Nie wycofali stanowiska anty-LGBT, nie dostaną 4 milionów z Unii? "Ucierpią mieszkańcy"
Powiat świdnicki był pierwszym samorządem w Polsce, który (w marcu 2019 roku) przyjął stanowisko anty-LGBT. Zapisano w nim m.in., że miejsce to "jest wolne od ideologii LGBT". 'Radykałowie dążący do rewolucji kulturowej w Polsce atakują wolność słowa, niewinność dzieci, autorytet rodziny i szkoły oraz swobodę przedsiębiorstw. Dlatego będziemy konsekwentnie bronić naszej wspólnoty samorządowej' - wskazali wówczas radni.
Dziś okazuje się, że stanowisko to ma konkretne skutki finansowe. Działacze z inicjatywy Atlas Nienawiści - walczącej z dyskryminacją osób LGBT - podali w mediach społecznościowych, że powiat świdnicki nie dostanie ponad 4 milionów złotych na aktywizację zawodową osób bezrobotnych na swoim terytorium. Chodzi o wsparcie z programu Fundusze Europejskie dla Lubelskiego na lata 2021-2027. Jak czytamy na rządowych stronach, wnioski o wsparcie złożyło 21 powiatowych urzędów pracy z Lubelskiego i tylko jednego - właśnie świdnickiego - nie ma na liście wybranych do dofinansowania. Wnioski rozpatrywał Urząd Marszałkowski w Lublinie.
Jak wielokrotnie pisaliśmy na naszym portalu, samorządy, które nie wycofały się z dyskryminujących uchwał i stanowisk nie mają co liczyć na europejskie fundusze. Wynika to z zapisu, jaki Komisja Europejska wprowadziła do Umowy Partnerstwa z Polską.
- Mieszkańcy ucierpią finansowo, bo straciliśmy dotację na tworzenie miejsc pracy, dofinansowania do staży. To są zawsze istotne pieniądze dla ludzi młodych, dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą - komentuje wyniku podziału funduszy Jakub Osina, radny powiatu z opozycji.
- To jest dopiero początek, pierwszy etap do zakwalifikowania się o pieniądze unijne. Na podstawie swojej wiedzy mogę powiedzieć, że instytucja zarządzająca wezwie teraz powiat świdnicki do naprawy sytuacji, czyli uchylenia tej uchwały i ogłoszenia tego w BIP. To jest niezbędny warunek, ogłoszenie w Biuletynie Informacji Publicznej - mówi Kazimierz Strzelec, członek Komitetu Monitorującego Fundusze Unijne dla Województwa Lubelskiego na lata 2021-2027, a jednocześnie członek Stowarzyszenia Marsz Równości w Lublinie i Fundacji "Wiara i Tęcza". Jego zdaniem, nawet jeśli powiat świdnicki odwoła się do sądu, nie ma szans na wygraną.
Próbowali stanowisko wycofać
W powiecie świdnickim rządzi Prawo i Sprawiedliwość, a wśród radnych są m.in. Radosław Brzózka, jeden z najbliższych współpracowników ministra Przemysława Czarnka (był jego rzecznikiem prasowym, gdy Czarnek był wojewodą lubelskim, a potem został szefem jego gabinetu politycznego) czy Andrzej Mańka, były poseł, wieloletni działacz Ligi Polskich Rodzin.
Powiatowi radni kilkanaście tygodni temu próbowali uchylić kontrowersyjne stanowisko, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Uniemożliwiła to opozycja. Radni podkreślali, że nie chodzi o popieranie dyskryminującego stanowiska, ale sposób, w jaki próbuje się go wycofywać. - Przychylimy się do inicjatywy radnych, którzy są u władzy, dopiero wtedy, gdy treść uchwały uchylającej stanowisko z 2019 roku będzie szczera i prawdziwa. Chodzi o to, by znalazł się tam zapis, że radni popełnili błąd, nazywając członków środowiska LGBT "ideologią" i że była to nagonka wykorzystana politycznie. Domagamy się również słowa "przepraszam" i podkreślenia, że nasz powiat jest otwarty dla wszystkich - mówi TOK FM Jakub Osina. - Tymczasem próba usunięcia tej uchwały sprowadzała się do jednego zdania, że Rada Powiatu uchyla uchwałę. Tak się nie robi. Jest to etycznie obrzydliwe - dodaje radny.
Przypomnijmy, z kontrowersyjnej uchwały wycofało się kilka miesięcy temu miasto Świdnik. Powiat pozostaje przy swoim stanowisku.
Dyskusja o dyskryminujących dokumentach przyjmowanych przez gminy trwa w wielu miejscach Polski. Ostatnio pisaliśmy na naszym portalu o gminie Tuszów Narodowy na Podkarpaciu, która swojego stanowiska wycofać nie chce. Do sprawy włączył się nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, który wskazał, że radni Tuszowa naruszyli Konstytucję i przekroczyli swoje uprawnienia.
Kolejna gmina wycofuje kontrowersyjną uchwałę
We wtorek natomiast (25 lipca) swoją Samorządową Kartę Praw Rodzin uchylili jednogłośnie radni gminy Radzyń Podlaski na Lubelszczyźnie. Jedna z miejscowych urzędniczek powiedziała wprost, że jeśli tak się nie stanie, samorząd straci ponad 2 miliony złotych na edukację, w tym na zajęcia dodatkowe dla uczniów czy wyposażenie pracowni.
- Unia Europejska zobligowała nas wszystkich do przestrzegania tych przepisów i przy każdym składanym wniosku [o pieniądze unijne - przyp. red.] pan wójt musi składać tzw. oświadczenie antydyskryminacyjne - powiedziała inspektor Olga Belniak z Radzynia Podlaskiego. Chodzi o potwierdzenie, że dany samorząd przestrzega unijnych wartości, w tym zasady niedyskryminacji.
Jak podawała urzędniczka, Radzyń stara się o pieniądze na projekt związany z edukacją, zakładający m.in. doposażenie szkół i zajęć dydaktyczno-wyrównawczych, a także na projekt o nazwie "Wsparcie umiejętności podstawowych w gminie Radzyń Podlaski" - chodzi o zajęcia dla 40 seniorów: komputerowe, manualne czy zajęcia z technik pamięciowych.