Zamieszanie wokół Trybunał Stanu. Rosati: Nie zgodzimy się na to, by umierał w ciszy
Sędziowie Trybunału Stanu wykluczeni z obrad nad uchyleniem immunitetu Małgorzaty Manowskiej uznają umorzenie postępowania w jej sprawie za nieprawomocne. Chcą zwołania posiedzenia w pełnym składzie i uchwalenia "prawidłowego regulaminu" TS.
22 września miało się odbyć posiedzenie pełnego składu Trybunału Stanu w sprawie uchylenia immunitetu jego przewodniczącej, Małgorzacie Manowskiej. Jednak 3 września, podczas posiedzenia w tej sprawie, wybuchła awantura. Przewodniczący Piotr Andrzejewski odwołał je i zarządził obrady w trzyosobowym składzie. 18 września postępowanie w sprawie Manowskiej zostało umorzone.
Wniosek prokuratury dotyczył podejrzenia przekroczenia przez Manowską uprawnień w związku z uznaniem ważności głosowań Kolegium Sądu Najwyższego mimo braku kworum oraz niedopełnienia obowiązków w związku z niewykonaniem prawomocnego postanowienia Sądu Okręgowego w Olsztynie (chodziło o publikację uchwały ówczesnej Izby Dyscyplinarnej SN o zawieszeniu sędziego Pawła Juszczyszyna).
Awanturę z 3 września można było śledzić w mediach społecznościowych. - Proszę zamilknąć, dosyć tego - krzyczał Piotr Andrzejewski, członek TS, do zebranych na sali obrad innych sędziów Trybunału. Wykrzykiwał również: - Do cholery, proszę zamilknąć, dosyć tego. Proszę nie przeszkadzać, na tej sali obowiązuje kultura. Ja nie jestem przyzwyczajony do politycznych cyrków tutaj. To jest sąd! I to Sąd Najwyższy! - usłyszeli sędziowie, których nie chciano dopuścić do orzekania. Wychodząc odepchnął krzesło jednego z sędziów, o mało go z niego nie zrzucając.
Co zrobi prokuratura?
Jak przekazała na antenie TOK FM prokurator Ewa Wrzosek, radca generalny w Biurze Ministra Sprawiedliwości, minister - prokurator generalny Waldemar Żurek wysłał list do prokuratora krajowego. Poprosił w nim - w trybie pilnym - by prokuratura zajęła się wydarzeniami, do których doszło w Trybunale. - W mojej ocenie bezwzględne jest wszczęcie postępowania przygotowawczego z urzędu, ponieważ bezprawne wywieranie wpływu na czynności urzędowe organu, jakim jest Trybunał Stanu, przemoc i groźby kierowane wobec członków tego trybunału ze strony innych członków tej instytucji, to przestępstwa ścigane z urzędu. I tego dotyczy pismo prokuratora generalnego - powiedziała w TOK FM Ewa Wrzosek.
Jak ustaliliśmy, prokuratura - sama z siebie - nie miała planów wszczynania postępowania z urzędu. Uznała, że skoro w Trybunale Stanu zasiadają najwybitniejsi polscy prawnicy, to mogą złożyć w tej sprawie zawiadomienia. Tak się jednak nie stało. Ale, jak ustaliło TOK FM, zawiadomienie złożył ktoś inny. To niezwiązany ze sprawą mieszkaniec Lublina, zbulwersowany widokami, które można było zobaczyć w TS. Zawiadomienie złożył w miejscowej Prokuraturze Okręgowej, skąd przesłano je do Warszawy. Jak potwierdził nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Piotr Antoni Skiba, takie zawiadomienie wpłynęło. - Obecnie jest analizowane - wyjaśnił.
Dotyczy ono naruszenia nietykalności cielesnej jednego z sędziów Trybunału Stanu - chodzi o mecenasa Marcina Radwana-Röhrenschef'a. To on siedział na krześle, które zostało popchnięte przez Piotra Andrzejewskiego. Sam mecenas Radwan nie składał zawiadomienia bo uznał, że wszyscy widzieli wydarzenia w Trybunale i prokuratura mogła wszcząć postępowanie z urzędu jako naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego (członka TS). - Takie było moje stanowisko, dlatego nie złożyłem zawiadomienia - mówi w TOK FM.
Jak dodaje, wykonuje zawód adwokata od 30 lat i nigdy nie spotkał się z tym, by ktoś kogoś popychał czy próbował spychać z krzesła czy z sądowej ławy. - Nie są to sytuacje normalne, dlatego - choć nie chcę komentować działań prokuratury - nie mam wątpliwości, że ktoś powinien przynajmniej się temu przyjrzeć. Na tym posiedzeniu zdarzyły się sytuacje dziwne. Nie rozstrzygam, czy noszą znamiona przestępstw czy nie ale uważam, że prokuratura powinna to zbadać - dodaje gość TOK FM. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że prawdopodobne zostanie wszczęte śledztwo w tej sprawie.
Co dalej z patem w Trybunale Stanu?
Ze strony członków Trybunału Stanu pojawiają się sugestie, że w sytuacji, w której w obrocie prawnym jest decyzja o umorzeniu postępowania w sprawie uchylenia immunitetu Małgorzacie Manowskiej, prokuratura powinna ponownie złożyć wniosek w tej sprawie, tak by mógł się nim zająć TS w pełnym składzie. I najprawdopodobniej tak się stanie.
Jego członkowie złożyli w poniedziałek, 22 września, ponowny wniosek o zwołanie takiego posiedzenia. - Nie może być tak w demokratycznym państwie, że tolerujemy bezprawie. Bo po pierwsze, to rozzuchwala. A po drugie - tworzy sytuację, która zachęca do łamania prawa czy paraliżowania działalności organu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Stanu. Nie zgodzimy się na to, by Trybunał umierał w ciszy. Absolutnie do tego nie dopuścimy - powiedział mecenas Przemysław Rosati na konferencji prasowej.
- Jedynym organem, który może rozpoznać wniosek o uchylenie immunitetu członkowi Trybunału Stanu, jest sam Trybunał Stanu, który działa w pełnym składzie, bez osoby, której ten wniosek dotyczy - dodał mecenas Jacek Dubois.
- Jeśli państwo polskie nie chce być państwem z tektury, to są organy, które dzisiaj mogą wspierać działania członków TS zmierzające do tego, aby ta instytucja mogła wykonywać swoje ustawowe i konstytucyjne zadania. Oczekujemy, że państwo polskie nie będzie zamykać oczu na to, co dzieje się w Trybunale Stanu - podsumował mecenas Rosati.
M.in. dlatego sędziowie Trybunału wysłali w tej sprawie pisma do marszałka Sejmu i ministra sprawiedliwości, wnioskując o działania, które przywróciłyby możliwość jego pracy.