To był najsmutniejszy moment debaty prezydenckiej. "Wyjątkowo obrzydliwe"
- "Super Express" zorganizował w poniedziałek debatę z udziałem wszystkich zarejestrowanych kandydatów i kandydatek na urząd prezydenta Polski;
- Dla Krzysztofa Kwiatkowskiego najsmutniejszym momentem debaty była wypowiedź Grzegorza Brauna ws. żonkila, symbolu powstania w getcie warszawskim;
- Wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat, która jest kandydatką Nowej Lewicy, zapowiedziała, że złoży zawiadomienie do prokuratury ws. słów Grzegorza Brauna.
Wszyscy kandydaci i brak dobrze znanej z telewizyjnych debat formuły dyskusji. Poniedziałkowa debata zorganizowana przez "Super Exspress" spotkała się z dużym odzewem. Duże oburzenie wśród komentatorów wywołały m.in. radykalne i antysemickie wypowiedzi Grzegorza Brauna oraz jawna prorosyjskość Macieja Maciaka. - Próba babrania bohaterów powstania w getcie warszawskim, którzy walczyli w sytuacji beznadziejnej, próba tak naprawdę ubłocenia tej pamięci, to był chyba najsmutniejszy fragment debaty - komentował w "Poranku Radia TOK FM" senator Krzysztof Kwiatkowski.
Rozmówca Jana Wróbla ocenił, że w przypadku Brauna "znowu mieliśmy do czynienia z faktem wyjątkowo obrzydliwym".
Debata prezydencka. Radykalizm i słabe poparcie
Kwiatkowski przyznał, że jeśli chodzi o zjawisko aktywności politycznej Brauna, to można dostrzec coś optymistycznego. Chodzi o poparcie, jakie zbiera radykalny europoseł. - Ma poparcie na poziomie 1-2 proc. - podkreślił senator KO.
Szokujące słowa Brauna w Wołominie. Uderzył w Kościół i Rydzyka. Byliśmy na wiecu
Gość TOK FM przywołał innego kandydata, którego wypowiedzi mogą szokować. Chodzi o Macieja Maciaka, który - jak podkreślił senator - "okazał się wprost wielbicielem Władimira Putina". - Ten dla odmiany ma poparcie idące w promile, więc okazuje się, że na koniec my wszyscy, jako społeczeństwo, wykazujemy się naprawdę zdrowym rozsądkiem. I odcedzamy te strzeliste wypowiedzi, często mało mądre, by nie powiedzieć głupie, a czasami obrzydliwe, od rzeczywistego poparcia dla tych osób - stwierdził rozmówca Jana Wróbla.