Sikorski na ostatniej prostej kampanii piwkuje z Mentzenem. W co gra szef MSZ?
- Sikorski piwem z Mentzenem pokazał, że chce mówić do konserwatywnych wyborców spoza twardego rdzenia PiS i elektoratu Konfederacji - ocenia Joanna Sawicka z Polityki Insight;
- Według Dominiki Długosz, cel - nawet jeśli niezwerbalizowany, obywający się bez formalnych umów - to usunięcie PiS-u z polskiej polityki;
- To może dokonać się tylko z silną Konfederacją, mimo że inni politycy partii nie akceptują działań Mentzena;
- W interesie Sikorskiego jest wygrana Trzaskowskiego, mimo że wcześniej ten pokonał go w prawyborach w KO;
- Bardziej koncyliacyjny Sikorski jest autentyczny jako dyplomata, który przekonuje, że można rozmawiać z każdym.
Sobotni wieczór. Rafał Trzaskowski właśnie jest gościem Sławomira Mentzena na jego kanale na YouTubie. Tymczasem w toruńskim pubie prezesa Konfederacji nagle pojawia się niecodzienny gość. To jego ekscelencja minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej Radosław Sikorski. Goście niedowierzają, gdy polityk zasiada z piwem przy stole. W lokalu, w którym pod napisem "tych klientów nie obsługujemy" znajdują się zdjęcia m.in. Ewy Kopacz, Adriana Zandberga, Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Dudy, Adama Michnika czy Sylwii Spurek.
Sikorski żartuje z innymi gośćmi, rozmawia przez telefon z żoną jednego z nich ("mąż jest ze mną, prowadzi się po chrześcijańsku"), a po wywiadzie w pobliskim studiu dołączają do niego Mentzen i Trzaskowski.
Szef MSZ w TVP Info tłumaczył, że wspólny browar był jego pomysłem. Miało to jego zdaniem pokazać, że "można normalnie rozmawiać bez tego jadu, który PiS wprowadził do polityki. Można się nie zgadzać, ale normalnie ze sobą rozmawiać".
Aleksandra Pawlicka przypomniała mu, że Mentzen w swojej słynnej "piątce" sprzed kilku lat chciał Polski "bez Żydów, gejów i UE", a ostatnio w Kanale Zero gwałt nazwał "nieprzyjemnością". Sikorski odpowiedział, że "w polityce nie obcujemy tylko z przyjaciółmi i sojusznikami. Kompromisy zawiera się z konkurentami. Sławomir Mentzen jest moim konkurentem politycznym".
Szef MSZ w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w RMF FM powiedział, że chciałby być zaproszony do Telewizji Trwam i że odmówiłby jedynie rozmowy z Grzegorzem Braunem ("wymaga psychiatry, a nie polityki"), a w poniedziałek wieczorem pojawi się u Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero.
Target Sikorskiego
Czy koncyliacyjny Sikorski jest autentyczny, zwłaszcza w kontekście m.in. chętnie przywoływanej przez prawicowe media wypowiedzi z 2007 roku o "dorżnięciu watahy"? - Mówi teraz do innych wyborców niż twardzi pisowcy, do Konfederacji i konserwatywnych wyborców spoza twardego rdzenia elektoratu PiS - zaznacza Joanna Sawicka, starsza analityczka ds. politycznych z Polityki Insight.
- Jest bardziej konserwatywny niż Trzaskowski, ma wiarygodność jako członek konserwatywnego skrzydła Platformy Obywatelskiej. Z tej pozycji może próbować mówić do części tradycjonalistycznego elektoratu, który na kandydata KO nie głosuje. Ma wśród wyborców PiS duży poziom nieufności, ale może liczyć na wahających się i zniechęconych do PiS albo patrzących w stronę Konfederacji - dodaje w rozmowie z Tokfm.pl.
- Jest autentyczny, na tyle, na ile autentyczny jest szef dyplomacji. To słowo klucz - uważa natomiast dziennikarka "Newsweek Polska" Dominika Długosz. - Sikorski naprawdę zdaje sobie sprawę z tego, że rozmawiać trzeba z każdym. Są takie momenty w życiu i historii. Zakładam, że rozumie jeszcze jeden cel, który przy okazji może się zrealizować. Usunięcie PiS-u z polskiej polityki. To cel, który jest korzystny zarówno dla Konfederacji, jak i KO - mówi.
