Czy wybory będą ważne? Ważny apel do prezes Manowskiej. "To jedyne rozwiązanie"
- Państwowa Komisja Wyborcza zbierze się, by przeanalizować sprawę pomyłek przy liczeniu głosów w wyborach prezydenckich;
- Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" zaapelował na antenie TOK FM do prezes Sądu Najwyższego o podjęcie działań, by orzekanie o ważności wyborów zostało przydzielone innej izbie Sądu Najwyższego;
- Gość Macieja Kluczki zwrócił uwagę, że przy pojawiających się informacjach o nieprawidłowościach, do jakich dochodziło w komisjach wyborczych podczas liczenia głosów, wszystkie organy państwa muszą podjąć wszelkie działania, by sprawę wyjaśnić;
- "Rozwiązanie problemu neosędziów przewiduje ustawa, która leży na biurku ministra sprawiedliwości. (...) Ze smutkiem stwierdzam, że przez pięć miesięcy ta ustawa nie została skierowana do dalszych prac legislacyjnych" - podkreślił sędzia Przymusiński.
W poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza zbierze się, by przeanalizować sprawę pomyłek przy liczeniu głosów w wyborach prezydenckich. Gdyby doszło do złożenia protestów wyborczych, to ich rozpatrzeniem - zgodnie z Konstytucją - zajmuje się Sąd Najwyższy. Szkopuł jednak w tym, że po zmianach, które zadziały się za czasów rządu PiS, Izba SN, która ma orzekać w tej sprawie, została uznana przez Trybunał w Strasburgu za działającą nielegalnie.
Co można zatem zrobić z tym gorącym kartoflem wyborczym? Według sędziego Bartłomieja Przymusińskiego jest jedno bardzo proste rozwiązanie. Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" zaapelował na antenie TOK FM do prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej o podjęcie działań, by orzekanie o ważności wyborów zostało przydzielone innej izbie Sądu Najwyższego.
- Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie jest sądem i musimy wszyscy dzisiaj postawić pytanie, co prezes Małgorzata Manowska może zrobić, bo ona powinna wyznaczyć taki skład, który będzie złożony z sędziów prawidłowo powołanych, a w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie ma ani jednego takiego sędziego - powiedział w "Poranku TOK FM" sędzia Przymusiński.
Posłuchaj:
Prowadzący audycję zapytał, czy orzekaniem o ważności wyborów mogłaby się zająć inna izba SN, np. Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Prezes "Iustitii" potwierdził, że taki scenariusz mógłby być prawdopodobny, bo wszystko zależy od decyzji prezes Manowskiej.
- Jeżeli mamy taką sytuację, w której zgodnie z ustawą (...) te sprawy należą do właściwości organu, który nie jest organem sądowym, a Konstytucja mówi, że to Sąd Najwyższy ma stwierdzić ważność wyborów, to jednym z rozwiązań, po które można sięgnąć, jest powrót do tych rozwiązań ustawowych, które obowiązywały przed tymi zmianami. A wtedy to Izba Pracy orzekała o ważności wyborów - podkreślił.
'Cuda nad urną' nie tylko w Krakowie. '90 głosów na Trzaskowskiego położono na kupkę z Nawrockim'
Gość Macieja Kluczki zwrócił uwagę, że przy pojawiających się informacjach o nieprawidłowościach, do jakich dochodziło w komisjach wyborczych podczas liczenia głosów, wszystkie organy państwa muszą podjąć wszelkie działania, by sprawę wyjaśnić.
- Jeżeli mówimy o tym, że ważna jest duża frekwencja i namawiamy wszystkich obywateli do tego, żeby ze swojego prawa obywatelskiego korzystali, to musimy również - jako państwo - zapewnić to, żeby ten cały proces wyborczy był w pełni transparentny, rzetelny i budził społeczne zaufanie, bo tylko wtedy ludzie będą widzieli sens w tym, żeby iść do głosowania. Więc rzeczywiście wszystkie organy państwa powinny zrobić, co tylko jest w ich mocy, żeby takie zaufanie społeczne budować - wyjaśnił sędzia Przymusiński.
Chaos w sądownictwie. Winny nie tylko PiSPrezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" zwrócił także uwagę, że obecny chaos, jaki panuje w sądownictwie, to nie tylko wina poprzedniej ekipy rządowej. Zaznaczył jednocześnie, że na biurku prezydenta Dudy była ustawa incydentalna rozwiązująca problem, kto będzie orzekał o ważności wyborów.
- Taka ustawa była uchwalona przez parlament. Przewidywała, że mają to robić sędziowie Sądu Najwyższego o określonym stażu. De facto prowadziłoby to do tego, że nie będzie w tym składzie ani jednego sędziego, który został powołany nielegalnie. Jednakże prezydent Duda takiej ustawy nie podpisał i ona nie weszła w życie - powiedział gość "Poranka". Jak dodał, drugą kwestią jest to, że obecny rząd wykazał się opieszałością w przygotowywaniu rozwiązań prawnych, które usprawniłyby pracę sądów.
Materiał TVP 'zmienił ich życie w piekło'. Zapadł wyrok sądu
- Kompleksowe rozwiązanie problemu neosędziów w Sądzie Najwyższym przewiduje ustawa, która leży na biurku ministra sprawiedliwości od stycznia. Ona dotyczy przywrócenia ładu konstytucyjnego, więc jeżeli dziś minister Adam Bodnar mówi o potencjalnych różnych możliwościach, to ja też ze smutkiem stwierdzam, że przez pięć miesięcy ta ustawa nie została skierowana do dalszych prac legislacyjnych - podkreślił sędzia Przymusiński.
Co dla sądownictwa może zrobić Nawrocki jako prezydent?Maciej Kluczka zapytał także swojego gościa, o to, jak widzi reformy sądownictwa za prezydentury Karola Nawrockiego. - Co sobie pan pomyślał o reformach dotyczących KRS, Trybunału Konstytucyjnego itd. złapał się pan za głowę, posmutniał pan czy coś innego? - dociekał prowadzący "Poranek".
- Nie chciałbym wchodzić w oceny tego, czy dla sędziów jest dobrze, że ktoś jest prezydentem, a ktoś inny nie jest, bo to są już kwestie dotyczące polityki, ale na pewno warto powiedzieć o tym, że jeżeli istnieje jakaś obawa, to dotyczy tego, że prezydent Nawrocki będzie kontynuował linię prezydenta Andrzeja Dudy - odparł sędzia Przymusiński. Jak zaznaczył, Nawrocki wywodzi się z podobnego środowiska, więc wydaje się, że to jest prawdopodobne, a to oznacza powrót do sytuacji sprzed dwóch lat.
- Zastanawiam się, co się zatem działo przez ten czas jeśli chodzi o działanie resortu sprawiedliwości, czy można było pewne rzeczy przeprowadzać w szybszym tempie i czy zrobiono absolutnie wszystko, co się dało, skoro znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Dziś mamy w sądach ogromny chaos wywołany reformami, które weszły w życie za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dla obywateli najważniejsze jest, by sądy działały sprawnie - z prawidłowo powołanymi sędziami w składzie. Więc rodzi się pytanie, czy cokolwiek spowoduje poprawę sytuacji obywateli, którzy już teraz latami czekają na orzeczenia sądów - skwitował gość TOK FM.