Komisja wyborcza w czerwonych koralach. To agitacja? Jest komentarz PKW
Czerwone korale w komisji wyborczej. 'Podważamy zaufanie ludzi'
1 czerwca 2025 roku ma miejsce II tura wyborów prezydenckich. Obowiązuje cisza wyborcza, podczas której nie można agitować na rzecz żadnego z kandydatów. Stąd skrajne emocje wzbudziło zachowaniu członków komisji nr 339 na warszawskim Żoliborzu. Dwóch jej członków założyło na szyję czerwone korale.
Część internautów gratulowała im fantazji, inni przekonywali, że 'zapewne lubią je nosić, albo są miłośnikami zespołu Brathanki', a jeszcze inni ostro ostro krytykowali. Podkreślali przy tym fakt, że w kampanii wyborczej stały się nieodłącznym elementem stroju Joanny Senyszyn, która startowała w I turze wyborów. Potem, podczas jednego z marszów korale przekazała żonie jednego z kandydatów na prezydenta.
'W komisji nie powinno być korali, mask Zorro, nie powinny tam leżeć prince polo ani ziemniaki. W przeciwnym razie podważamy zaufanie ludzi, czy wszystko jest właściwie weryfikowane i liczone - napisał Krzysztof Stanowski, kandydat na prezydenta w I turze.
Wybory prezydenckie 2025 na żywo. Jaka frekwencja? Są już dane z PKW
Czerwone korale w komisji wyborczej. 'Otrzymaliśmy takie zgłoszenie'
Przewodniczący obwodu, w rozmowie z ewarszawa.pl, ocenił, że 'nie jest agitacja, bo czerwone korale nie są symbolem żadnego komitetu wyborczego ani hasłem danego komitetu czy kandydata'. Do sprawy, podczas konferencji PKW, odniósł się także Rafał Tkacz, szef Krajowego Biura Wyborczego.
- Otrzymaliśmy takie zgłoszenie, dzwoniłem do tej komisji, żeby członkowie komisji zdjęli czerwone korale - poinformował Rafał Tkacz. Jak zastrzegł, 'po jego telefonie obiecano mu, że korale zostaną zdjęte'.