,
Obserwuj
Małopolskie

Z sieci rybackich robią siatki dla żołnierzy w Ukrainie. "Pleciemy wolność!"

Beata Plaza
3 min. czytania
23.08.2022 10:45
Ukrainki, które - uciekając przed wojną - zamieszkały w Tarnowie, postanowiły pomóc walczącym żołnierzom. Z sieci rybackich plotą potrzebne na froncie siatki maskujące, m.in. dla snajperów. Aktualnie nie mają gdzie się podziać i pilnie szukają lokalu.
|
|
fot. Oksana Golesz

- Niedługo dostaniemy całego tira sieci od rybaków z Gdańska - cieszy się Oksana, Ukrainka mieszkająca od kilkunastu lat w Tarnowie. - Załatwiła je nasza koleżanka. Najpierw będziemy je prać, a następnie przygotujemy z nich siatki maskujące na sprzęt wojskowy i okopy, gdzie ukrywają się nasi żołnierze. Takie siatki pleciemy szerokim oczkiem. Natomiast ubrania snajperskie plecione są na drobnym oczku, 19 milimetrów - opowiada.

Jedną siatkę na ubranie snajperskie, jeśli pracuje przy nim więcej osób, plecie się około tygodnia. To żmudna praca, bo przez godzinę można zawiązać dosłownie kilka oczek.

Maskownice na hełmy z hotelowych prześcieradeł i poszewek

Tarnowska grupa tworzy również nakładki maskujące na hełmy. - Na ogół robią je u nas dzieci - mówi Oksana. Taką siatkę na kask, jak dodaje, robi się znacznie szybciej. - Przygotowujemy je na przykład z hotelowych prześcieradeł i poszewek, które farbujemy w kolorach ziemi, zielonych, brązowych, oliwkowych, pistacjowych. Robimy taki miks kolorów, który wtapia się w otoczenie - opisuje.

Pomysłodawczynią akcji jest 57-letnia Larysa, ukraińska nauczycielka. Zebrała kobiety, które - tak jak ona - zatrzymały się w Tarnowie po wybuchu wojny. Wspólnymi siłami tworzą potrzebne na froncie siatki.

Jej córka - Ira - zaczęła robić siatki już w 2014 roku, tuż po aneksji na Krym. Trzy miesiące temu Larysa pojechała do Krzywego Rogu (miasto w środkowej Ukrainie) właśnie po to, żeby wszystkiego się od niej nauczyć. - I to właśnie ona nauczyła nas tego w Tarnowie - wyjaśnia Oksana. - Swoje pierwsze ubranie snajperskie Larysa sama tkała przez cztery tygodnie - dodaje.

Obecnie siatki maskujące robi w Tarnowie około 50 kobiet. - Pleciemy wygraną! - mówią. Pomagają im również dzieci. Nie zawsze jest tyle osób, ponieważ wszystkie panie pracują. Przychodzą pomagać w każdej wolnej chwili. Czasami to pół godziny, czasem jedna. Po siatki przyjeżdżają wolontariusze z Ukrainy, którzy potem zawożą gotowe produkty na front i przekazują walczącym.

Ukrainki szukają nowego miejsca do pracy

Chęci do pomocy kobiety mają ogromne. Problem, że nie mają za bardzo miejsca. Na początku pracowały w XVI Liceum Wojskowym w Tarnowie. Później przygarnął ich Pałac Młodzieży. - Jednak od września zaczynają się tu zajęcia dla dzieci i musimy poszukać nowego lokalu. Dlatego bardzo prosimy o pomoc. Potrzebujemy miejsca na dłuższy czas, gdzie mogłybyśmy ustawić stoły i ramki, na których pleciemy siatki. Chcemy tak dalej pomagać, by chronić czyjeś życie - apeluje Oksana.

W poszukiwania nowego lokalu zaangażowało się też miasto. - Na razie jeszcze nikt się nie zgłosił - mówi nam pracownik Wydziału Bezpieczeństwa Publicznego tarnowskiego urzędu. - Jeśli ktoś ma możliwość udostępnienia im lokum, proszony jest o kontakt pod numerem 534 996 110 - dodaje.

Przed laty Oksanę do Tarnowa sprowadziła miłość

Nasza rozmówczyni - Oksana - mieszka w Tarnowie od 12 lat. Do Polski sprowadziła ją miłość. Jej mąż pochodzi z Tarnowa. Przed laty nawet nie przyszło jej do głowy, że w taki sposób będzie pomagała swoim rodakom. - Nawet nie myślałam, że jestem taka silna, żeby to robić. Wielu wolontariuszy się wykruszyło. Pozostali ci najwytrwalsi, weterani. Z walecznym i dobrym sercem - opowiada.

Takich ludzi wciąż w Tarnowie jest sporo. Przygotowują tiry z pomocą. Przed tygodniem tarnowska grupa wysłała do Połtawy karetkę wypełnioną lekami. Karetka wysłużyła już swoje w Specjalistycznym Szpitalu im. Edwarda Szczeklika w Tarnowie. Po latach wciąż w dobrym stanie, a po remoncie będzie służyć Ukrainie.