,
Obserwuj
Lubelskie

Lubelskie. Małe szpitale przegrywają z urlopami. Zamykają oddziały, bo nie ma kto przyjmować pacjentów

3 min. czytania
12.08.2023 08:00
Sześć oddziałów w różnych szpitalach na Lubelszczyźnie tymczasowo nie działa. Powodem są remonty albo braki kadrowe. - Trzeba zamknąć, bo inaczej nie miałby kto zajmować się pacjentami - mówi wojewoda lubelski.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

W wielu szpitalach - zwłaszcza tych mniejszych, powiatowych - czas wakacyjnych urlopów okazuje się poważnym problemem. Ze względu na braki kadrowe grafik i tak, w normalnym czasie, ledwo się dopina. Gdy część personelu chce wyjechać na zasłużony odpoczynek, pojawia się kłopot z zabezpieczeniem opieki medycznej. Czasami udaje się zatrudnić - najczęściej tymczasowo - personel z innego szpitala, ale nie zawsze jest to możliwe.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak to wygląda na Lubelszczyźnie. Prawo przewiduje dwie sytuacje, gdy oddział może być tymczasowo zamknięty. Z jednej strony dyrektor może to zrobić - na przykład z powodu remontu - na okres nie dłuższy niż sześć miesięcy. Wtedy musi poinformować o tym wojewodę, a ten wydaje na to zgodę. Ale są też przypadki tzw. siły wyższej, związanej z jakąś sytuacją nagłą. Zaliczają się do niej m.in. problemy kadrowe.

Które oddziały są zamknięte?

Jak przekazali nam urzędnicy Wydziału Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie, w te wakacje zamkniętych jest kilka oddziałów. Chodzi o Oddział Chirurgii Ogólnej, Bariatrycznej i Endokrynologicznej w szpitalu w Lubartowie. Nie działa od czerwca do końca sierpnia z powodu braków kadrowych.

Podobna sytuacja zaistniała w szpitalu w Puławach, gdzie - również z powodu problemów z obsadą dyżurów - do 20 sierpnia nie działa Oddział Pulmonologiczny.

Czasowe zaprzestanie działalności (w okresie od 1 do 15 sierpnia) wystąpiło z kolei na Oddziale Dziecięcym we Włodawie, a do końca sierpnia - na Oddziale Położniczo-Ginekologicznym. Również z powodu braków kadrowych.

'Jeden lekarz poszedł na L4 i wszystko się zawaliło'. Musieli zawiesić oddział

Są też dwa oddziały zamknięte czasowo, w czasie wakacji, z powodu remontu - to Oddział Chirurgiczny Ogólny w Szczebrzeszynie i Oddział Obserwacyjno-Zakaźny i Oddział Chorób Płuc w Biłgoraju.

Jak załatać dziurę?

- Jest wiele specjalizacji lekarskich, w których brakuje specjalistów. Proces dojścia do specjalizacji, a więc pełnoprawnego bycia lekarzem na oddziale, trwa od 10 do nawet 12 lat. Specjalizacja trwa od czterech do sześciu lat, a do tego trzeba doliczyć czas studiów. Dlatego potrzebne jest kształcenie studentów na kierunkach lekarskich, ale pojawia się też problem, ilu z nich ostatecznie pozostanie w systemie - mówi wojewoda lubelski Lech Sprawka.

- Warto też zwrócić uwagę, że w niektórych specjalnościach miejsca na specjalizacje są, a nie ma chętnych. Na przykład w obszarze psychiatrii, która jest pewnym wyzwaniem współczesnego życia, w skali kraju - z tego, co pamiętam - w statystykach z 2022 roku było takich miejsc 191, a niestety tylu chętnych nie było. Dotyczy to kilku obszarów, nie tylko psychiatrii - dodaje.

Sprawka przyznaje, zdarzają się w regionie takie sytuacje, że trzeba czasowo zamknąć oddział, bo inaczej nie miałby się kto opiekować pacjentami.

Duże zainteresowanie medycyną na KUL. Zgłosiło się 25 osób na jedno miejsce

Kwestia czasowego zamykania oddziałów to jedno. Są jednak również przypadki, gdy oddziały są zamykane całkowicie albo w ich miejsce powstają nowe. Ostatnio głośno było o zamknięciu porodówki w Złotowie w Wielkopolsce. Rodzące muszą dojeżdżać po kilkadziesiąt kilometrów do innych szpitali. Jak to wygląda na Lubelszczyźnie?

W ostatnich latach były przypadki zamykania szpitalnych oddziałów, ale też ich przekształcania. - Gdybyśmy przejrzeli suche statystyki, to znacznie więcej nowych oddziałów powstało, niż zostało zlikwidowanych, choć oczywiście dotyczy to różnych obszarów i różnych rodzajów świadczeń - mówi Lech Sprawka.

- W latach 2020-2023 mieliśmy likwidację oddziału położniczo-ginekologicznego w szpitalu w Międzyrzecu Podlaskim i przeniesienie realizacji tych świadczeń do szpitala w Białej Podlaskiej. Dodatkowo zmiany organizacyjne wystąpiły w szpitalu w Krasnymstawie. Tam trzy rodzaje świadczeń zostały połączone w jeden oddział [chodzi o ginekologię, położnictwo i neonatologię] - wylicza.

Wojewoda podkreśla przy tym, że niejednokrotnie to kobiety wybierają, gdzie chcą urodzić dziecko. Nie zawsze jest to szpital najbliżej domu. - Mamy z jednej strony spadającą liczbę porodów - mówię o liczbach bezwzględnych - a z drugiej dużą migrację pacjentek. Związane jest to często ze specjalistą, pod którego opieką dana kobieta w ciąży pozostaje, ale też ze stopniem referencyjności szpitala, w którym chce się leczyć - tłumaczy Lech Sprawka.

Z danych wojewody lubelskiego wynika przy tym, że największa odległość pomiędzy gminą a szpitalem z oddziałem ginekologiczno-położniczym to 48,27 km (gmina Kodeń) i 42,70 km (gmina Dołhobyczów).

Natomiast w zakresie zmian w szpitalnictwie można zaobserwować w ostatnich latach inny istotny trend. Powstaje coraz więcej Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych czy oddziałów geriatrycznych z myślą o seniorach. Społeczeństwo się starzeje, dane demograficzne są nieubłagane, stąd - jak słyszymy - taka tendencja.