Dlaczego Polska teraz otwiera przejścia z Białorusią? "To nie przypadek"
Polska otworzy przejścia graniczne z Białorusią. Dlaczego akurat teraz? - To nie przypadek, że tego samego dnia Łukaszenka postanowił wpuścić szefową Związku Polaków na Białorusi do Andrzeja Poczobuta. I choć to z jego strony gest dobrej woli, to jednak niesamodzielny i nie na własne życzenie - mówił w TOK FM Rusłan Szoszyn z "Rzeczpospolitej".
- Polska otworzy przejście graniczne z Białorusią;
- Jak mówił w TOK FM Rusłan Szoszyn z "Rzeczpospolitej", "to nie przypadek, że tego samego dnia Łukaszenka postanowił wpuścić szefową Związku Polaków na Białorusi do Andrzeja Poczobuta";
- W co gra Łukaszenka?
Od północy 25 września zostanie otwarty ruch graniczny z Białorusią. Samochody osobowe wrócą na przejście Terespol-Brześć, a pojazdy ciężarowe na przejście Kukuryki-Kozłowicze. Otwarte zostaną trzy kolejowe przejścia graniczne dla ruchu towarowego - wynika z rozporządzenia opublikowanego w Dzienniku Ustaw.
Przywrócenie ruchu dotyczy przejść kolejowych i drogowych zamkniętych wcześniej w związku z manewrami rosyjsko-białoruskimi "Zapad-2025". Będzie ono obowiązywało na obu kierunkach - wyjazdu z Polski na Białoruś i wjazdu do naszego kraju.
- To nie przypadek, że tego samego dnia Łukaszenka postanowił wpuścić szefową Związku Polaków na Białorusi do Andrzeja Poczobuta. I choć to z jego strony gest dobrej woli, to jednak niesamodzielny i nie na własne życzenie - skomentował w TOK FM Rusłan Szoszyn z "Rzeczpospolitej".
Zwrócił w tym kontekście uwagę, że temat uwolnienia Andrzeja Poczobuta mógł być też tematem rozmów z przedstawicielami Chin. - Mam na myśli szefa chińskiej dyplomacji, który odwiedzał Warszawę, ale też wysokiej rangi urzędnika partyjnego, który dwa dni temu odwiedził Mińsk. Nie wygląda na to, by był to zbieg okoliczności i przypadek. Raczej to gra dyplomatyczna - podkreślił w "TOK 360".
"Łukaszenka próbuje lawirować"
- Czyli Pekin może naciskać na Mińsk, prąc do otwarcia granicy, by nie tracić gospodarczo na zamknięciu szlaku, którym przez Białoruś docierają chińskie towary na zachód Europy? - dopytywał prowadzący Filip Kekusz.
- Tak, to temat dla Pekinu istotny, bo Chińczycy walczą o każdy szlak, o każdą drogę logistyczną. To element szerszej polityki gospodarczej Chin - odpowiedział dziennikarz "Rzeczpospolitej".
Jak od razu podkreślił, dla Białorusi też jest to ważna granica, bo "nadal trwa handel pomiędzy Białorusią Łukaszenki a Europą". Wskazał przy tym, że wymiana handlowa wynosi rocznie ponad 8 mld dolarów, "co z punktu widzenia Białorusi - biorąc pod uwagę wojnę i sytuację geopolityczną - oznacza duże pieniądze".
- Łukaszenka też nie może nie zdawać sobie sprawy z tego, że mając takie relacje z sąsiadami i będą w całkowitej izolacji, bo jest skazany na Rosję i to, jak zakończy się wojna w Ukrainie, nie chce być jedynie biernym obserwatorem tych procesów. Próbuje więc lawirować, grać własną grę, żeby nie pozostać za burtą - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM