,
Obserwuj
Lubelskie

Wykupili Egipcjanina ze strzeżonego ośrodka. "Khalid nie wytrzymał psychicznie"

3 min. czytania
19.10.2023 07:00
27-letni migrant z Egiptu został "wykupiony" przez aktywistów ze strzeżonego ośrodka w Przemyślu. Za zgodą sądu. Chodzi o chrześcijańskiego Kopta, który był w swoim kraju prześladowany na tle religijnym.
|
|
fot. ( Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

27-letni Khalid (imię zmienione) to przedstawiciel egipskich Koptów, czyli grupy etniczno-religijnej, która jest w Egipcie prześladowana. Stanowi około 10 procent ludności tego kraju. Koptowie nie mogą zajmować wszystkich stanowisk w państwie, nie mogą wykonywać części zawodów, nie mają wsparcia w budowie kościołów (inaczej niż muzułmanie). Dzieci chrześcijan muszą uczyć się Koranu w szkołach, a dziewczynki najczęściej muszą nosić burki. Khalid nie chciał tak żyć, dlatego w grudniu 2022 roku - razem z innymi Koptami z Egiptu - przyleciał do Polski. W sumie była to grupa około 200 osób.

Mężczyzna prosił o azyl. - Wniosek został od niego przyjęty. Procedura ruszyła, a mężczyzna na dziesięć miesięcy trafił do strzeżonego ośrodka - opowiada Tomasz Sieniow, prezes Fundacji Instytut na Rzecz Państwa Prawa. W rozmowie z nami zaznacza, że w Polsce mniej niż jeden procent obywateli Egiptu uzyskuje ochronę międzynarodową, natomiast w Europie taka ochrona przydzielana jest w siedmiu procentach spraw. - Mamy bardzo niesprawiedliwe statystyki - twierdzi.

'Baszir z Iranu w zamknięciu spędził 113 dni. Teraz chce od Polski zadośćuczynienia'

Jak słyszymy, Khalid źle znosił pobyt w zamknięciu. Nie rozumiał, dlaczego trafił do ośrodka. - Nie wytrzymał tego psychicznie. Uważał, że przyjechał do chrześcijańskiej Polski jako chrześcijanin. Liczył na pomoc, a jej nie dostał. Przez to podjął niestety próbę samobójczą. Sytuacja była na tyle poważna, że dwa miesiące spędził w szpitalu. Gdy go wypisano (...), w ciągu kilku dni przedłużono mu pobyt o kolejne miesiące, do Bożego Narodzenia - opowiada Sieniow. 

Fundacja złożyła zażalenie na decyzję sądu i udało się młodemu Egipcjaninowi pomóc. - Na posiedzeniu w Sądzie Okręgowym w Przemyślu zaproponowałem, że zapłacę za niego zabezpieczenie pieniężne, które jest określone w ustawie jako dwukrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. Wyniosło to 7200 zł - informuje Sieniow. Zaznacza, iż nie jest to pierwszy raz, gdy w taki sposób postępuje. - W wielu innych sprawach też to robiłem, na przykład w sprawach Irakijczyków czy Afganki. Jednak nigdy wcześniej sądy się na to nie godziły - dodaje prawnik. Tym razem stało się inaczej. Pieniądze udało się zebrać dzięki wpłatom od darczyńców. 

Oczekiwanie na azyl

Khalid wyszedł ze strzeżonego ośrodka dwie godziny po posiedzeniu sądu. Obecnie mieszka u jednej z polskich rodzin w Warszawie. Jak słyszymy - odżył i poczuł się już bezpiecznie. Teraz czeka na ostateczną decyzję w sprawie rozpoznania jego wniosku o nadanie mu statusu uchodźcy.

- Poprosiłem na Facebooku o wsparcie naszej akcji, którą nazwałem akcją trynitarską. Skąd ta nazwa? Ponieważ Trynitarze - mający swój zakon kiedyś w Lublinie - jeździli w czasie wypraw krzyżowych, by wykupować jeńców, którzy zostali wzięci do niewoli przez muzułmanów w Ziemi Świętej - opowiada Tomasz Sieniow. 

- Ucieszyło mnie to, co usłyszałem od sądu w Przemyślu. W ustnym uzasadnieniu stwierdził, że Straż Graniczna zbagatelizowała stan zdrowia cudzoziemca, a dokumenty medyczne przedstawione w tej sprawie świadczą o tym, że dalszy pobyt w ośrodku stanowi zagrożenie dla jego życia i zdrowia. My też tak to właśnie ocenialiśmy - wyjaśnia nasz rozmówca.

Jak dodaje, spotkał się z egipskim Koptem już po wyjściu z ośrodka. - On mówi tylko po arabsku, ale porozumiewaliśmy się przy użyciu komunikatora. Tłumaczenie było przejmujące, bo powiedział mi: 'Dziękuję ci za miłość do mnie'. To była największa nagroda - podsumowuje prezes fundacji.  

Na naszym portalu wielokrotnie pisaliśmy o tym, że cudzoziemcy w ośrodkach strzeżonych skarżą się na nieludzkie traktowanie. Siedzą w zamknięciu często miesiącami. Jak mówią - pogranicznicy odzywają się do nich numerami (jakie są im przydzielane), a nie imionami. Brakuje odpowiedniej opieki psychologicznej, tłumaczeniowej, lekarskiej. Z tego względu często odbywają się protesty, przybierające najczęściej formę głodówki. Ostatnio taki protest dużej grupy migrantów miał miejsce właśnie w Przemyślu, o czym pisaliśmy na naszym portalu.

'Muszӝ być wolny'. Aktywista z Syrii błaga o możliwość pobytu w ośrodku otwartym