advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Szokujące słowa Brauna w Wołominie. Uderzył w Kościół i Rydzyka. Byliśmy na wiecu

10 min. czytania
27.04.2025 07:23
Wiec Grzegorza Brauna w Wołominie zgromadził sporo osób wyposażonych w biało-czerwone flagi i gaśnice. Większość z nich przyszła zobaczyć na żywo swojego idola. - Po prostu ubóstwiam go. Wierzę, że zostanie prezydentem - zapewnia tokfm.pl Beata, mieszkanka miasta.
|
|
fot. Marta Zdanowska /TOK FM

 

  • W piątek wieczorem plac na Rynku w Wołominie niemal w całości zapełnił się sympatykami Grzegorza Brauna z miasta i okolic;
  • Dominującym motywem spotkania były gaśnice, które po spotkaniu kandydat na prezydenta chętnie podpisywał;
  • Jako argument za głosowaniem na Brauna wyborcy w rozmowie z tokfm.pl najczęściej wskazywali bezkompromisowość i stałość jego poglądów. "U Brauna najbardziej mi się podoba, że jest wyrazisty, nie kłamie, nie zmienia zdania co 3 dni, nie kłóci się sam ze sobą" - wyliczał nasz rozmówca.

 

- Proszę bardzo, ubierze się pani? Z drukary, własna produkcja - zachęca kobieta w średnim wieku, która rozdaje maleńkie gaśnice na wstążeczce. Ludzie chętnie zawieszają je na szyjach. Na gaśnicy widnieje korona oraz inicjały GB, od imienia i nazwiska gwiazdy tego wieczoru w Wołominie - Grzegorza Brauna. - Nie ma lepszego - zachwala dystrybutorka gaśnic, choć jak deklaruje, nie należy do partii ani do sztabu kandydata. - Jestem po prostu sympatyczką, przyjechałam specjalnie z Józefowa - zaznacza.

Miniaturowa gaśnica na zawieszce
Miniaturowa gaśnica na zawieszce
Marta Zdanowska/ TOK FM

"Dla pana Brauna zawsze i wszędzie specjalnie pojadę"

To niejedyna przyjezdna - na wiecu spotykam osoby m.in. z Ząbek, Tłuszcza, Marek czy Wyszkowa. - Dla pana Brauna zawsze i wszędzie specjalnie pojadę. Bo myślę, że to jedyny prezydent na trudne, dziwne czasy. Nie działa na sznurku żadnych lobbystów, jest po prostu sobą. Uważam, że dobrze by prowadził politykę z Rosją i kierował się dobrem Polaków, ludzi zwykłych - wskazuje ok. 40-letnia brunetka z Wyszkowa, która razem z synem robi sobie zdjęcia na tle sceny. Oczywiście z minigaśnicą w ręku. 

'Kościołowi grozi schizma'. Ksiądz mówi, kiedy przyniosłaby mu ulgę

Tuż przed godziną 19 plac na Rynku w Wołominie zaczyna się zapełniać. Oczywiście nie tylko przyjezdnymi, ale także mieszkankami i mieszkańcami tej miejscowości. Choć kobiety są w zdecydowanej mniejszości. - Przyszłam tu dla pana Grzegorza, po prostu ubóstwiam go. Wierzę, że zostanie prezydentem. A te informacje, które pokazują w telewizji, że ma tak małe poparcie, to nieprawda. Jestem stąd, widzi pani, jak dużo osób przyszło. U mnie w pracy wszyscy są za Grzegorzem Braunem, choć niektórzy nie mogli przyjść - wskazuje Beata. 

Sławomir Mentzen prezydentem? Tu wszyscy w to wierzą. 'Niemożliwe nie istnieje'

"Szeroki front gaśnicowy dotarł do Wołomina"

Wydarzenie rozpoczyna się punktualnie, choć na Grzegorza Brauna zgromadzeni muszą jeszcze chwilę poczekać. Pierwsza na scenę wychodzi Magda Czech, rzeczniczka sztabu wyborczego Grzegorza Brauna i Konfederacji Korony Polskiej. Polityczka namawia do głosowania "na jedynego propolskiego kandydata, a nie jakąś podróbkę polskopodobną". Potem głos zabiera jeszcze przewodniczący okręgu podwarszawskiego Konfederacji Korony Polskiej Marcin Kuśmierczyk, a także działaczki partii Patrycja Lech i jej siostra Sylwia Lech. Rozgrzewka jest jednak krótka, tylko około dziesięciominutowa i nie budzi szczególnego zainteresowania publiki. 

