,
Obserwuj
Mazowieckie

Schronisko dla zwierząt w Sobolewie zamknięte. "Protest wymknął się spod kontroli"

PAP
2 min. czytania
24.01.2026 16:24

Premier Donald Tusk w sobotę poinformował, że Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął schronisko w Sobolewie (woj. mazowieckie). Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie - dodał.

Protest w sprawie schroniska
Protest w sprawie schroniska
fot. Pawel Wodzynski/East News

Ok. godz. 12 w sobotę miłośnicy zwierząt zebrali się przed urzędem gminy w Sobolewie i domagali się poprawy warunków życia dla psów w schronisku, z którym gmina ma podpisaną umowę. Następnie przenieśli się pod bramy schroniska. Wśród nich był poseł Lewicy Łukasz Litewka, który chciał wejść do schroniska z interwencją poselską.

"Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru" - napisał premier Donald Tusk na platformie X.

Poinformował, że Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął w sobotę to schronisko. "Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie" - podkreślił.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyjaśniło, że decyzja o zamknięciu schroniska dla zwierząt w Sobolewie (woj. mazowieckie) jest wynikiem niezastosowania się właściciela obiektu do wcześniejszych decyzji wzywających do usunięcia uchybień w prowadzeniu schroniska.

W związku z utrzymującymi się mrozami, MSWiA poleciło wojewodom skontrolowanie schronisk dla zwierząt w całej Polsce. Inspektorzy weterynarii przeprowadzili ponad 200 takich niezapowiedzianych wizyt. Uchybienia stwierdzono między innymi w schronisku "Happy Dog" w Sobolewie w pow. garwolińskim.

Mazowiecki Urząd Wojewódzki przekazał, że prowadzący schronisko oprócz decyzji o jego zamknięciu otrzymał także decyzję o zakazie prowadzenia schronisk dla zwierząt. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

W schronisku przebywa ok. 180 psów oraz kilka kotów.

"Protest wymknął się spod kontroli"

Po informacji o zamknięciu schroniska, zgromadzeni na własną rękę zaczęli zabierać stamtąd psy.

"Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Protest wymknął się spod kontroli - ludzie wchodzą na teren schroniska i zabierają psy" - alarmuje w mediach społecznościowych organizacja Pogotowie dla Zwierząt.

Zaapelowała też o transporty dla psów, domy tymczasowe i stałe, a także o ludzi gotowych pomóc na już. "Te psy wychodzą z piekła. Nie mogą zostać bez wsparcia" - dodało.

Grunt, na którym znajduje się schronisko należy do gminy. Dzierżawca, czyli prowadzący schronisko Marian D. został oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami. Proces trwa wiele lat.

Źródło: PAP 

Redakcja poleca