Liderka KOD w Małopolsce wygrała konkurs na wykładowcę, ale pracy nie dostała. "Wiedziałam, że jestem niewygodna"
Ewelina Pytel jest absolwentką filologii włoskiej i właśnie tego języka miała uczyć na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Startowała w konkursie ogłoszonym przez uczelnię kilkanaście tygodni temu - na asystenta dydaktycznego w zakresie nauczania języka włoskiego. - To miała być umowa na zastępstwo, na określony czas [rok - red.], złożyłam dokumenty - mówi pani Ewelina, która jednocześnie jest też liderką Komitetu Obrony Demokracji w Krakowie.
Wspomina przy okazji, że już wcześniej - przez osiem lat - pracowała na tej uczelni. Przekonuje, że odeszła z własnej inicjatywy, choć - jak mówi - zapewne i tak zostałaby wyrzucona po tym, jak współorganizowała protesty w obronie zwalnianych pracowników.
Wielkie zwolnienia na uniwersytecie w Krakowie. 'Komu nie po drodze z władzą, traci pracę'
W konkursie wpłynęły dwie kandydatury. Jak udało nam się dowiedzieć, w trakcie przeglądania dokumentacji przez komisję konkursową okazało się, że wymagania przedstawione w ogłoszeniu konkursowym spełnia tylko Ewelina Pytel. Druga z kandydatek nie miała wykształcenia filologicznego.
Komisja oceniała m.in. umiejętności dydaktyczne kandydatki, przygotowanie merytoryczne czy doświadczenie w nauczaniu. Ewelina Pytel została oceniona wysoko - komisja podkreśliła, że kandydatka spełniła wymogi konkursowe, w tym kwestie formalne i jednomyślnie przyjęła jej kandydaturę. Zatwierdziła ją również Rada Instytutu - w głosowaniu nikt się jej nie sprzeciwił. Mimo to Ewelina Pytel pracy nie dostała. Konkurs został unieważniony przez rektora "z powodu uchybień formalnych".
- Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jest to dla mnie zaskoczenie. Wiedziałam, że jestem osobą niewygodną dla urzędującego rektora. Krótko przed tym, jak odeszłam z uczelni, gdy już złożyłam wypowiedzenie, zostałam wezwana m.in. przez prorektorów. To miała być taka rozmowa pouczająca za to, że współorganizowałam protesty i wypowiadałam się dla mediów jako pracowniczka uniwersytetu - podaje nasza rozmówczyni.
Jednocześnie zwraca uwagę, że na uczelni miała prowadzić m.in. naukę włoskiego i stylistykę. - To zupełnie niepolityczne rzeczy. Konkurs unieważniono z przyczyn nieznanych. Mój pełnomocnik prawny będzie domagał się informacji, dlaczego tak się stało, jakie 'względy formalne' o tym przeważyły - mówi Pytel.
Wysłaliśmy do Uniwersytetu Pedagogicznego pytania w tej sprawie. Od ponad tygodnia czekamy na odpowiedź.
Stanowczy głos naukowców w Krakowie. 'Czy odważymy siw wreszcie to powiedzieć?'
Zwolnienia na uniwersytecie
O sytuacji na Uniwersytecie Pedagogicznym pisaliśmy już na naszym portalu. Z uczelni musiało odejść ponad 100 osób. Zwolnienia objęły m.in. utytułowanych profesorów. Jak mówili nam związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej (nowy związek na uczelni), "komu nie po drodze z władzą, traci pracę".
Pracownicy uczelni - zarówno byli, jak i obecni - opowiadali nam, że po zmianie rektora na uniwersytet z impetem wkroczyła polityka. - Doszło do całkowitego lekceważenia dorobku naukowego pracowników, ale też ich działalności, zaangażowania na rzecz uczelni. To się w ogóle przestało liczyć. Nie respektowano decyzji ciał kolegialnych, które wydawały określone rekomendacje dla konkretnych osób do pełnienia konkretnych funkcji. Rektor i tak podejmował własne decyzje - mówiła w TOK FM profesor Anna Stolińska (straciła pracę po 20 latach zaangażowania na uczelni).
Z uniwersytetu zwolniono też byłego rektora prof. Kazimierza Karolczaka, o czym również pisaliśmy. - Tam, gdzie w grę wchodzi polityka, tak jak na Uniwersytecie Pedagogicznym, nigdy nie dzieje się dobrze. Standardy polityczne nie przystają do standardów akademickich - mówił nam profesor.