,
Obserwuj
Polityka

Wpis Dudy wywołał lawinę komentarzy. "Nie powinien się na ten temat wypowiadać"

Aleksandra Gruszczyńska
2 min. czytania
10.06.2025 19:58
- Prezydentowi nie po raz pierwszy puściły nerwy. Nie powinien się na ten temat wypowiadać - tak w TOK FM sprawę "kontrowersyjnego" wpisu Andrzeja Dudy dotyczącego wyborów skomentowała senatorka Gabriela Morawska-Stanecka.
|
|
fot. Grzegorz Wajda/REPORTER/ EAST NEWS

- Nie zauważyłem, by ktokolwiek z liderów koalicji próbował podważyć wynik wyborów - powiedział premier Donald Tusk, w kontekście doniesień o możliwych nieprawidłowościach przy liczeniu głosów w niektórych komisjach obwodowych.

Premier podkreślił przy tym, że nikt - niezależnie od tego, jaki urząd sprawuje - nie ma prawa lekceważyć nawet jednego zmarnowanego głosu.

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda umieścił na portalu X wpis, w którym stwierdził, iż "jest wrażenie, że postkomuniści do spółki z liberalno-lewicowymi chcą przekręcić ostatnie, rozstrzygnięte już wybory prezydenckie w Polsce" i tym samym "odebrać nam wolność wyboru".

Zaapelował, żeby wyborcy nie dali sobie odebrać 'resztek demokracji i wolności, które po 13 grudnia 2023 roku wciąż jeszcze zostały'.

O ostrą wymianę ciosów w mediach społecznościowych między premierem a prezydentem pytana była w TOK FM senatorka Koalicji Obywatelskiej Gabriela Morawska-Stanecka. Zgodziła się ze słowami premiera, że nikt nie ma prawa lekceważyć choćby jednego głosu, więc wszelkie wątpliwości muszą zostać rozwiane. Senatorka stwierdziła w "Wywiadzie Politycznym", że wyborcy jechali czasem bardzo daleko tylko po to, żeby oddać głos, więc każdy musi zostać poprawnie policzony, bo jest to kwestia szacunku dla wyborców.

Czytaj także:

Czy wybory błądą ważne? Ważny apel do prezes Manowskiej. 'To jedyne rozwiązanie'

Morawska-Stanecka zwróciła także uwagę na inną kwestię, którą podczas swojego wystąpienia poruszył Donald Tusk. - Premier powiedział, że rząd nie ma prawa się wtrącać w wyniki wyborów, bo to my jesteśmy wybierani, a w państwie demokratycznym są odpowiednie organy jak Państwowa Komisja Wyborcza i Sąd Najwyższy, które mogą ocenić, czy wybory były przeprowadzone uczciwie i rzetelnie - powiedziała rozmówczyni Karoliny Lewickiej.

Posłuchaj:

Prowadząca audycję zwróciła uwagę, że do tej pory do Sądu Najwyższego wpłynęło 61 protestów przeciwko wyborowi prezydenta, a termin składania kolejnych upływa w poniedziałek.

Zobacz też:

Naganne słowa Dudy o 'przekręceniu wyborów'. Będzie ponowne liczenie wszystkich głosów?

- Jeszcze raz podkreślę, mamy odpowiednie organy, które się tym zajmują. Jeżeli chodzi o Sąd Najwyższy, to prokurator generalny ma prawo i obowiązek przy każdej sprawie, która będzie rozpatrywana przez Sąd Najwyższy, uczestniczyć. Przede wszystkim każda sprawa fałszerstwa musi być udowodniona i proszę pamiętać jeszcze o jednej kwestii. Jeżeli można byłoby mówić o kwestiach nieprawidłowości, one muszą mieć wpływ na wynik wyborów i to jest ta przesłanka - wyjaśniła senatorka KO.

Gościni TOK FM odniosła się także bezpośrednio do wpisu Andrzeja Dudy. Jak powiedziała, "prezydentowi nie pierwszy raz puściły nerwy".

- Jest ostatnią osobą, która powinna się na ten temat wypowiadać, bo prezydent również "pochodzi" z wyborów. To jest pierwsza osoba w państwie, która rzuca takie oskarżenia, więc ja przypominam prezydentowi, że nie przeszkadzało mu, żeby wybierać prokuratora stanu wojennego (mowa o Stanisławie Piotrowiczu - red.) do Trybunału Konstytucyjnego - skwitowała Gabriela Morawska-Stanecka.