I wreszcie na scenę (wzdłuż której rozstawione są gaśnice) wkracza wyczekiwany przez wszystkich Grzegorz Braun. - Szczęść Boże - wita się w swoim stylu kandydat na prezydenta i europoseł. - Szeroki front gaśnicowy dotarł do Wołomina - zagaja. I szybko przechodzi do postulatów - przedstawia "trójkę Brauna" w tych wyborach: "Precz z komuną, precz z eurokomuną i precz z żydokomuną". W jego przemówieniu pobrzmiewają jednak też wątki antyukraińskie i antyszczepionkowe.

Braun przemawia w Wołominie
Braun przemawia w Wołominie
Marta Zdanowska /TOK FM

Polityk nawiązuje także do swojej niedawnej interwencji w Oleśnicy, gdzie przeprowadzono aborcję w 36. tygodniu ciąży ze względu na ciężką wadę płodu i zagrożenie dla zdrowia psychicznego pacjentki. Przypomnijmy, że  Grzegorz Braun wtargnął do placówki, próbując dokonać 'obywatelskiego zatrzymania' lekarki Gizeli Jagielskiej. Ponadto, w towarzystwie innego posła KKP Romana Fritza zagrodził lekarce drogę. Według relacji lekarki stosowano wobec niej zastraszanie i rękoczyny. Incydentem zajmuje się prokuratura.

Braun wdarł się do szpitala w Oleśnicy. Lekarka: Uwięził mnie, groził. Pacjentki są przerażone

Jednak Braun na wiecu swoją interwencją się szczyci, a lekarkę porównuje do hitlerowskiego zbrodniarza. I zaczyna snuć teorie spiskowe. - Uważam, że jest mocna hipoteza, że za tym horrorem w Oleśnicy jest jeszcze drugie dno - za następną ścianą otwiera się następne piekło. I to jest handel ludźmi. To jest przemysł transplantacyjny, kosmetyczny, który używa małych ludzi. I tego chyba nie chcemy, nie chcemy, żeby nami handlowali na części! Bo tu jest Polska i niech tak zostanie - rozpędza się europoseł. A zgromadzeni klaszczą.

Po wystąpieniu pytania od publiczności. I szokujące odpowiedzi

Braun mówi przez pół godziny. Gdy kończy swoje wystąpienie, nadchodzi czas na pytania od publiczności. Jako pierwszy głos zabiera Radosław z Tłuszcza, który najpierw gratuluje posłowi interwencji w Oleśnicy, a potem pyta, czy Grzegorz Braun, jeśli zostanie prezydentem, wyrzuci nielegalnych imigrantów z Polski. Kandydat potwierdza i zapowiada audyt. Bulwersuje się przy tym, że Polska przyjęła wielu Ukraińców. - Odkąd zamieniliśmy maseczkę na chorągiewkę ukraińską, to naprawdę nie wiadomo, kogo tu mamy. A przepychają nam jeszcze Niemcy, eksportują tę biedę, bo sami nie ogarniają - wskazuje Braun, powielając dezinformację o tym, co się rzekomo ma się dziać na naszej zachodniej granicy.

Kandydat przy okazji przekonuje, że "Polak jest w czwartej albo piątej kolejności odśnieżania z perspektywy rządu warszawskiego". Zapowiada, że za jego rządów każdy Ukrainiec w Polsce będzie musiał podpisać "lojalkę antybanderowską", a pieniądze, które określa jako przeznaczone dla Ukraińców, wylądują w kieszeniach Polaków.

Prowokuje to do wypowiedzi Andrzeja z Wołomina. Starszy mężczyzna o kuli mówi: - Słucham pana od lat i słyszę, że wygoni pan Ukraińców, super! Ja mogę panu w tym pomóc, nie ma problemu. Chociaż na razie jestem trochę niedysponowany, ale dam radę.

