W co teraz gra Karol Nawrocki? "Piłka znowu przerzucona na stronę rządową"
- To gra polityczna jedną z najważniejszych instytucji w państwie - tak przyjęcie przez prezydenta ślubowania tylko od dwóch z sześciu wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego ocenił w TOK FM Maciej Żywno, wicemarszałek Senatu z Polski 2050.
- W środę Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska, dwoje sędziów TK spośród sześciorga wybranych 13 marca przez Sejm, złożyło ślubowanie wobec prezydenta Karola Nawrockiego;
- Co z pozostałą czwórką sędziów?
Podczas środowej konferencji prasowej szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki poinformował, że prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowania od dwóch osób wybranych 13 marca przez Sejm na funkcję sędziów Trybunału Konstytucyjnego - Dariusza Szostka i Magdaleny Bentkowskiej. Dodał, że sytuacja pozostałych czterech osób wybranych na sędziów TK, jest analizowana przez Kancelarię Prezydenta i na razie nie ma w ich sprawie decyzji. Czy to przypadek, że prezydent wybrał akurat tę dwójkę sędziów rekomendowanych przez Polskę 2050 i PSL?
- Cała szóstka była uzgodniona przez koalicję rządzącą i zgłoszona przez parlament. Traktujemy to jako zupełnie niezrozumiały, wybiórczy wybór pana prezydenta i mamy prawo jednak oczekiwać, że przyjmie ślubowania od całej szóstki - mówił w “Wywiadzie Politycznym” w TOK FM Maciej Żywno, wicemarszałek Senatu z Polski 2050.
W ocenie gościa Karoliny Lewickiej, “z jednej strony coś się ruszyło, bo jest już zaślubionych dwóch sędziów”. - I to dobrze, ale oczekujemy na twardo, że prezydent będzie dopełniał i kolejnych czterech też zaślubi - wskazał.
"Zabawy ciąg dalszy"
Gość TOK FM zwrócił też uwagę, że Bogucki mówił o “formule rozproszonego ślubowania i rozproszonego powoływania”. - Powiem szczerze, że czegoś takiego jeszcze w przestrzeni prawnej ani konstytucyjnej nie słyszałem. Więc mamy nowy kazus prawny, który Kancelaria Prezydenta próbuje nam włożyć do życia - powiedział Żywno.
Jak dopowiedział, “to rozproszone powołanie, jeżeli miałoby oznaczać, że ślubowanie się odbędzie, ale nie wiemy czy za miesiąc, dwa czy trzy, komplikuje też podejście do tematu czy czekać na na przyjęcie tego ślubowania, czy jednak od pozostałych czterech sędziów przyjąć ślubowanie w otoczeniu parlamentu”.
- To trochę brzmi jak budowanie całej ideologii do decyzji wrzucenia ślubowania sędziów do zamrażarki. Po tak długim okresie czasu pojawia się jakaś teoria dotycząca tego wszystkiego, co dzisiaj usłyszeliśmy od ministra Boguckiego. Zabawa trochę chciałoby się powiedzieć, ale bardzo niepoważna. Sześciu wybranych sędziów Trybunału powinno już orzekać od dłuższego czasu, dopiero dwóch uzupełnia skład Trybunału i prima aprilis powinien powodować, że mamy dobre nastroje, ale zabawy ciąg dalszy. Teraz piłka znowu przerzucona na stronę rządową - co zrobimy w momencie, w którym dwóch jest zaślubionych, a czterech jeszcze nie - stwierdził wicemarszałek Senatu.
Jak zauważył, “wracamy niby do punktu wyjścia, chociaż mamy ten uzysk, dwóch już jest”. - To jak ta stara opowieść o Stalinie, mógł zabić, a tylko uderzył - ironizował Żywno, choć jak podkreślił, "to gra polityczna jedną z najważniejszych instytucji w państwie”.
"Nie mamy monarchii z królem"
Jak tłumaczył Zbigniew Bogucki - prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwojga sędziów z dwóch powodów: po pierwsze, w czasie kadencji prezydenta Karola Nawrockiego powstały w TK dwa wakaty, po drugie, ślubowanie dwojga sędziów wypełnia wymóg, by był możliwy pełen skład TK - czyli 11 sędziów.
- Mam takie wrażenie, że chyba komuś się pomyliło podejście do ustroju w Polsce, bo nie mamy monarchii z królem. A pan prezydent chyba trochę tak się czuje, bo sam ustala sobie zasady z Kancelarią Prezydenta, które próbuje nam wszystkim narzucić - ocenił Żywno.
Jak dodał, te zasady są przecież określone i został dokonany wybór sześciu sędziów, od których prezydent powinien odebrać ślubowanie. - Chciałoby się teraz zadać pytanie, czy odwoływanie i powoływanie ministrów konstytucyjnych na wniosek premiera też będzie blokowane. To jest sytuacja analogiczna do Trybunału Konstytucyjnego. To nie na wniosek prezydenta dokonuje się powołania i odwołania ministrów i tak samo sędziów Trybunału Konstytucyjnego. To jest obowiązek związany z tą ceremonią, ale nie oceną. I tutaj prezydent nie może analizować sytuacji, tworząc własne zasady - podsumował wicemarszałek Senatu.
Źródło: TOK FM