Niewinny spędził 7 lat w więzieniu. Czy będzie zadośćuczynienie? "Stan Roberta jest katastrofalny"
Robert Janczewski walczy o zadośćuczynienie za spędzone w areszcie siedem lat. - Stan Roberta jest katastrofalny, jeżeli chodzi o zdrowie psychiczne i fizyczne, przeszedł ostatnio bardzo poważną operację. Są opinie, które bezspornie pokazują, że nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie tymczasowe aresztowanie - mówił w TOK FM Łukasz Chojniak, pełnomocnik mężczyzny prawomocnie uniewinnionego w procesie dotyczącym zabójstwa studentki Katarzyny Z.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Robert Janczewski został aresztowany?
- Co spotkało go w tymczasowym areszcie?
- Jak - zdaniem jego pełnomocnika - zachowuje się w tej sprawie polskie państwo?
Robert Janczewski spędził ponad siedem lat w tymczasowym areszcie w związku ze sprawą zabójstwa Katarzyny Z., do którego doszło w 1998 roku (tzw. sprawa "Skóry"), po czym został prawomocnie uniewinniony. Domaga się od Skarbu Państwa ponad 22,5 mln zł zadośćuczynienia. W międzyczasie Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratury jako bezzasadną.
- Robert został niesłusznie oskarżony, niesłusznie i nieprawomocnie skazany i co najważniejsze przez wiele lat traktowany był jako więzień niebezpieczny, bez kontaktu z najbliższymi, poddawany różnym dziwacznym eksperymentom. Także takim, którego odzierały z godności - mówił w "TOK 360" dr Łukasz Chojniak, pełnomocnik Janczewskiego.
Jak opowiadał, był to m.in. roczny zakaz zabiegów higienicznych. - Nie mógł się golić, strzyc, bo pan prokurator miał pomysł, żeby robić badania związane z włosami. Wydawałoby się, że po czymś takim polskie państwo miało elementarną szansę, żeby się zachować okej. Tymczasem na sali sądowej prokuratura (...) reprezentowana przez panią prokurator, oświadczyła, że po pierwsze musi się zapoznać ze sprawą główną, gdzie Robert był oskarżony, bo jej nie zna - zaznaczył Chojniak.
Gość Adama Ozgi mówił, że w pierwszych pismach procesowych prokuratury pojawiały się "niczym niepoparte insynuacje (...), że Robert mógł się sam przyczynić do tego, iż został tymczasowo aresztowany". - Nikt do końca nie wie, o co chodzi. Sam się zgłosił do aresztu i powiedział "na siedem lat mnie pozbawcie wolności"? To jest absurd. To pokazuje, że państwo polskie kolejny raz egzaminu nie zdaje - ocenił gość TOK FM.
- Mimo że niewinnemu człowiekowi wyrządzono ogromną krzywdę - to jest bezsporne, bo kasacja prokuratura została zmiażdżona, to prokuratura próbuje grać na czas - uważa prawnik.
- Nie rozczarowałem się pozytywnie polskim państwem. Jest tak samo jak zawsze. Roberta z gorliwością niesłusznie oskarżono, ale jak przychodzi do kwestii powiedzenia "przepraszam", wzięcia odpowiedzialności, to (...) niech człowiek czeka nie wiadomo ile - mówił gość audycji "TOK 360".
Teraz Prokurator Generalny chce złożyć skargę nadzwyczajną. - Pan minister Waldemar Żurek, który kiedy jeszcze płonęły świeczki (chodzi o obronę sądownictwa - red.) za czasów poprzedniej władzy, był absolutnie przeciwnikiem skargi nadzwyczajnej. Rozumiem, że jak się lont wypalił, to się ideały wypaliły - ocenił pełnomocnik oskarżonego.
- Stan Roberta jest katastrofalny, jeżeli chodzi o zdrowie psychiczne i fizyczne, przeszedł ostatnio bardzo poważną operację. Są opinie, które bezspornie pokazują, że nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie tymczasowe aresztowanie. Za tym wszystkim kryje się tragedia człowieka, którą sprokurowało mu polskie państwo - podkreślił prawnik.
Źródło: TOK FM