Na to pada szokująca wypowiedź kandydata. - Wie pan, jak pan tą kulą tutaj kogoś... Człowiek strzela, pan bóg kulę nosi - mówi Braun, powodując rozbawienie publiczności. Czy to jednak tylko żart? Przypomnijmy, że tylko między styczniem a sierpniem 2023 roku stwierdzono w Polsce 59 przypadków użycia przemocy lub groźby bezprawnej wobec obywateli Ukrainy z powodu ich narodowości. A fala niechęci do Ukraińców wydaje się narastać. W to zjawisko wpisują się właśnie takie skandaliczne, nawołujące wręcz do przemocy wypowiedzi skrajnie prawicowych polityków.

Tak nakręcają niechęć do Ukraińców. Poseł Konfederacji napisał: 'ukraiński western'. I się zaczęło

W czasie wiecu pada też pytanie o to, czy Braun nie boi się, że zostanie "załatwiony" jak Calin Georgescu w Rumunii czy Marine Le Pen we Francji, którzy ze względu na ciążące na nich zarzuty lub wyroki nie mogą startować w wyborach.

- Te wybory już są skręcane, w sondażach mam jakieś homeopatyczne poparcie - 0,5-1,5 proc. Z tego wynika, że was tu w ogóle nie ma, że tu w ogóle nie stoicie. Wariant rumuński już jest w Polsce realizowany, mają was za idiotów - odpowiada europoseł, pozostając w klasycznym dla siebie stylu rozpowszechniania teorii spiskowych. W Polsce uprawnionych do głosowania jest ok. 29 mln wyborców, więc poparcie rzędu 0,5 proc. to ok. 145 tys. osób. A nie wszyscy, którzy przyszli na wiec są już pewni, że zagłosują właśnie na Grzegorza Brauna. Wśród zgromadzonych widzę też trochę osób niepełnoletnich. Tłum na wiecu nie musi więc od razu oznaczać tłumu przekonanych wyborców.

Braun uderza w hierarchię kościelną i media o. Rydzyka

Na koniec pada pytanie o to, czy Braun ukróci finansowanie kleru z budżetu państwa. Kandydat, który mocno powołuje się w swoich działaniach na chrześcijaństwo, w odpowiedzi mocno lawiruje. Opowiada o znaczeniu chrześcijaństwa, cofa się daleko w przeszłość, nawet do czasów Mieszka I. Potem wskazuje na stojące obok niego na scenie godło RP wedle wzoru z pierwszej połowy lat 20. - z krzyżem w koronie. Jednak mężczyzna, który zadał pytanie, wyraźnie się niecierpliwi. Zadaje pytanie raz jeszcze. - Usłyszałem i już zmierzam do odpowiedzi... Tak długo będę tłumaczył, aż pan zrozumie - nie daje się zbić z tropu Braun.

Po kilku minutach wywodu dochodzi jednak do "sedna". - Teraz władza duchowna jest uwikłana w zależności finansowe od władzy świeckiej, a kto płaci, ten wymaga - mówi. I dodaje, że "z tego powodu biskupi schowali głowy w piasek i nabrali wody w usta". - W czasach wojny władza duchowna stoczyła się na pozycję bezkrytycznych żyrantów samowoli władzy świeckiej - stwierdza. 

O dziwo Braun nie szczędzi krytyki nawet o. Tadeuszowi Rydzykowi. - Dlaczego Toruń, co jest tragedią narodową współczesną, dołączył do kartelu przemilczenia i przekłamania w sprawach pandemicznych, wojennych, eurokołchozowych i chanukowych? Dlatego że prawdopodobnie przeinwestowali, groziła im utrata płynności i złożono im propozycję nie do odrzucenia: "Jeśli chcecie, żebyśmy załatali wam tu dziurę budżetową, to musicie być w porządku z Żydami amerykańskimi" - fantazjuje prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Oburza się przy tym, że na antenie Radia Maryja i TV Trwam pojawia się Jonny Daniels. To założyciel i prezes fundacji From The Depths opiekującej się Sprawiedliwymi Wśród Narodów Świata. Trudno powiedzieć, o którym występie mówi Braun, bo o serdecznej znajomości Danielsa z Rydzykiem pisano już co najmniej od 2016 roku. A w 2017 roku Daniels pojawił się w Radiu Maryja już po raz trzeci.

