Polityczki PO wyszły na ulice, by przekonywać kobiety. "Na Tuska to ja nie zagłosuję"
Radne, posłanki i wiceprezydentki z Koalicji Obywatelskiej przeszły w środę przez centrum Lublina. Miały megafony, przez które apelowały o udział w wyborach. - Kobiety w Polsce nie decydują o sobie. Oddają głos innym. Dają możliwość meblowania swojego życia osobom, które nie wiedzą, co to jest rodzina, nie są dziadkami czy ojcami - mówiła posłanka PO Marta Wcisło, nawiązując do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Dziewczyny, kobiety, idźmy na wybory! - krzyczała przez megafon.
- Wiele z nas podchodzi do określonych działań zadaniowo. Potraktujmy wybory jako kolejny nasz obowiązek, zadanie do wykonania i 15 października spotkajmy się przy urnach - mówiła z kolei wiceprezydentka Lublina Beata Stepaniuk-Kuśmierzak.
Monika Lipińska - wiceprezydentka odpowiadająca w Lublinie za sprawy społeczne - dodała, że jest przekonana, iż kobiety staną na wysokości zadania, a frekwencja w tej grupie będzie wyższa niż przy poprzednich wyborach. - To jest nasze prawo, ale i obowiązek. Nie zmarnujmy tej szansy. To my mamy dzisiaj możliwość decydowania o tym, w jakiej Polsce będziemy żyły - mówiła Lipińska.
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM
Burzliwe reakcje
Apel polityczek Koalicji Obywatelskiej nie wszystkim się podobał. - Ja na pewno nie oddam głosu na Platformę i Tuska - odpowiedziała jedna z przechodzących w pobliżu kobiet. - Nie ufam im i choćbym miała nie pójść na wybory, to za nimi się nie opowiem - dodała zdecydowanie.
- Krzyczą przez megafon, że walczą o prawa kobiet. Mówią o prawie do aborcji, a co z poczętymi dziećmi? Kobiet chcą bronić, a dzieci? - wtórowała inna lublinianka.
Jedna z przysłuchujących się mieszkanek zaapelowała, by na Lubelszczyźnie - która jest regionem rolniczym - więcej mówić o kobietach z małych miejscowości. - Doceniajcie kobiety pracujące na roli, które tak naprawdę dają nam chleb - mówiła.
Szybko odpowiedziała jej Małgorzata Gromadzka, kandydatka do Sejmu z okręgu nr 7 (część Lubelszczyzny, obejmująca m.in. Chełm i okolice). Wskazała, że sama mieszka w małej miejscowości w powiecie biłgorajskim, jest mamą czwórki dzieci i działa w Kole Gospodyń Wiejskich. - Znam problemy wiejskich kobiet i my te problemy będziemy chcieli rozwiązać - zadeklarowała.
- Mamy kłopoty ze świetlicą w szkole, ze żłobkami w mniejszych miejscowościach. Aby coś zmienić, nie wystarczą tylko pieniądze dawane na Koła Gospodyń Wiejskich. Trzeba zapewnić mieszkankom wsi bezpieczeństwo, pomoc, wsparcie, wprowadzić reformy - mówiła Gromadzka, Przypomnijmy, że
Ujawniono plan opozycji na kocówkę kampanii. Ekspert ma wątpliwości, czy to dobra ścieżka
Podczas zgromadzenia w centrum miasta nie brakowało też jednak głosów sprzyjających polityczkom PO. Na ulicy dało się słyszeć takie hasła, jak: "Jestem z wami" czy "Macie mój głos".
Kobiety niezdecydowane
Eksperci Fundacji Batorego wskazują, że kobiety stanowią istotną część wśród wyborców niezdecydowanych. Stąd akcje profrekwencyjne. "Niższe zainteresowanie kobiet polityką, ich mniejsza wiedza w tym zakresie oraz dystans wobec walki politycznej - przy jednoczesnej silniejszej akceptacji dla transferów socjalnych, których są w większym stopniu beneficjentkami - pozwala sformułować hipotezę, że podejmując decyzję przy urnie, niezdecydowane wyborczynie mogą w większym niż mężczyźni stopniu kierować się oceną, na kogo właściwie 'opłaca' im się głosować, czyli która z partii zaoferuje wymierne korzyści materialne" -
czytamy w raporcie Fundacji Batorego "Siła głosu kobiet" autorstwa Anny Materskiej-Sosnowskiej, Edwina Bendyka i Szymona Gutkowskiego.
Naukowcy zwracają uwagę, że - decydując się na wybór oferty politycznej - kobiety mogą kierować się opinią swoich mężów czy partnerów, "ze względu na przekonanie o swojej mniejszej wiedzy i kompetencjach w zakresie rozumienia polityki".
"Dokonywanie przez kobiety bardziej autonomicznych decyzji politycznych zależy od wzmocnienia ich wiary we własną sprawczość i wpływ na losy kraju" - czytamy w raporcie.
Nowy sondaż. PiS bez szans na większość. Wszystko przez nich