"Małą łyżką dają, a wielką chochlą zabierają". Łódzcy przedsiębiorcy czują się oszukani przez rząd
Bernard Czechowski, restaurator z ul. Piotrkowskiej, pokazuje nam faktury za prąd. Dostał prognozy na najbliższe pół roku i, jak mówi, wesoło nie jest. - Mam więcej o drugie tyle - rozkłada ręce. - Trzeba przyznać jedną rzecz. Rząd nas karmi obietnicami - dodaje.
Inny restaurator z ulicy Piotrkowskiej podkreśla, że zainwestował i wymienił wszystkie urządzenia w swoim lokalu na energooszczędne. Dzięki temu przez rok ograniczył zużycie prądu o 20 procent. - To był pomysł na to, żeby uciec przed podwyżkami. Jednak u nas w kraju nie da się normalnie prowadzić biznesu. O 20 procent mamy mniejsze zużycie prądu i o tyle samo, o ironio, wyższe rachunki - mówi Piotr Dopierała.
Przedsiębiorców wspierają miejscy radni, którzy nie szczędzą słów krytyki wobec rządzących. - Prawo i Sprawiedliwość po raz kolejny oszukuje Polaków. Traktuje przedsiębiorców jak dojne krowy, które chce zarżnąć finansowo - twierdzi przewodniczący rady miasta Marcin Gołaszewski z Nowoczesnej.
Miało być taniej
Przedsiębiorcy i radni wypominają rządzącym liczne obietnice dotyczące obniżki rachunków za prąd. Wynikały one zresztą wprost z ustawy o środkach nadzwyczajnych mających na celu ograniczenie wysokości cen energii elektrycznej oraz wsparciu niektórych odbiorców w 2023 r. Ustalono, że maksymalna cena prądu dla podmiotów wrażliwych (np. placówki służby zdrowia i szkoły), oraz mikro, małych i średnich przedsiębiorstw będzie na poziomie 785 zł/MWh, a dla gospodarstw domowych - 699 zł/MWh.
Jak podkreślają łódzcy przedsiębiorcy, w zamian podwyższono jednak cenę przesyłu energii elektrycznej. U niektórych, jak słyszymy, nawet o 100 procent.
- Ta sytuacja jak w soczewce pokazuje działanie państwa Prawa i Sprawiedliwości. Z jednej strony małą łyżeczką nam dają, a z drugiej wielką chochlą zabierają. Opłata przesyłowa, która wzrosła od 40 procent do 100 procent, jest ceną regulowaną zarządzeniem prezesa Urzędu Regulacji Energetyki - mówi radna Agnieszka Wieteska z Nowej Lewicy.
- W tym momencie mamy jedne z najdroższych cen prądu dla biznesu w Unii Europejskiej. Jeśli to będzie iść w tym kierunku, to nikt nie będzie chciał tutaj inwestować. To jest skala problemu, który skończy się tragedią. Widzimy czystą walkę o władzę i nic więcej, a przedsiębiorca nie znaczy dla nich wiele - dodaje Piotr Dopierała.
Radni porównali sytuację z cenami energii do tej ze zmianami cen paliw na stacjach Orlenu na przełomie roku.
Przypomnijmy, od 1 stycznia przestała obowiązywać obniżka stawki VAT na paliwa i zamiast 8 procent, wynosiła 23 procent. Mimo to ceny paliw nie zmieniły się. - Chciałam przypomnieć, że w zeszłym roku Orlen, czyli spółka państwowa, wyciągał pieniądze z kieszeni podatników, zawyżając ceny benzyny. Teraz mamy drugą państwową spółkę, która stosuje podobny mechanizm. Zakładamy, że znaczne wpływy do budżetu państwa będą finansować kampanię wyborczą Prawa i Sprawiedliwości - twierdziła Wieteska. Radni z Łodzi zaapelowali do rządzących o „realną" pomoc dla przedsiębiorców.