Radni nie znaleźli czasu, by zająć się petycją Fundacji Wolności. Aktywiści chcą, by dostali za to po kieszeni
Fundacja Wolności z Lublina to organizacja, która od wielu lat walczy o jawność w życiu publicznym. Ściśle współpracuje m.in. z Siecią Obywatelską Watchdog Polska. 1 czerwca fundacja złożyła w lubelskim ratuszu petycję dotyczącą diet radnych. Aktywiści chcieli, by szczegółowo dookreślić w lokalnym prawie m.in. zasady przyznawania diet, w tym, gdy radny jest nieobecny na sesji, ale jego nieobecność wynika z wykonywania mandatu. Fundacja wnioskowała również o to, by wyraźnie rozróżnić wysokość diet w zależności od pełnionej w Radzie Miasta funkcji.
Zgodnie z art. 10 ust.1 Ustawy o petycjach, Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta powinna rozpoznać ten wniosek nie później niż w ciągu trzech miesięcy od dnia złożenia petycji. Tak się nie stało, radni w ogóle się tym nie zajęli. - W przypadku wystąpienia niezależnych okoliczności, uniemożliwiających rozpatrzenia petycji, można ten termin wydłużyć o kolejne trzy miesiące, jednak nie dostaliśmy informacji, aby takie okoliczności wystąpiły - wskazuje prezes fundacji, Krzysztof Jakubowski.
W związku z tym, że Komisja Skarg, Wniosków i Petycji do petycji w ustawowym czasie nie zajrzała, Fundacja Wolności wnosi o zmniejszenie wynagrodzenia lubelskim radnym - za to, że na czas nie zajęli się tym, czym zająć się powinni. - W związku z tym, że radni nie wykonali swoich obowiązków, złożyliśmy wniosek o potrącenie im diet - tłumaczy Jakubowski. I dodaje, że od dnia złożenia petycji nie zwołano posiedzenia komisji, a co za tym idzie petycja, nie mogła też trafić pod obrady Rady Miasta.
Organizacja przypomina, że zgodnie z Ustawą o samorządzie gminnym, radnym za sprawowanie swojej funkcji przysługuje dieta. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu w swym wyroku z 7 listopada 2013 r., stwierdził przy tym, że 'użyty przez ustawodawcę wyraz dieta należy rozumieć jako zwrot kosztów związanych z pełnieniem funkcji'.
'W związku z tym, że radni w kontekście złożonej petycji, nie wykonali swoich obowiązków - przez trzy miesiące nie rozpatrzyli petycji, co oznacza, że nie sprawowali swojej funkcji w tym zakresie - na podstawie art. 241 Kodeksu Postępowania Administracyjnego, zwracam się z wnioskiem o potrącenie wszystkim radnym Rady Miasta Lublin części diety za miesiąc sierpień' - napisał prezes fundacji. I dodał, że jeśli potrącenie diety z jakichś powodów nie będzie możliwe, 'zwracam się z wnioskiem do radnych o wpłatę 10 proc. ostatnio wypłaconej diety z powrotem na konto Urzędu Miasta Lublin'. Na razie nie znamy odpowiedzi radnych.
Radni w Zamościu sprawą się zajęli
Podobną petycję fundacja wysłała też do Rady Miasta Zamość. Tam się nią zajęto i przyznano fundacji rację. W efekcie radni podjęli uchwałę, dzięki której od września osoby nieobecne na posiedzeniach z powodu choroby czy zdarzeń losowych, będą mieć potrącaną dietę.
Fundacja Wolności to organizacja, która - dzięki pieniądzom z projektów - zatrudniła niezależnych dziennikarzy, którzy wcześniej tworzyli "Dziennik Wschodni". Pisaliśmy o tym kilka tygodni temu. Dziennikarze tworzą obecnie portal jawnylublin.pl, który z tygodnia na tydzień ma coraz więcej czytelników.
Teraz, przed zaplanowanymi na 15 października wyborami i referendum, Fundacja Wolności dołączyła do organizacji, które zostały uznane za 'podmiot uprawniony do udziału w kampanii referendalnej'. To oznacza, że w ramach odgórnie przyznanego czasu antenowego będzie mogła wyjaśniać, jak nie wziąć udziału w referendum.