I zaznacza, że uczestnicy spotkania w pubie Mentzena bez podpisywania umów, ściskania rąk, a nawet werbalizowania tego celu, zgodziliby się, że najkorzystniejsze dla nich byłoby wyrugowanie ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. - To może zrobić tylko silna Konfederacja. I to jest cel absolutnie na zimno. Napięcia w Konfederacji są, reszta liderów nie do końca akceptuje to, co się wydarzyło. Ale mam wrażenie, że na dłuższą metę to wcale Mentzenowi nie zaszkodzi tak bardzo, jak się dzisiaj niektórym wydaje - podkreśla.
Żeby nie było, że "Radek nie wsparł"
Sawicka uważa, że w interesie Sikorskiego jest wygrana Trzaskowskiego. - Jeśli przegra, jego możliwości działania i kariera polityczna będą zagrożone. Trzaskowski musi mobilizować elektorat bardziej konserwatywny, to moment, w którym działania Sikorskiego mogą się szczególnie przysłużyć - podkreśla.
Jesienią ub.r. Sikorski stosunkiem 74,75 do 25,25 proc. przegrał z Trzaskowskim prawybory w KO o nominację prezydencką. Czy to może mieć wpływ na jego relacje z włodarzem Warszawy? - Mogę tylko spekulować, że może się zastanawiać, jakby to było, gdyby wygrał prawybory. To naturalne i ludzkie. Ale z perspektywy korzyści politycznych, wydaje się jasne, że dla Sikorskiego jako polityka bardziej korzystne byłoby, gdyby Trzaskowski wygrał - powtarza ekspertka.
Zdaniem dziennikarki "Newsweeka", ostatnie działania Sikorskiego to nie tylko granie pod bardziej konserwatywny elektorat KO. - To także udowadnianie samemu sobie i partii, że "gdybyście mnie wystawili, nie byłoby takiego problemu, rozważań, czy da radę, czy pokona Nawrockiego" - mówi.
Ale Długosz przekonuje także, że to nagłe zaangażowanie szefa MSZ w kampanię to po prostu efekt? braku czasu. - Brzmi to niepoważnie, ale jako minister spraw zagranicznych włącza się ad hoc, kiedy ma czas. Wiem od ludzi ze środowiska Sikorskiego, że był rzeczywiście zaniepokojony początkiem zeszłego tygodnia kampanii Trzaskowskiego i się zastanawiał, czy da się to uratować i że on musi coś zrobić. Żeby nie było potem zarzutów, że Radek nie wsparł - dodaje.
Cel zrealizowany
Dziennikarka opowiada, że na początku padł pomysł zorganizowania debaty z korwinowcami o polityce zagranicznej, NATO. Okazało się jednak, że Trzaskowski idzie do programu Mentzena. - Sikorski i jego ludzie uznali, że nie mogą mu wchodzić z butami w debatę. I wymyślili pub, żeby to było coś niestandardowego - mówi. Wpierw chcieli przetestować format w pubie we Włocławku, ale? nie znaleźli tam lokalu Konfederatów, więc poszli do losowego. - Żeby sprawdzić, jak Sikorski poradzi sobie w towarzyskiej, luźnej sytuacji. Uznali, że sobie poradził, więc zaryzykowali z pubem Mentzena - mówi Długosz.
Tam najpierw nie chciano ich wpuścić, odmówiono rezerwacji stolika, ale koniec końców udało się. - I od soboty gadamy tylko o tym. Cel - pokazanie, że można rozmawiać z każdym - został zrealizowany. W niedzielę rozmawiałam z ludźmi Sikorskiego i oni na moje pytania, co z wyborcami lewicy, którzy się mogą obrazić, bo "z faszystami się nie pije", odpowiadali: będą udawać, że tego nie było. Nie mają innego wyjścia - relacjonuje dziennikarka. To spotkanie, jak dodaje, może zniechęcić do Trzaskowskiego wyborców prawdziwie lewicowych, a nie wyborców "lewicy light".
Jej zdaniem konsekwencją piwa z Mentzenem jest wojna między PiS-em a Konfederacją. - Tego Sikorski nie przewidział, a daje to Trzaskowskiemu realną szansę. Jestem w stanie wyobrazić sobie wyborców Konfederacji, którzy na złość PiS-owi zagłosują na niego - ocenia Długosz.
Posłuchaj: