,
Obserwuj
Małopolskie

Śmierć 14-latki z Andrychowa. "Mówił im, że córka ma mroczki przed oczami". Trwa wewnętrzna kontrola

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
01.12.2023 10:22
14-letnia Natalia siedziała 500 metrów od komisaratu. Dlaczego nikt jej nie znalazł i nie pomógł? Śledztwo w sprawie śmierci dziewczynki w Andrychowie wszczęła prokuratura. Jak podaje PAP, wewnętrzną kontrolę dotyczącą działań funkcjonariuszy prowadzi też policja.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

- Podjęliśmy czynności wyjaśniające. To są rutynowe działania, ale musimy sprawdzić, czy wszystkie działania policjantów w tym komisariacie od samego początku do końca były prawidłowe - poinformowała PAP rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej w Krakowie Katarzyna Cisło.

14-letnia Natalia spędziła przed sklepem w Andrychowie pięć godzin. Było zimno, padał śnieg. Jak podawały lokalne media, tylko jeden z mieszkańców zainteresował się jej losem. Próbował ją reanimować, wezwał pogotowie. Dziewczynki nie udało się jednak uratować. Gdy trafiła do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, była w stanie głębokiej hipotermii, temperatura jej ciała wynosiła 22 stopnie.

Według informacji portalu wadowice24.pl, policja otrzymała zgłoszenie o zaginięciu 14-latki z Andrychowa we wtorek. Dziewczynka miała jechać do pobliskich Kęt. Rano zatelefonowała do ojca, że źle się czuje i nie wie, gdzie jest. Rodzic zgłosił sprawę policji, która wczesnym popołudniem opublikowała komunikat o poszukiwaniu dziecka.

Śmierć 14-letniej Natalii w Andrychowie. Znamy wstępne wyniki sekcji zwłok

Jak podały 'Fakty' TVN, ojciec dziewczynki czekał godzinę, aż przyjęto zgłoszenie o zaginięciu. Komisariat znajduje się 500 metrów od miejsca, w którym znaleziono nieprzytomną Natalię. W sprawie jest mnóstwo znaków zapytania.

Pani Anna, znajoma rodziny, powiedziała dziennikarzom TVN, że ojciec dziecka 'poszedł na komisariat i zgłosił zaginięcie córki'. - Jeden z dyżurnych policjantów wypytywał o szczegóły, a drugi miał go uspokajać, że może córka spaceruje po galerii. On im mówił, że córka nie wie, gdzie jest i że ma mroczki przed oczami, a oni mu kazali zejść do poczekalni! To trwało ponad godzinę - relacjonowała.

Śledztwo prokuratury

Śledztwo w sprawie wszczęła w czwartek Prokuratura Rejonowa w Wadowicach. Jest prowadzone pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci 14-latki.

- Prokurator realizuje czynności procesowe, są to w szczególności przesłuchania świadków. Mają one na celu wszechstronne wyjaśnienie tej sprawy i ustalenie wszystkich okoliczności tego zdarzenia, ewentualnych osób, które na skutek działania bądź zaniechania mogły przyczynić się do śmierci dziecka - przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Kowalski. W piątek przeprowadzona ma zostać sekcja zwłok dziewczynki.

Nowe informacje w sprawie ataku nożownika w szkole w Kadzidle. Odwołano lekcje

Źródła: PAP, Fakty TVN