,
Obserwuj
Polityka

Trzaskowski strzelił sobie w kolano? "Zabrnął na ścieżkę, gdzie wszystkie drogi są niepewne"

3 min. czytania
19.05.2025 19:03
- Kiedy ktoś przejmuje język antyimigracyjny, to duża część wyborców sobie myśli, że przecież właśnie przed tym ostrzegała nas skrajna prawica (...) i to jest bardzo dobry argument za tym, żeby na nią głosować - tak w TOK FM tłumaczył dobry wynik Mentzena i Brauna w wyborach prezydenckich dr Tomasz Markiewka.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
  • Skrajna prawica triumfuje po pierwszej turze wyborów prezydenckich. Zaskoczeniem jest czwarte miejsce Grzegorza Brauna z wynikiem ponad 6 proc., Sławomir Mentzen zdobył trzecie miejsce, uzyskując prawie 15 proc.;
  • Według dr Tomasza Markiewki Rafał Trzaskowski, przejmując język prawicy, mógł przyczynić się do tej sytuacji;
  • Filozof z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika tłumaczył w TOK FM mechanizm takiego procesu.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich zakończyła się bardzo dobrym wynikiem prawicy. Karol Nawrocki zajął drugie miejsce z wynikiem 29,54 procent, Sławomir Mentzen trzecie - 14,81 proc., Grzegorz Braun czwarte - 6,34 proc. Rafał Trzaskowski zwyciężył mniejszą przewagą nad swoim głównym konkurentem, niż wskazywały sondaże. Kandydat KO zdobył 31,36 proc. głosów.

Dr Tomasz Markiewka, filozof z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika analizując wyniki wyborów, przyznał, że Trzaskowski nie był wystarczająco przekonujący dla wyborców prawicowych. Ekspert w audycji "TOK360" wskazał, że to taki sam efekt, jaki był widoczny w międzynarodowym badaniu, przeprowadzonym w wielu krajach. - Słowem kluczem jest wiarygodność. Kiedy ktoś przejmuje język antyimigracyjny, to duża część wyborców sobie myśli, że przecież właśnie przed tym ostrzegała nas skrajna prawica. Skoro więc nawet liberalny kandydat przyznaje, że skrajna prawica miała rację, to jest bardzo dobry argument za tym, żeby na nią głosować - tłumaczył przekonania tych wyborców dr Markiewka.

- Część wyborców godzi się, z tym że to jakiś rodzaj strategii wyborczej, zaciskają zęby i mimo wszystko głosują na kandydata. Ale w każdym z badanych krajów była taka grupa wyborców, która uważała, że to jest nie do przyjęcia - podkreślił rozmówca Filipa Kekusza. Jak kontynuował, uznawali oni, że "w związku z tym zagłosują na kogoś na lewo od centrowego kandydata albo część wyborców całkowicie zniechęcała się do polityki i zostawała w domu - mówił. Ocenił, że "to być może najgroźniejszy skutek przejmowania języka skrajnej prawicy".

"Bardzo niepokojący proces"

Gość TOK FM zaznaczył, że to efekt odłożony w czasie i "w tym się kryje pułapka". - Politycy nie mają motywacji, żeby się tym przejmować, bo interesują się wygraniem najbliższych wyborów. Ale z perspektywy społeczeństwa, kogoś, kto interesuje się demokracją długoterminowo, ten proces wypisywania się udziału w wyborach i życia publicznego na dłuższą metę jest bardzo niepokojący - wyjaśniał.

Tomasz Markiewka wiąże tę taktykę i popularność partii prawicowych również z bardzo słabym wynikiem Szymona Hołowni. Kandydat Trzeciej Drogi zdobył 4,99 proc. głosów, zajmując piąte miejsce. Pięć lat temu w pierwszej turze znalazł się na trzecim miejscu, z wynikiem 13,87 proc.

- Kiedy tak zwana skrajna prawica zaczyna zdobywać popularność, to jedną z pierwszych ofiar są partie, które same siebie definiują jako centroprawicowe, tradycyjnie prawicowe. Wydaje mi się, że tak próbowała się definiować Trzecia Droga i Hołownia - powiedział.

"Część wyborców może pomyśleć, że już nie wie, jakie są poglądy Trzaskowskiego"

Ekspert był pytany, czy kandydat KO ma jeszcze czas, żeby zawrócić z obranej wcześniej drogi, i może się "uwiarygodnić". Jak odparł, "nie ma jednej reguły". - Istnieje ryzyko, że Rafał Trzaskowski wprowadzi zamieszanie w głowach wyborców, jeżeli przez kilka miesięcy skręcał w prawo, a teraz przez dwa tygodnie będzie skręcał w lewo. Część wyborców może pomyśleć, że już nie wie, jakie są poglądy Trzaskowskiego. Może być też tak, że wyborcy, którzy byli zaniepokojeni skrętem w prawo, uspokoi się, jeżeli dojdzie do zmiany kursu - zastanawiał się.

Jego zdaniem Trzaskowski "zabrnął na ścieżkę, gdzie wszystkie drogi są niepewne".