Kulisy urodzin Radia Maryja. Rydzyk z Jędraszewskim wszystko zepsuli

Gaśnica za 60 złotych i kolejka po autograf

- Wszyscy gaśnice do góry! - mówi na koniec kandydat. A publiczność głośno skanduje: "Grzegorz Braun". W tłumie widzę co najmniej 20 sporych gaśnic. Taką gaśnicę można też było kupić na stoisku kandydata za 60 złotych. Zeszły wszystkie. Podobnie jak większość książek. Największym zainteresowaniem cieszyła się, zresztą ponoć jak zwykle, publikacja "1000 lat Polski według Brauna".

Stoisko Grzegorza Brauna na wiecu w Wołominie
Stoisko Grzegorza Brauna na wiecu w Wołominie
Fot. Marta Zdanowska /TOK FM

Osoby, z którymi rozmawiam, w większości popierają zgaszenie przez Brauna chanukowych świec w Sejmie. Choć gdy do tego doszło w grudniu 2023 roku, wydawało się, że ten antysemicki wybryk powinien przekreślić jego karierę polityczną. Fani kontrowersyjnego polityka przekonują jednak, że to Żydzi dyskryminują inne narody i wyznania. Podkreślają przy tym własne przywiązanie do chrześcijaństwa. - Oczywiście, że mi się to podobało, bo pokazał, kto naprawdę rządzi w naszym kraju, niestety - mówi Piotr. Bartek (lat 26) jest zaś fanem "stylu" Grzegorza Brauna. - To było coś ciekawego na pewno, coś oryginalnego. Nie powiem, że jestem za, ale też nie przeciw - zaznacza.

W międzyczasie kandydat podpisuje gaśnice i fotografuje się z ludźmi. Kolejka jest długa, będzie miał co robić jeszcze przez godzinę. Bo Braun nie ucieka przed wyborcami jak Sławomir Mentzen. Spotkanie trwa w najlepsze, a w tle cały czas słychać piosenki o kandydacie. Można usłyszeć np. "Grzegorz Braun polityczny trubadur, zawsze robi to, co w sercu mu się tli...".

"Najpierw był Braun, więc wybieram oryginał"

- Poglądy prawicowe mam, od kiedy pamiętam. Uważam, że Braun udowodnił wielokrotnie, od lat trzymając się tych samych założeń, że miał rację w przypadku covida, miał rację, jeśli chodzi o wojnę w Ukrainie, która się rozgrywa dokładnie tak, jak to przewidział. I jest jedynym kandydatem, który ostro reprezentuje konserwatywne poglądy - mówi tokfm.pl mężczyzna, który przegląda broszurę Brauna. - Praktycznie wszystko w jego postulatach mi się podoba. Jestem przeciwnikiem Zielonego Ładu, bo uważam, że to jest zabójstwo gospodarcze dla Polski i dla Europy. To jest propolski, prochrześcijański, konserwatywny kandydat - wskazuje. 

A Mentzen? - Mentzen jest miększy - wzdycha i narzeka, że wybór kandydata Konfederacji na prezydenta nie przebiegł, jak należy. - Doszło do wielu nieprzyjemnych sytuacji - wskazuje zniechęcony. W styczniu tego roku Braun został wykluczony z Konfederacji właśnie za ogłoszenie startu w wyborach - wcześniej partia zdecydowała, że reprezentować ma ją Sławomir Mentzen. 

Mężczyźnie z broszurą wtóruje Piotr z Marek. - Mentzen dosiadł się do stolika, który miał wywracać. I niestety pewnie czas Brauna jest jeszcze nie teraz. Ale ja jestem katolikiem i to dla mnie jedyna opcja. Reszta popiera aborcję. Zresztą Konfederacja jest za prywatyzacją, a na prywatyzacji dorabiają się tylko te osoby, które mają się dorobić. Nigdy na tym Polska nie zyskała, zostaliśmy rozkradnięci. Nie wierzę, że będzie lepiej, pewnie będzie, jak ma być, ale to jest jedyny kandydat, na którego z czystym sumieniem mogę głosować - wskazuje.  

