,
Obserwuj
Lubelskie

Różowe skrzyneczki w szkołach. Władze Lublina dumne, choć dwa lata temu odsyłały do 500 Plus

4 min. czytania
04.09.2023 15:13
Różowe skrzyneczki z podpaskami pojawiają się w lubelskich szkołach średnich z początkiem roku szkolnego. Wszystko dzięki pomysłowi uczennic z liceum im. Paderewskiego, przy wsparciu wiceprezydent Moniki Lipińskiej. Choć jeszcze dwa lata temu władze miasta nie były tak chętne do wsparcia tej inicjatywy.
|
|
fot. Urząd Miasta Lublin/ materiały prasowe

Dwa lata temu dwie lubelskie radne Monika Kwiatkowska i Maja Zaborowska zabiegały o zamontowanie różowych skrzyneczek w szkołach. Jednak wiceprezydent Mariusz Banach odpisał wtedy, że 'sfinansowanie miejsc z artykułami do zapobiegania ubóstwu menstruacyjnemu nie należy do zadań organu prowadzącego szkoły'.

Prezydent argumentował, że przeciwdziałaniu ubóstwu dzieci i młodzieży w szkole służy program 500 Plus czy 'pomoc materialna o charakterze socjalnym'. Wspomniał również, że jeśli któraś szkoła zechce mieć u siebie różową skrzyneczką z podpaskami, może ją sama zamontować z własnych środków. Przypomniał o tym jeden z miejskich aktywistów.

Ostatecznie, dzięki aktywności radnych, a mimo takiego stanowiska miasta, skrzyneczki - a w zasadzie koszyczki z podpaskami - w szkołach podstawowych się pojawiły, ale w liceach już nie. Dziś to się zmienia. Od nowego roku szkolnego różowe skrzyneczki są już wszędzie. Pochwalił się tym na swoim Facebooku prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

Różowa skrzyneczka w liceum. 'Sama obdzwaniałam szkoły'

 

Było to możliwe dzięki zaangażowaniu uczennic z Liceum im. Ignacego Jana Paderewskiego w Lublinie. Nastolatki uznały, że trzeba o takie rozwiązanie zawalczyć. - Najpierw sama obdzwaniałam szkoły. Gdy pytałam, czy mają takie skrzyneczki i czy ich potrzebują, w zdecydowanej większości słyszałam 'nie'. Najczęściej szkoły bały się, że to jakaś reklama i że trzeba będzie za to płacić, a my chciałyśmy tylko pomóc - mówi jedna z uczennic Nina Warda.

W związku z tym, że rozmowy z liceami i technikami szły opornie, dziewczyny skontaktowały się z miastem i wiceprezydent Lublina Moniką Lipińską. - Pani prezydent bardzo nam pomogła. Otrzymałyśmy od niej ogromne wsparcie, i to chcę podkreślić. Gdyby nie ona, nie byłybyśmy tu, gdzie jesteśmy - tłumaczy Nina. Skrzyneczki są we wszystkich szkołach, a dziewczyny - dzięki współpracy z Fundacją Różowa Skrzyneczka - mają czym je zapełnić.

- Najważniejsze, by te miejsca nie były puste. Muszą być zaopatrzone, a możliwości jest wiele. Każda klasa może się na to zrzucić po kilka złotych albo pomóc może Rada Rodziców. Na razie mamy zapas podpasek, ale gdy się skończą, będziemy pilnować, by różowe skrzyneczki były zapełnione - podkreślają uczennice z Paderewskiego.

Wykluczenie jest, ale z pomocą i reakcją gorzej

 

Karolina Magryś jest obecnie w klasie maturalnej. - 500 tysięcy kobiet i dziewcząt w Polsce zmaga się z problemem ubóstwa menstruacyjnego. Nie mogą sobie pozwolić na zakup podpasek czy tamponów. Niejednokrotnie stają przed wyborem: czy mam coś zjeść, czy zachować godność - mówi Karolina, uczennica Paderewskiego.

