Wystawa we Wrocławiu zniszczona przez wandali. Poszło o "szkalowanie munduru"
"Zdejmij mundur i przeproś matkę" - praca o takim tytule pojawiła się w jednej z gablot przy ul. Szewskiej we Wrocławiu. To reprodukcja obrazu Anny Grzymały. - Nie jest on nowy. Powstał trzy lata temu. Artystka nawiązuje do bardzo popularnego hasła, które ma genezę w latach 80. XX wieku. Było wielokrotnie skandowane na różnych demonstracjach i protestach, szczególnie tam, gdzie dochodziło do łamania praw człowieka czy eskalacji siły ze strony służb mundurowych - mówi Ewa Pluta, wrocławska historyczka sztuki i kuratorka. - To zdarzało się i w trakcie tzw. czarnych protestów, na protestach osób queerowych i na granicy też - dodaje.
Na obrazie, obok starszej kobiety i nagiego mężczyzny, widać strój przypominający mundur. Na nim jest plakietka, która nawiązuje do emblematu Straży Granicznej.
- Ta praca pokazuje przede wszystkim trud matek, jaki wkładają w wychowanie przyszłych obywateli i obywatelek - mówi Ewa Pluta z Przeglądu Sztuki Survival. - W haśle "Zdejmij mundur i przeproś matkę" kryje się potężny ładunek emocjonalny i bardzo ważny przekaz: że każda matka wkłada niesamowitą pracę, siłę i emocje, żeby tak wychować dziecko, aby kierowało się ono sumieniem - dopowiada.
Obraz we Wrocławiu zniszczony
O tym, że obraz pojawił się na ulicy Szewskiej, napisał w serwisie X Janusz Życzkowski, reporter TV Republika. Pod jego postem szybko pojawiły się komentarze mówiące, że to obraza i szkalowanie polskiego munduru. W efekcie wandale zdewastowali wystawę. Gablota, w której praca była prezentowana, została pomazana czarnym sprejem. Pojawiły się też kartki z dopiskiem: "Murem za polskim mundurem".
Ewa Pluta nie kryje zdziwienia całą sytuacją. - Trzeba mieć naprawdę bujną wyobraźnię, żeby doszukać się tutaj szkalowania munduru jakiejkolwiek służby mundurowej. Zupełnie nie o tym jest ten obraz - mówi.
Prezydent Wrocławia zabrał głos
Po południu głos w sprawie zabrał prezydent Wrocławia. "Nie ma mojej zgody na prezentacje w przestrzeni publicznej sztuki, która dzieli czy obraża. Galeria Szewska Pasja prowadzona jest przez Fundację Art Transparent i to ona odpowiada za prezentowane tam prace. Miasto nie jest również właścicielem ekspozytorów, na których wystawiane są prace" - napisał w serwisie X Jacek Sutryk.
"Nie podoba mi się, by w tym trudnym czasie niepokojów na granicy ktoś jednoznacznie krytykował ludzi, którzy bronią nas i naszych granic. Przestrzeń publiczna należy do mieszkańców i ważne, by to, co się w niej pojawia owszem inspirowało do rozmów, ale nie do animozji" - dodał.
Kolejna kontrowersyjna wystawa
To już kolejny raz, gdy wystawa na Szewskiej wzbudza kontrowersje.
Najwięcej emocji wzbudził plakat, na którym widać było manekina z biustem i długą, siwą brodą. Postać była związana czerwonym pasem z lalką przedstawiającą dziecko. Zdjęcia wystawy udostępniono w sieci. Po licznych krytycznych komentarzach Fundacja Art Transparent (organizatorzy wystawy) zdemontowała obrazy i na pewien czas zamknęła swoje galerie. Zespół fundacji mierzył się z groźbami, ubliżaniem, poniżaniem i pomówieniami kierowanymi nie tylko przez media społecznościowe, ale też telefonicznie i mailowo.
- Witryny wystawiennicze w galerii Szewska zdewastowano po raz kolejny. Widzimy, że ten materialny przejaw gniewu, agresji i złości jest ponownie efektem podżegania poprzez wpisy w social mediach dokładnie tych samych osób, które robiły to poprzednio. Pokazuje to nam, w jaki sposób tworzona jest machina dezinformacji i hejtu, która dzieli nasze społeczeństwo i sieje niepotrzebny zamęt - komentuje dyrektorka fundacji Karolina Bieniek.
- W Polsce zagwarantowana prawnie jest swoboda ekspresji artystycznej i jest to nam, organizatorom wydarzeń kulturalnych, bardzo bliska zasada. Właśnie ta wolność ekspresji, poruszanie ważnych społecznie tematów i dyskusja to kwintesencja demokracji. Każdy, kto chce nam tę wolność odebrać, za chwilę żądać będzie cenzury i końca wolności wypowiadania się - dodaje.