"My ich w niczym nie wyręczamy". Próbują wyciągać rodziny z dołka. Na Lubelszczyźnie udało się to już blisko 80 razy
Program Umacniania Rodziny (czyli PUR) to projekt realizowany od pięciu lat w Kraśniku i w Zakrzówku na Lubelszczyźnie. Dziesięciu specjalistów z Wioski SOS w Kraśniku obejmuje wsparciem rodziny w kryzysie - ekonomicznym, emocjonalnym czy związanym z uzależnieniami. Pracują z rodziną od momentu diagnozy, wyznaczają cele i do nich dążą. Wszystko, by pomóc wyjść z kryzysu. Trwa to około 3-3,5 roku.
- Staramy się pomóc rodzinie, a w niej przede wszystkim dzieciom. W całym projekcie PUR chodzi o zapobieganie temu, by dzieciaki musiały trafiać do nas - do wiosek dziecięcych, ale też rodzin zastępczych czy domów dziecka - mówi prezeska Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce Barbara Grasińska-Ciereszko z Kraśnika. - Rodzic biologiczny jest rodzicem najlepszym. Tam jest więź krwi, której na pewno nikt inny nie może dziecku podarować. Natomiast chodzi o to, by tego rodzica tak przygotować i podpowiedzieć mu, jak wyjść z problemów, by takiej rodzinie pomóc - dodaje pani prezes.
"Wspieramy, ale nie wyręczamy"
Z rodziną na stałe pracuje m.in. psycholog, pedagog, pracownik socjalny, czasami - jeśli zachodzi potrzeba - jest też wsparcie logopedy czy psychiatry. Co ważne, z rodziną kontaktuje się zawsze jedna osoba - asystent, który ją wspiera i podpowiada, z czyjej pomocy powinna skorzystać.
- My tych rodzin nie wyręczamy. My towarzyszymy, wspieramy, szukamy zasobów, pomagamy pokonać ograniczenia - podkreśla nasza rozmówczyni. Zwraca uwagę, że kryzysy są różnorodne - związane np. z utratą pracy czy zmianą sytuacji finansowej. Czasem pojawiają się kryzysy w wypełnianiu funkcji rodzicielskich, gdy nie do końca - jako dorośli - dostrzegamy potrzeby naszych dzieci. - Pracujemy z rodzicami nad tym, by wszystkie te potrzeby zobaczyć, by pomóc je spełnić - mówi Łukasz Łagód, przedstawiciel Wiosek Dziecięcych z Lublina. To on - na podstawie realizacji PURów - stworzył uniwersalny model pracy z rodziną w kryzysie.
- W naszym modelu podpowiadamy, że warto przyjrzeć się temu, co mamy - co nam daje siłę w pracy z rodzinami, co nas ogranicza, a co przeszkadza. Mówimy też, że bez dobrej diagnozy, bez dokładnego przyjrzenia się problemom tej jednej rodziny, bardzo trudno jest dokonać zmiany. Wskazujemy, że w każdej z tych gmin możemy zrobić coś dobrego dla dzieci. Ale przede wszystkim - podpowiadamy, jak to wszystko skoordynować, zaadaptować do tego, by rodziny nie odwiedzało kilkanaście osób, ale by rodzina była traktowana podmiotowo, by odwiedzała ją jedna konkretna osoba, a dzięki temu, by była jej zapewniona pewna intymność - opowiada Łagód.
Przyjechały na Mazowsze poszukać spokoju. 'Problemem może okazać się nawet przelatujący samolot'
Jak podkreśla natomiast Paulina Cebula, koordynatorka Programu Umacniania Rodzin w Kraśniku i Zakrzówku, PUR to profilaktyka, której celem jest realne wsparcie rodzin w kryzysie. - Proponujemy działania profilaktyczne, które umożliwiają dzieciom dorastanie w ich rodzinie biologicznej. Mamy psychologa, pracownika socjalnego, asystenta rodziny, ale dodatkowo zatrudniamy też np. korepetytora z matematyki czy fizyki, bo nasze dzieciaki mają różne problemy edukacyjne, więc tego typu wsparcie też bardzo się przydaje. Dla rodziców i opiekunów oferujemy m.in. konsultacje psychologiczne, szkolenia, wsparcie materialne i prawne - mówi Cebula.
W jaki sposób znajdowane są rodziny, które potrzebują wsparcia? - Docieramy do nich głównie poprzez współpracę z instytucjami wspierającymi - to ośrodki pomocy społecznej, kuratela, sądy, punkty konsultacyjne - wylicza Cebula.
Cała rzecz w tym, by rodzinie, w której są problemy i której mogłoby grozić odebranie dzieci, pomóc wyjść na prostą. Dlatego właśnie na podstawie PURów powstał model "Niezależni - samodzielni", który jest ogólnodostępny. Stowarzyszeniu SOS Wioski Dziecięce zależy, by skorzystało z niego jak najwięcej gmin w całej Polsce. Bo liczby pokazują, że program się sprawdza. W ciągu pięciu lat jego realizacją w Kraśniku i Zakrzówku - objęto 79 rodzin, w tym 170 dzieci i ich 102 opiekunów. W skali Polski, te liczby są o wiele większe. Najważniejsze jest jednak to, że - jak słyszymy - 70 proc. rodzin po programie się usamodzielnia i jest w stanie radzić sobie już bez wsparcia.
Zachęcają inne gminy
Model jest do wdrożenia w każdej chętnej gminie - niemal od zaraz. By się z nim szczegółowo zapoznać, można zajrzeć na stronę, z której wystarczy go pobrać. Jak słyszymy, bywa, że gminy mają opory, obawiają się konkurencji ze strony stowarzyszenia. - Niektórzy boją się, że chcemy robić to samo, co już w gminie robi ośrodek pomocy społecznej. Ale ja podkreślam, że my absolutnie nie chcemy z nikim konkurować. My chcemy dopełnić ofertę dla tych rodzin. Bo być może dzięki naszej współpracy możemy dać coś więcej niż jest to dostępne zasobom gminy. Być może bylibyśmy w stanie ściągnąć do gminy psychiatrę, być może stworzymy jakąś dodatkową grupę wsparcia dla rodzin. Dlatego staramy się zawsze przekonywać samorządowców do tego, że z nikim nie chcemy konkurować czy pokazywać, że jesteśmy w jakiś sposób lepsi. Jesteśmy po to, by pomóc rodzinom, co jest zbieżne z misją ośrodków pomocy społecznej - tłumaczy Łukasz Łagód.