Dziewczyny podkreślają, że walczyły o skrzyneczki, bo ważne są dla nich prawa kobiet, w tym właśnie godność. - Nie trzeba się bać hasła 'Moje ciało, mój wybór'. Oczywiście, nasz projekt się na tym w tej chwili nie skupia, ale to też jest dla nas ważne - dodaje Nina Warda.

 

- Niestety wykluczenie menstruacyjne jest w naszym kraju nadal faktem, a potwierdzają to statystyki. Blisko 20 proc. uczennic opuszcza zajęcia właśnie z powodu wstydu wywołanego miesiączkowaniem oraz z powodu braku dostępu do środków higienicznych. Tymczasem miesiączka jest rzeczą naturalną, nie powinna być więc powodem zakłopotania, a dostęp do środków higieny menstruacyjnej to podstawowe prawo kobiet i dziewczynek - mówi zastępczyni prezydenta Lublina do spraw społecznych, Monika Lipińska.

Fundacja Różowa Skrzyneczka zbiera obecnie podpisy pod apelem do ministra edukacji, by skrzyneczki były dostępne w każdej szkole. '#POLSKA SZKOŁA PRZECIEKANIA naprawdę istnieje, a wyobraźnia min. Czarnka musi skonfrontować się z rzeczywistością. Dlatego zaprosiłyśmy wszystkie i wszystkich do przesyłania swoich miesiączkowo-szkolnych doświadczeń. Chcemy zalać przestrzeń hers/his/toriami o przeciekaniu, zdjęciami z okresowymi hasztagami, robiąc szum wokół palącej kwestii darmowych podpasek w szkołach - żeby przeciekająca masa krytyczna dotarła finalnie i do min. Czarnka i zalała strumień jego świadomości' - piszą autorki petycji, którą może podpisać każdy i każda.

To odpowiedź na stanowisko Przemysława Czarnka, do którego zwrócił się w tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich. Już w marcu apelował do MEiN o to, by darmowe środki higieny osobistej były dostępne dla dziewcząt we wszystkich szkołach.

„Negatywnych konsekwencji niespodziewanego rozpoczęcia miesiączki doświadczyła ponad połowa ankietowanych dziewcząt (54 proc.), ryzyka poplamienia ubrania w miejscu publicznym w czasie okresu, a w związku z tym - zaplamienia mebla, co stało się udziałem - odpowiednio - 56 proc. i 78 proc. Nakładać się na to mogą trudności w wyjściu w trakcie lekcji do toalety (36 proc.). Dziewczęta doznają też żartów ze strony kolegów z powodu miesiączki (10 proc.), a nawet są przez nich z tego powodu źle traktowane (3 proc.)”

- pisał do ministra Rzecznik Praw Obywatelskich.

Minister odpisał m.in., że to 'obowiązkiem dyrektora szkoły jest zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pobytu uczniów w szkole, a także bezpiecznych i higienicznych warunków uczestnictwa w zajęciach organizowanych przez szkołę poza nią'. Jak dodał, 'w pomieszczeniach sanitarnohigienicznych zapewnia się ciepłą i zimną bieżącą wodę oraz środki higieny osobistej. Jednocześnie, przepisy rozporządzenia nie wskazują wprost obowiązku zapewnia wyrobów higienicznych dla dziewcząt'.

Minister wskazał, że to samorządy mogą ewentualnie o to zadbać. 'Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by także ze środków pochodzących z subwencji oświatowej finansować wyposażenie szkół/placówek w środki takie jak podpaski czy tampony, jeśli tylko organ stanowiący JST uzna tego rodzaju wydatek za zasadny. Tym samym, dyrektor szkoły/placówki może podjąć decyzję o zakupie takich środków higieny osobistej, jeżeli jego zdaniem są to środki niezbędne dla zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki. Środki finansowe na ten cel powinny zostać wpisane do planu finansowego szkoły' - napisał minister Przemysław Czarnek.

Nie wspomniał, że samorządy alarmują, że subwencja oświatowa jest od lat stanowczo za niska, a pieniędzy brakuje niemal na wszystko, w tym na pensje nauczycieli. A co dopiero mówić o podpaskach.