Zima zaskoczyła MPO w Krakowie. "Może zabraknąć pieniędzy na sprzątanie miasta"
Tylko na zimowe utrzymanie dróg i chodników Kraków wydał 50 milionów złotych. Tymczasem Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w budżecie na cały rok ma 64 miliony złotych. Te pieniądze starczyć powinny nie tylko na odśnieżanie i posypywanie dróg solą, ale też na utrzymanie czystości poza sezonem zimowym. - Już wiemy, że zabraknie na to środków - mówi Piotr Odorczuk, rzecznik spółki.
- Niewątpliwie mamy do czynienia z najdroższą zimą od wielu lat. Nie chodzi o to, że była taka sroga. Na duże wydatki wpłynęła ogromna zmienność temperatur - zauważa wiceprezydent Andrzej Kulig.
Urzędnicy wspominają, że kiedyś zimy wyglądały zupełnie inaczej. - Mieliśmy mróz przez jakiś czas i można było raz posypać solą, żwirem czy piaskiem, i to się utrzymywało. Teraz mamy przymrozki i śnieg, a kilka dni później temperatury dodatnie i deszcz, który zmywa piasek. Dlatego trzeba sypać na nowo. Te temperatury minusowe i dodatnie cały czas się przeplatają - wyjaśnia Odorczuk.
Jak tłumaczy rzecznik MPO, dodatkowo na koszty zimowego utrzymania wpływ miały bardzo wysokie ceny soli. Co prawda Kraków miał spore zapasy - kupione jeszcze po starych, korzystniejszych cenach, ale miasto i tak musiało dokupić, by wystarczyło na cały sezon.
Urzędnicy liczą się z tym, że w budżecie na sprzątanie zabraknąć może co najmniej 30 milionów złotych. - To nie tylko usuwanie liści, opróżnianie koszy na śmieci, sprzątanie po turystach czy po imprezach, ale przede wszystkim utrzymanie zamiatarek i polewaczek oraz całej załogi - wyjaśnia Odorczuk.
Radni, chcąc utrzymać czystość w mieście, będą musieli zgodzić się na zasilenie budżetu Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania dodatkową kwotą.