskim rolnikom zakaz wykupowania ziemi przez zagraniczny kapitał. Mówił o ekoterrorystach z Europy i rządu, którzy doprowadzają do upadku polskich przedsiębiorstw.

Senyszyn również zgodziła się, że nie ma mowy o prywatyzacji Lasów Państwowych. Mówiła, że bardzo dużo ziemi posiada Kościół katolicki i zastanawiała się nad sekularyzacją. Dodała, że nie ma nic przeciwko zagranicznym rolnikom.

Jakubiak mówił zaś, że lewica w odróżnieniu od prawicy nie pracuje.

Kandydat z Kanału Zero przypominał, że w centrum Warszawy sadzi się drzewa z Niemiec. Przekonywał, że majątek narodowy można sprzedawać, ale nie wyprzedawać za darmo.

Adamczyk o Białorusi w Polsce

- Polska zaczyna dziś przypominać Białoruś - mówił Adamczyk, jak dodawał, cytując ekspertów z wPolsce24. Jak to zmienić? - oto kolejne pytanie.

Hołownia stwierdził, że należy wciąż naprawiać to, co zniszczyły rządy PiS. Mówił, że reformy wymaga Trybunał Konstytucyjny i media publiczne, które czekają na swoją ustawę.

- Polska jest w głębokim chaosie - mówił Nawrocki, dodając, że łamane są przepisy Konstytucji. - Tak źle jeszcze nie było. To już nie jest pełzająca demokracja warcząca, ona przyspiesza. Jej finałem stać się ma zainstalowanie przez Tuska Trzaskowskiego w Pałacu Prezydenckim - przekonywał. Przypominał przesłuchania Barbary Skrzypek i Anny W. - Żyjemy w Polsce terroru Donalda Tuska. Jak temu zapobiec? Wygrać wybory prezydenckie - odparł.

Senyszyn kłaniała się publiczności, wysyłając jej buziaczki. - Polski wymiar sprawiedliwości został upartyjniony przez ministra Ziobrę. Teraz powoli, moim zdaniem zbyt powoli, następuje odpolitycznianie - dodała.

Jakubiak wspominał przejmowanie mediów publicznych. - Mamy brutalną władzę, która nie bierze pod uwagę empatii. Wiadomo, że (Skrzypek) umarła na skutek przesłuchania - stwierdził.

Stanowski oceniał, że chaos w wymiarze sprawiedliwości jest winą zarówno rządów PiS, jak i PO (także poprzedniego). - Wstydziłbym się na miejscu polityków zarządzać krajem, w którym uchylane są wyroki morderców czy handlarzy narkotyków z powodu neosędziów - zaznaczył.

"Unijczycy" i bieg na drugą debatę

Po tej wypowiedzi nastąpił czas na podsumowanie debaty - było jednak już nieco po godz. 20, a, jak mówiła Gójska-Hejke, Trzaskowski zaprosił wszystkich na debatę w TVP, TVN i Polsacie. Hołownia stwierdził, że skoro wszyscy uczestnicy są zaproszeni, to niech najpierw skorzystają z możliwości swobodnej wypowiedzi, a następnie udadzą się na kolejną debatę.

Hołownia obiecywał tworzenie nowych miejsc pracy, chronienie przedsiębiorców, ochronę dzieci (stąd jego pomysł na zakaz smartfonów w szkołach).

Jakubiak stwierdził, że 18 maja to jeden z najważniejszych dni w historii Polski, który zadecyduje, czy Polska będzie istniała, czy będziemy Polakami, czy "Unijczykami". - W pierwszej turze głosujemy rozumem i sercem, a w drugiej - patriotyzmem. Czy chcemy Polski, czy nie - nawoływał.

Senyszyn mówiła, że jeżeli ktoś chce niezależnego prezydenta, powinien głosować na nią. Przypomniała, że jest profesorem ekonomii i najbardziej kompetentną kandydatką pod względem tematyki gospodarczej.

Stanowski zaapelował, żeby wyborcy nie byli fanatykami i wczytali się w programy kandydatów. - Nie bądźcie niewolnikami sondaży, nie dajcie się manipulować. Myślcie samodzielnie. Jak już zaczniecie, głosujcie na kogo chcecie, byle nie na mnie - zakończył.

Nawrocki mówił, że Trzaskowski już drugi raz stchórzył w Końskich (nie było go tu na debacie w 2020 roku). - Polska się zwija, a nie się rozwija. Zabiera nam się marzenia, takie jak Centralny Port Komunikacyjny - dodał. Chwalił rządy PiS. Narzekał na ceny żywności i energii. - Chcę Polski bezpiecznej, Polski dobrobytu, z co najmniej trzystutysięczną polską armią - mówił. Po jego słowach publiczność skandowała "Karol", a kandydaci udali się na kolejną debatę.