Mentzen jak zdarta płyta w TV Republika. 'Braun go zjada; vibe Wodociągi Kieleckie'

Praktycznie wszyscy moi rozmówcy podkreślają autentyczność swojego faworyta. - Wolę Brauna od Mentzena - jest bardziej naturalny, jest bardzo dobrym mówcą i jest dłużej w polityce. Był jedyną osobą, która w tej "pseudopandemii" maseczki nie założyła - zachwyca się mieszkaniec Wołomina. - U Brauna najbardziej mi się podoba, że jest wyrazisty, nie kłamie, ma swoje poglądy, nie zmienia zdania co 3 dni, nie kłóci się sam ze sobą - wtóruje mu kolejny rozmówca.

Miłosz, który trzyma w ręku gaśnicę, jako jeden z nielicznych przyznaje, że nie ze wszystkimi poglądami Brauna się zgadza. Waha się też jeszcze, na kogo zagłosuje. - Ale częściowo jego działanie jest na pewno słuszne. Takie osoby w polityce są potrzebne - ocenia. 

Zgromadzonym podoba się, że zarówno Braun, jak i Mentzen są sceptyczni wobec regulacji wprowadzanych przez UE. Mówią o "normalności". - Zastanawiałam się nad Mentzenem, ale zaszkodził sobie ostatnio tą jedną wypowiedzią o tych aborcjach z gwałtu - mówi Beata z Wołomina. Chodzi o wypowiedź lidera Konfederacji w Kanale Zero, gdzie ocenił, że "nie wolno zabijać niewinnych dzieci, nawet jeżeli to dziecko wiąże się z jakąś nieprzyjemnością". Jednak na pytanie, czy wie, co o aborcji z gwałtu myśli Braun, odpowiada: - Nawet nie. To w sumie nieważne. Najważniejsze, żeby wygrał któryś z nich, bo PiS już pokazał, co potrafi, PO również - wskazuje. 

Wątpliwości nie ma przyjezdna z Józefowa - ta sama, która rozdaje zawieszki z gaśnicą. - Najpierw był Braun, więc wybieram oryginał. Źle się stało, że tak jest, jak jest. Ale nie żałuję Mentzenowi. Trzymam kciuki za dobry wynik jednego i drugiego. Ale moje serce po prostu jest całe dla pana Grzegorza - mówi. 

Kogo sympatycy Brauna poprą w drugiej turze? "Byle nie Trzaskowski"

U braunistów powtarza się wiara w sukces ich kandydata i przekonanie, że sondaże są zmanipulowane. Skąd czerpią wiedzę? Głównie z internetu. - Ostatnio oglądam też trochę Republikę, bo na TVN-ie to się człowiek prawdy nie dowie - mówi Beata.

Co jednak, jeśli Braun do drugiej tury nie wejdzie? Tu opinie są podzielone. Przeważa jednak taka: "Byle nie Trzaskowski". - Dla mnie on jest jak chorągiewka, totalnie niewiarygodny. Mam wrażenie, że mówi to, co ludzie chcą usłyszeć - uważa Józef z Ząbek. Także miejscowi w większości mówią mi, że na pewno zagłosują na kogoś "z prawej strony". - Więc Nawrocki, a nie Trzaskowski - podkreślają. Są też tacy, którzy deklarują, że w drugiej turze raczej zostaną w domu. 

Po dwóch godzinach wiec dobiega końca. Uczestnicy rozchodzą się, dumnie dzierżąc podpisane gaśnice i biało-czerwone flagi. Przy wyjściu można dostać jeszcze broszurę o objawieniach Matki Bożej Gietrzwałdzkiej Królowej Polski wraz z modlitwą za Ojczyznę. Przypomnijmy, że Braun (podobnie zresztą jak Sławomir Mentzen) podpisał tzw. Konfederację Gietrzwałdzką. Sygnatariusze oddają w niej swoje życie prywatne i publiczne pod "realne panowanie" "Chrystusa Króla Polski i Matki Boskiej, Królowej Korony Polskiej". W broszurze zaś czytamy: "Jeśli Polacy zdobędą się na zorganizowanie w Gietrzwałdzie nieustającej modlitwy różańcowej, to Nasza Matka i Królowa zapewnia nas, że do samego końca czasów żadna tragedia Polski więcej nie spotka".