Będzie ponowne liczenie głosów? Adam Bodnar powołuje specjalny zespół
- Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Adam Bodnar powołuje zespół śledczy do zbadania wyników wyborów w 296 komisjach wyborczych - ustaliła 'Gazeta Wyborcza'. Decyzja oparta jest na analizach dr. Hamana i dr. Torója, nie zaś na kontrowersyjnej metodzie dr. Krzysztofa Kontka;
- Eksperci SGH i Fundacja Batorego zakwestionowali wiarygodność metodologii Kontka, wykazując błędy i asymetrię analiz. Sami znaleźli inne anomalie, które nie wskazują jednak na fałszerstwo na skalę zmieniającą wynik;
- Premier Donald Tusk unika jasnej deklaracji co do ważności wyborów, lecz uważa, że scenariusz, według którego nieprawidłowości zmieniają wynik głosowania, jest 'mało prawdopodobny'. Ostateczna decyzja ws. wyniku głosowania ma zapaść przed 6 sierpnia.
W środę Adam Bodnar zwrócił się do Sądu Najwyższego o 'przeprowadzenie oględzin kart do głosowania w 1472 obwodowych komisjach wyborczych' - tych samych, które wskazał dr Krzysztof Kontek, autor niezależnej analizy wykazującej anomalia w przepływach głosów. Kontek wyliczył, że aż w 5,5 tys. komisji mogły wystąpić pojedyncze nieprawidłowości, w 1482 komisjach - dwie, w 226 - trzy, a w 33 - cztery. Szacował, że ponad 300 tys. głosów Trzaskowskiego mogło trafić do Nawrockiego.
Dr Kontek krytykowany za swoje analizy. Zabrał głos. "Absurdalny sposób myślenia"
Wyniki dr. Kontka zostały jednak zakwestionowane przez analizy zamówione przez Prokuraturę Krajową. Ekspertyzy dr. Jacka Hamana i dr. Andrzeja Torója ograniczyły zakres potencjalnych nieprawidłowości do 296 komisji. Haman wskazał 145 komisji z 'bardzo wysokim ryzykiem błędu', a Torój szacował maksymalnie 18,5 tys. głosów 'odjętych' Trzaskowskiemu. Podkreślono, że 'żadna z ekspertyz nie daje scenariusza, który może być uznany za zmieniający wynik wyborów w skali całego kraju'.
Współpraca z prawicowymi mediami i ważny wyrok. Co się dzieje na uniwersytecie w Krakowie?
'To absurdalny sposób myślenia, że skoro były błędy w jedną i w drugą stronę, to się znoszą. Nie, jest ich jeszcze więcej. To głosy trzeba odejmować, nie błędy' - skomentował dr Kontek cytowany na łamach 'Gazety Wyborczej'.
Dodatkową krytykę metody Kontka opublikowali także naukowcy z SGH - Kozakiewicz, Lewandowscy i Kalczyński - wskazując m.in. na wybiórczość analizy i ignorowanie specyfiki lokalnej. Ich zdaniem 'analiza przedstawiona przez Kontka obfituje w poważne błędy metodologiczne'.
Z kolei Fundacja Batorego opublikowała raport autorstwa m.in. prof. Flisa. 'Odkryliśmy 7 tys. głosów więcej na Trzaskowskiego, a 5 tys. więcej na Nawrockiego. By mieć pewność co do wyniku wyborów, wystarczy przeliczyć głosy w 138 komisjach' - powiedział Flis.
Skala nieprawidłowości zmienia wynik wyborów? Tusk: Mało prawdopodobne
Według rzeczniczki Adama Bodnara prok. Anny Adamiak, prokuratura ma podstawy do działań. Jak podkreśliła, 'prokurator może dokonywać oględzin kart do głosowania na podstawie kodeksu postępowania karnego'.
Premier Donald Tusk nie zajął w sprawie jednoznacznego stanowiska. 'Wiadomo, że nie jest znany wynik wyborów, jeśli chodzi o precyzyjne liczby (...). Wydaje mi się, że jest mało prawdopodobne, by skala nieprawidłowości wypaczyła wynik wyborów' - odparł, zapytany, czy może potwierdzić, że Karol Nawrocki wygrał wybory.
Bierzmowanie i do widzenia. Jak księża będą chcieli zatrzymać młodych blisko Kościoła?
Według danych PKW ogłoszonych 2 czerwca rano na Karola Nawrockiego oddano 10 606 877 głosów, a na Rafała Trzaskowskiego - 10 237 286, czyli o 369 591 głosów mniej.
Decyzja ostateczna w sprawie ważności wyborów ma zapaść do 6 sierpnia, kiedy Zgromadzenie Narodowe ma przyjąć przysięgę od nowego prezydenta.
Posłuchaj: