Znany nauczyciel chemii "rzucił papierami". Po tych słowach uczennicy "coś w nim pękło"
Jak tłumaczył Łasiński w rozmowie z portalem radiozet.pl, na decyzję o odejściu ze szkoły wpłynęły nawarstwiające się przez lata problemy, z jakimi musieli zmagać się nauczyciele - od reform byłej ministry edukacji Anny Zalewskiej i jej następców, przez pandemię, po rewolucję w szkołach, jaką przyniósł napływ uczniów z Ukrainy po wybuchu rosyjskiej agresji. - Nie było ani chwili oddechu między tymi wydarzeniami - skomentował Łasiński.
Nie bez znaczenia była też sytuacja w Zespole Szkół im gen. Dezyderego Chłapowskiego w Bolechowie, gdzie Dawid Łasiński uczył przez kilka ostatnich lat.
- Szkoła bardzo dobrze działała. Zdobywaliśmy coraz lepsze wyniki z uczniami. Nagle, decyzją władz powiatu poznańskiego, wymieniono dyrekcję. Nikt nie zapytał nas o zdanie. Jednym postanowieniem zburzono lata pracy wielu osób, które budowały tę szkołę. Okazało się, że dla rządzących jesteśmy tylko pyłkiem na wietrze. To była kropka nad i - mówił nauczyciel dla portalu radiozet.pl.
W górach, ale z dala od tłumów? Da się! Pokaż gotowy plan
Kolejnym problemem - jak zauważył Pan Belfer - jest nastawienie uczniów do edukacji. - Oliwy do ognia dolały sytuacje z wiosny, kiedy to część z nich dawała mi jasno do zrozumienia, że nie czuję potrzeby spotykania się z nauczycielem w szkole, skoro są telefony, internet i tam się wszystko znajdzie . Nie było to skierowane bezpośrednio do mnie, ale mam wrażenie, że takie jest obecnie nastawienie do szkoły. Gdy jedna z uczennic powiedziała mi: "niech pan robi swoje, my będziemy robić swoje", coś we mnie pękło (...) - tłumaczył nauczyciel w wywiadzie udzielonym Aleksandrze Pucułek.
W ocenie edukatora młodzież "coraz trudniej zmotywować do tego, żeby czerpała z oferty szkoły", a niebagatelny wpływ na to ma internet i media społecznościowe.
- Rozwój internetu, który jest fantastycznym narzędziem do tego, żeby zbierać informacje zewsząd, spowodował, że młodzi ludzie mają nadmiar wiadomości i szkoła nie jest już jedynym miejscem, gdzie je pozyskują. (..) Młodzi ludzie stali się supertowarem dla algorytmów mediów społecznościowych. Każde kliknięcie zabiera im uważność i męczy ich mózg - wskazał.
'Prezenty za miliony monet'. Nauczyciele zdradzili, co dostają na koniec roku
Fakt, że Dawid Łasiński odszedł ze szkoły w Bolechowie, nie oznacza jednak, że całkowicie rezygnuje z uczenia. Obecnie jest nauczycielem osób dorosłych i marzy, by w przyszłości uczyć edukacji medialnej.
- Skoro młodzi ludzie używają technologii, to trzeba ich nauczyć, jak działają media społecznościowe, jak działa algorytm, jak działa system nagrody oparty o dopaminę. Kiedy wprowadzi się takie zajęcia od pierwszej klasy podstawówki do końca szkoły ponadpodstawowej, to chętnie znajdę się w takim miejscu. Czuję, że to jest potrzebne i ważniejsze niż kolejny wzór aldehydów i ketonów, którego muszę uczyć, bo tak mi mówi podstawa programowa. Po drugie wróciłbym do szkoły, która będzie zarządzana przez docenionych i mądrych menadżerów niezależnych od wiatrów politycznych - mówił Dawid Łasiński dla portalu radiozet.pl.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>