,
Obserwuj
Polityka

"Tusk inspiruje się Orbanem". Ceny paliw faktycznie będą niższe?

4 min. czytania
28.03.2026 10:13

Prezydent Karol Nawrocki podpisał rządowe ustawy, których celem jest obniżenie cen paliw na stacjach. - Polacy mierzą się bardzo wysokimi cenami paliwa, ale niestety mam wrażenie, że w tym przypadku lekarstwo może okazać gorsze od choroby - mówił w TOK FM Krzysztof Rzońca z Konfederacji. 

Donald Trump
Donald Trump
fot. Filip Naumienko/REPORTER
  • W piątek prezydent podpisał ustawy umożliwiające obniżkę cen paliw; 
  • Krzysztof Rzońca z Konfederacji przyznał w TOK FM, że "dziwi się, że Donald Tusk inspiruje się w tej sprawie Viktorem Orbanem"; 
  • "To nie są rozwiązania, które mają na trwałe wejść do systemu" - zastrzegł z kolei Sebastian Gajewski z Nowej Lewicy.  

Prezydent Karol Nawrocki podpisał dwie uchwalone w piątek ustawy - umożliwiające obniżkę akcyzy na paliwa rozporządzeniem oraz wprowadzające maksymalne ceny detaliczne paliw. Oba akty prawne wejdą w życie w dzień po ich ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.

- Polacy mierzą się z bardzo wysokimi cenami paliwa, ale niestety mam wrażenie, że w tym przypadku lekarstwo może okazać gorsze od choroby - skomentował w TOK FM Krzysztof Rzońca z Konfederacji. 

Jak dodał jego partia poparła ustawę obniżającą podatki, bo "oczywiście należy to zrobić". - Nawet złożyliśmy poprawkę, żeby ta obniżka podatków była stała, a nie tylko czasowa, bo przecież ceny paliwa ceny przekładają się na ceny w całej gospodarce, w tym na ceny produktów - dopowiedział.

Ale, jak od razu zastrzegł, Konfederacja nie poparła ustawy dotyczącej cen maksymalnych. - To wynika po prostu z zasad ekonomii.  Wiemy, czym się kończą zawsze ceny maksymalne i dziwimy się, że Donald Tusk inspiruje się w tej sprawie Viktorem Orbanem, bo  dokładnie taka sama sytuacja wydarzyła się na Węgrzech pod koniec 2021 roku, kiedy Viktor Orban chciał wygrać wybory. Początkowo i krótkoterminowo rzeczywiście Węgrzy odczuli, że paliwo jest tańsze, natomiast po roku doszło do tego, że zaczęło go brakować. Zaczęło się od ograniczenia ilości paliwa, które można było zatankować do samochodów, a skończyło karteczkami o braku paliwa i całkowitym kryzysem w gospodarce na Węgrzech. Nie chcielibyśmy tego w Polsce - zastrzegł w rozmowie z Dominiką Wielowieyską. 

W tym kontekście Sebastian Gajewski z Nowej Lewicy podkreślił, że wszystkie te rozwiązań mają charakter interwencyjny. - To nie są rozwiązania, które mają na trwałe wejść do systemu. To są rozwiązania, w których rząd adekwatnie i elastycznie reaguje do sytuacji na rynku paliw. I te rozwiązania będą tak długo obowiązywać, jak długo będą potrzebne. To znaczy, jak długo będzie konieczne utrzymywanie cen paliw za pomocą instrumentów podatkowych i instrumentu ceny maksymalnej na poziomie nieszkodzącym portfelom Polek i Polaków oraz - co może ważniejsze - nieszkodzącym całej gospodarce - podkreśli. 

"Instrument zadziałał przez krótki czas"

Szef resortu energii Miłosz Motyka przekonywał w trakcie sejmowej debaty w Sejmie, że obecna sytuacja na rynku paliw to największy kryzys od ostatnich 50 lat, co wiąże się z gwałtownym spadkiem podaży surowca na świecie oraz silnym wzrostem cen ropy i paliw. Podkreślił, że ograniczenie podaży sięga ponad 20 mln baryłek dziennie, co przekłada się na globalny szok cenowy odczuwalny także w Europie, w tym w Polsce.
Według wyliczeń resortu finansów obniżka akcyzy na paliwa kosztować ma budżet 700 mln zł miesięcznie, a obniżka VAT – 900 mln zł miesięcznie (razem 1,6 mld zł).

- Pytanie, czy rzeczywiście rząd nie poszedł za daleko w tym kierunku? Biorąc pod uwagę koszty tego przedsięwzięcia - chciała też wiedzieć prowadząca "Wybory w TOK-u". 

- Po pierwsze: środki wprowadzamy nie od razu, tylko po trzech tygodniach, bo tak to są bardzo mocne środki i bardzo intensywne. Po drugie: mamy nadzieję, że ich stosowanie nie będzie potrzebne przez długi czas - odpowiedział Gajewski. 

Zastrzegł przy tym, że "każde państwo ma inną sytuację na rynku paliw i inne drogi nabywania paliw na rynek krajowy, a propozycje podatkowe i ceny maksymalnej to rezultat poważnych analiz gospodarczych w ministerstwach". 

- W pierwszym czasie usiłowaliśmy obniżać ceny paliw na rynku za pomocą obniżania marż przez Orlen, co wymusza też obniżanie marży przez inne podmioty. Ten instrument zadziałał przez krótki czas, ale uważamy także, że rozwój sytuacji powoduje, że w dłuższej perspektywie nie będzie on skuteczny - podsumował w TOK FM. 

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...

Quiz: Kolejny intensywny tydzień za nami. Sprawdź, czy jesteś dobrze poinformowany [QUIZ]

1/10 20 marca NSA wydał przełomowy wyrok nakazujący uznanie aktu małżeństwa dwóch mężczyzn z Polski, którzy pobrali się za granicą. Gdzie odbył się ten ślub?

Nowelizacja ustawy o zapasach ropy naftowej wprowadza mechanizm wyliczania maksymalnej ceny paliw, jaka będzie obowiązywać na stacjach. Będzie ona ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT. Nowe regulacje zakładają nakładanie na kluczowych graczy rynkowych codziennego obowiązku informacyjnego względem resortu energii w celu bieżącej aktualizacji stawek.

Cena maksymalna będzie ogłaszana w formie obwieszczenia przez ministra energii i zacznie obowiązywać od dnia następującego po publikacji. W przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami stawka będzie obowiązywać do najbliższego dnia roboczego. Ustawa umożliwia jednocześnie sprzedawcom oferowanie paliw po cenie niższej od ceny maksymalnej.

Z kolei nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym umożliwi czasowe, bo do 30 czerwca obniżanie stawek akcyzy na paliwa rozporządzeniem. Będzie to dotyczyło tylko oleju napędowego i benzyn silnikowych.

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca