,
Obserwuj
Śląskie

Schronisko po nowemu i 482 tys. złotych kary. "Gdyby nie Doda, nic by się nie zmieniło"

3 min. czytania
30.01.2026 10:40

Wszystkie zwierzęta w schronisku dla zwierząt w Bytomiu mają odpowiednią opiekę lekarza weterynarii, a ich stan jest dobry - zapewnia prezydent miasta. Urzędnicy przejęli tamtejszą placówkę po nagłośnieniu nieprawidłowości przez Dodę. Zdaniem celebrytki oraz wolontariuszy i mieszkańców w schronisku dochodziło do nieprawidłowości. Trwa prokuratorskie śledztwo w tej sprawie.

Schronisko w Bytomiu działa na nowych zasadach
Schronisko w Bytomiu działa na nowych zasadach
fot. PIOTR JEDZURA/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jakim stanie - wg prezydenta miasta - są zwierzęta ze schroniska w Bytomiu?
  • Jaka kara została nałożona na dotychczasowego operatora schroniska?
  • Jakie działania podjął prezydent Bytomia w kontekście śledztwa, które toczy się w tej sprawie?
  • Jakie nieprawidłowości wykryto podczas kontroli schronisk w Polsce?

Schronisko prowadzi teraz Urząd Miejski w Bytomiu, a konkretnie Referat Opieki nad Zwierzętami. Prezydent miasta Mariusz Wołosz - podczas spotkania z dziennikarzami - poinformował, że kompletuje nowy zespół placówki, w tym techników weterynarii, pielęgniarzy zwierząt oraz behawiorystów. Co z czworonogami? Zostały przebadane przez lekarza weterynarii i - jak zapewnił prezydent - "ich stan jest dobry". Wołosz twierdził, że mają zapewnioną także nocną opiekę, ich boksy są sprzątane, gotowa jest również ocieplona kociarnia. Od lutego schronisko ma wznowić adopcje psów i kotów. 

Pozostaje sprawa dotychczasowego operatora schroniska, czyli firmy ANIKON Anna Kornas. Miasto poinformowało, że w związku z "niewłaściwą realizacją umowy" na firmę nałożona została kara w wysokości 482 tys. złotych. - Kiedy tylko dowiedziałem się o tych pojedynczych drastycznych przypadkach [niewłaściwego traktowania zwierząt], powiadomiłem stosowne służby. Taki mam obowiązek - mówił prezydent miasta. 

Przypomnijmy krótko - najpierw wolontariusze, a później piosenkarka Doda, mówili o złych warunkach w bytomskim schronisku. Chodziło m.in. o zaniedbania sanitarne i podejrzenia nieuzasadnionej eutanazji zwierząt. Przed placówką odbywały się też protesty. Z drugiej strony inspektorat weterynarii nie stwierdził, by w placówce dochodziło do nieprawidłowości. Pisaliśmy o tym tu.

Prezydent Wołosz powiedział krótko: "Schronisko przestało realizować zadania, które ma w umowie i to jest główny powód [zakończenia współpracy]. - Poza tym chodzi o zdjęcia, które trafiły do mnie w grudniu. Mieszkańcy zwracali uwagę na to, że schronisko jest niedostępne dla nich, że odbywa się zbyt mało spacerów. Jest jeszcze coś, co miało znaczenie, czyli ogromne napięcia społeczne, które w pewnym momencie zagrażały bezpieczeństwu zwierząt - wyjaśniał.

Co ze schroniskiem w Bytomiu. "Działania miasta są spóźnione"

Bytomski radny Maciej Bartków przekonuje, że działania miasta były spóźnione. Jego zdaniem urzędnicy byli informowani o sytuacji w schronisku od września 2025 roku. On sam - jak mówi - był w listopadzie na pierwszej kontroli w tej placówce, ale kierowniczka schroniska miała "nie chcieć z nim rozmawiać". - Pytałem o psa Puszka. Nie doczekałem się odpowiedzi, a później dowiedziałem się, że Puszek został uśpiony. Gdyby nie Doda, ta pani dalej prowadziłaby to schronisko i nic by się nie zmieniło - uważa radny.

Bartków jest również oburzony wynikami kontroli inspekcji weterynaryjnej, która nie stwierdziła nieprawidłowości w bytomskim schronisku. - Głośna jest np. historia psa, który został - nie wiadomo w jaki sposób i nie wiadomo czy w ogóle - uśpiony. Trafił do chłodni, gdzie leżał na stosie trupów dwa dni. I to nie jest znęcanie się nad zwierzętami? - pyta retorycznie radny.

Dochodzenie dotyczące podejrzenia znęcania się nad zwierzętami w bytomskim schronisku prowadzi obecnie mysłowicka policja pod nadzorem prokuratury. Prezydent Bytomia złożył wniosek o dołączenie gminy w charakterze poszkodowanego w tym postępowaniu. 

Kontrole w schroniskach

Po nagłośnieniu fatalnej sytuacji w schroniskach dla zwierząt przez Dodę MSWiA zarządziło szereg kontroli w placówkach w całym kraju. Jak mówił w czwartek Paweł Meyer - Główny Lekarz Weterynarii - na 368 kontroli w 40 przypadkach stwierdzono uchybienia. Nieprawidłowości, jakie zostały stwierdzone, dotyczyły takich rzeczy jak: zamarznięta woda dla zwierząt, niewłaściwe ocieplenie budy czy uchybienia dotyczące budowy i stanu technicznego, jak również kwestii dokumentacji i procedur.

Meyer wyjaśnił, że w zależności od sytuacji i analizy decyzje mogą być trzy: usunięcie uchybień, wstrzymanie przyjmowania zwierząt do czasu usunięcia uchybień i najbardziej radykalna - zamknięcie schroniska. 

Źródło: TOK FM, PAP